piątek, 25 grudnia 2015

20. -Brałam leki. A teraz możesz wracać do żony i dziecka

*włącz*
Od rozmowy z Michałem minęło parę miesięcy. Aktualnie, mamy grudzień. 24. Wigilia. Kwestia Wojtka? Jesteśmy razem, mimo to nie wygląda to tak jak być powinno. Zdawkowe odpowiedzi, spotkania trwające 3 godziny. Nie można tłumaczyć tego odległością, która nas dzieli. Nie mogę również powiedzieć, że nic dla mnie nie znaczy. Początki są zawsze trudne. Może w końcu znalazłam kogoś komu warto bardziej zaufać. Następna kwestia spędzająca mi sen z powiek.
Michał. Dzwoniłam do niego, nie odbierał. Zadzwonił do mnie. Raz. Akurat wtedy kiedy byłam u lekarza. Potem znowu nie odbierał, nie odpisywał. Czyżby przestało mu zależeć?
Marcin. Chłopak, który mimo wszystko znajduje się w moim sercu. Wyrwał i zatrzymał dla siebie część mnie. Rozmawiałam z jego mamą. Przepraszała za syna. A on? Nawet nie wyraził skruchy. Na rozprawie śmiał mi się w twarz. Czy miłość przez nienawiść jest możliwa?
Karol. Kontakty nam się o niebo polepszyły. Widzieliśmy się rano, złożyliśmy życzenia. Ma dziewczynę z którą widać, że jest szczęśliwy. Dzwonimy do siebie codziennie, kiedy tylko możliwe spotykamy się i śmiejemy jak małe dzieci. Może nie doceniałam wcześniej jakiego wspaniałego przyjaciela miałam tak blisko siebie?
Kacper. Powoli dochodzi do siebie. Wyprowadził się z domu, wynajął mieszkanie niedaleko domu rodziców. Nasza wspólna matka? Kacper wiadomo, ma nadal z nią kontakt, może nawet próbuje jej wytłumaczyć. Ja nie zamierzam z nią utrzymywać kontaktów. Według mnie moja prawdziwa mama siedzi naprzeciwko mnie z kawą w ręku, z cudownym uśmiechem na ustach. Dowiedziałam się, że ma nowego partnera. Zmieniła się. Na lepsze. Promienny uśmiech, cała w skowronkach. Cieszę się, że jest szczęśliwa. Jej głos wyrywa mnie z rozmyślań;
-Kochanie, o czym tak myślisz?
-O wszystkim, mamo.- kiedy wypowiedziałam ostatnie słowo, jej uśmiech się powiększył.-Dużo się pozmieniało ostatnio.-dodałam
-Wiem. Oliwia. Co u Wojtka? Nie odzywał się?
-Nie.-powiedziałam ze smutkiem.-pewnie jest zajęty, rodzina, wigilia klubowa. Na pewno na nudy nie narzeka.
-Wszystko w porządku między wami? Bo nie wygląda to za wesoło. Nie chcę żebyś cierpiała przez następnego.-widziałam niepokój na jej twarzy. Wiem, że się o mnie martwi.
-Spokojnie mamuś.-wypowiedziałam to bez krzty wiarygodności, dlatego przytuliłam się do niej.
-A wiesz kto nas dzisiaj odwiedzi?
-Kto taki?-zapytałam ciekawa.
-Mikołaj- kiedy skończyła, ktoś wszedł do mieszkania. Na początku nie mogłam uwierzyć, myślałam, że to jakiś sen, przewidzenie. Przed nami stał wysoki, przystojny mężczyzna około 40 przebrany w czerwony strój.
-Ho! Ho! Ho! Słyszałem, że ktoś tutaj był grzeczny i zasługuje na prezent.- Krzyknął wesoło i usiadł na fotelu obok przystrojonej choinki. A ja? Poczułam się jak mała dziewczynka. Mama widząc mnie a takim stanie była rozpromieniona.
-Oliwia tak?- zwrócił się do mnie Święty Mikołaj. Na co ja skinęłam głową.
-Rozmawiałem z mamą, Mówiła, że byłaś grzeczna. A więc proszę bardzo- powiedział wręczając mi całą swoją torbę z którą przybył.
-Czy pan się nie pomylił?- zapytałam się przez śmiech.
-Nie, cała zawartość twoja.
-Mamo, przesadziłaś. Ale za to ja też mam coś dla Ciebie.
Wstałam i wręczyłam jej pięknie zapakowany podarunek. Dokładnie flakonik perfum.
-Kochanie, nie musiałaś.
-Ale chciałam.-rzekłam po czym utonęłam w objęciach mojej mamy.
Jak potem się okazało, święty Mikołaj to Marek. Nowy partner mojej mamy. Bardzo sympatyczny człowiek, nigdy nie zdarzyło się żebym tak szybko złapała z którymś z jej partnerów dobry kontakt. Kiedy zdecydowali się na spacer ja pomaszerowałam do pokoju. Wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przeglądać internet. Oczywiście standardowo Facebook, ask, Polsat sport i inne portale społecznościowe. Kiedy miałam już kłaść się spać zobaczyłam pewien artykuł. Zanim kliknęłam, nagłówek czytałam z 10 razy. Niestety nic się nie zmieniło. Cały czas widniał napis: "Włodarczyk zakochany? Nowa miłość kwitnie?" Wchodząc w link szybko zauważyłam zdjęcie Wojtka z koleżanką z liceum. Opowiadał mi o niej, pokazywał wspólne zdjęcia. Na jednym ją przytula, by tuż na następnym pocałować.
"Jak widać nasz siatkarz nie jest już samotny. 22 grudnia widziano zakochaną parę w jednej z lubińskich restauracji. Kto by się spodziewał, że młody siatkarz tak szybko znajdzie dziewczyne w nowym otoczeniu?"
-Nie wierzę. Nie wierzę.-mówiłam z desperacją. Po chwili wybuchłam płaczem. Mój płacz zmienił się w niemy krzyk. Mama nadal nie wracała. Muszę zejść na dół po leki, które przepisał mi psychiatra. Przewracam się i idę jak w amoku. Docieram do szafki z lekami kiedy nagle dzwoni dzwonek do drzwi. To na pewno nie mama. Nie mam ochoty iść i otwierać. Biorę leki i popijam wodą. Patrzę na malutką szklaną buteleczkę z lekami uspokajającymi. Trochę słaba data Oliwia.- myślę z uśmiechem na ustach. Dzwonek ucichnął. Najwyraźniej gość się poddał. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić. Leniwo wyjmuję go z kieszeni, na wyświetlaczu widnieje zdjęcie Kubiaka. Nie odbieram. Wstaję i zaczynam się trząść. A moim ciałem wstrząsa dreszcz. Łzy napływają do oczu. Boże proszę nie- myślę. Kieruje się na górę kiedy nagle za plecami słyszę chrząknięcie.
-Dlaczego nie odbierasz?
Odwracam się chociaż i tak wiem kto jest nieproszonym gościem.  Kiedy Michał ujrzał moją twarz na jego uśmiech przekształcił się w zdziwienie, a potem nagle w przerażenie.
-Oli. Co się stało?-zapytał nie ruszając się z miejsca.
-Słyszysz?-zapytał ponownie.
-Nie odbierasz telefonów, nie odpisujesz. A teraz jak gdyby nigdy nic stoisz tu i pytasz się co się stało?-mój głos zaczął drżeć.-Dlaczego wy mi to robicie?-zaczynam płakać i bezwładnie osuwam się po ścianie.-Nienawidzę was, nienawidzę siebie, nienawidzę świata. Mam dość!-krzyczę.
-Oliwia, uspokój się. Brałaś leki?-pyta jakby nie słyszał moich poprzednich słów.
-Pierdol się Kubiak.-szepczę i próbuję wstać.
-Oliwka co się dzieje? Błagam Cię odpowiedz.-mówi z desperacją.
-Brałam leki. A teraz możesz wracać do żony i dziecka.- staram się zmusić do obojętnego tonu. Po chwili nie panuje nad sobą a świat zaczyna wirować.
-Oliwka.- słyszę głos Michała jak przez mgłę.
Budzę się w swoim pokoju, a Michał wpatruje się w moje dłonie, które bezwładnie leżą u mojego boku. Kiedy zauważa ruch od razu kieruje oczy na moją twarz.
-Obudziłaś się.
-Niestety.-szepczę i próbuję wstać, ale Michał mnie zatrzymuje. Boże, błagam aby to był tylko zły sen, a Wojtek był w drodze do mnie. Na myśl o tym do oczu napływają łzy.
-Co jest? Chodzi o Wojtka?- na to pytanie skinęłam głową.
Wstałam wyrywając się z jego uścisku i idę po laptopa. Otwieram go, a strona z artykułem o Wojtku widnieje na ekranie. Podaję go Kubiakowi.
-Już wiesz dlaczego się zdenerwowałem.-powiedział kiedy skończył czytać, po czym przytulił mnie i pocałował w czoło.-Mimo, że to sarkastycznie brzmi, ale Wesołych Świąt Mała.
Zanim zdążyłam odpowiedź usnęłam.

niedziela, 22 listopada 2015

19.Kocham. Takie jedno, małe słowo, a tyle w sobie ma.

-Kawa, herbata?-zapytałam Wojtka, kiedy weszłam do domu.
-Herbatę poproszę.-odpowiedział. po czym dodał:
-Z Michałem na poważnie?
-Co? Chyba nie myślisz, że my coś razem?
-Tak właśnie myślę.
-Źle myślisz Wojtek. Między mną a Michałem nie ma nic oprócz przyjaźni.
-Wygląda to całkiem inaczej.
-A więc musisz inaczej na to patrzeć- powiedziałam, podając Włodarczykowi herbatę.
-Jak się czujesz?-zapytał upijając łyk ciepłego płynu.
-Słabo, ale stabilnie. Mogłoby być gorzej. A jak u Ciebie? Zero kontuzji mam nadzieję.
-Musisz o siebie dbać, mimo wszystko nawet nie myśl, że mi na tobie przestało zależeć.-po tych słowach zakrztusiłam się herbatą.
-Słucham?
-Oli, wiem dobrze, że dużo się u Ciebie pozmieniało. Ale wiem też, że się w tobie zakochałem.
Po tych słowach zapadła cisza. Nie wiem co mam odpowiedzieć. Też mi na tobie zależy, ale nie chcę Cie skrzywdzić? To nie ma większego sensu.
-Powiesz coś?-zapytał zmieszany Wojtek.
-Nic mnie nie łączy z Michałem. Jest dla mnie najbliższą osobą, aniołem stróżem. Nie mogę jednak sama sobie wmawiać, że na tobie mi nie zależy. Bardzo zabolały mnie twoje słowa, jeszcze na zgrupowaniu. Ale też mi na tobie zależy.
-To dlaczego mnie odtrącasz? Dlaczego? Czy ja nie zasługuję na to żeby być z kimś kogo kocham?
-Wojtek. Robisz mi mętlik w głowie. Kocham. Takie jedno, małe słowo, a tyle w sobie ma.
-Kocham, kocham jak wariat. A dziewczyna którą darzę tym uczuciem siedzi przede mną. Wpatrzona we mnie swoimi niebieskimi oczami. Mam opowiadać dalej?
-Nie. Wystarczy. Nie mogę powiedzieć, że też Cię kocham. Wiem jednak, że nie mogę żyć tym co było.
-Jak mam to rozumieć?- zapytał nieświadomie.
Właśnie co miałam na myśli, mówiąc to. Czy naprawdę chcę spróbować? Ryzyko jest zawsze. A co na to Michał? Nie chcę mieć z nim złych relacji.
-Chcę spróbować.-wypowiedziałam bez zastanowienia. Widziałam zaskoczenie na twarzy Wojtka, po chwili rozpromieniał. Podszedł do mnie i ujął za nadgarstek, patrząc cały czas w oczy.
-Mogę?-zapytał.
-Tak.-po czym jego usta odnalazły moje.
W myślach brzmiało jedno zdanie: nie mogę go skrzywdzić. Resztę wieczoru spędziliśmy razem, po prostu rozmawiając, oglądając filmy. Kiedy dochodziła godzina 21 rozbrzmiał mój dzwonek w telefonie. Wstałam, a na ekranie zobaczyłam zdjęcie Michała. Od razu odebrałam.
-Hej, misiek. I jak tam?
-Hej, właśnie przed chwilą usnęła jedna z moich dwóch najważniejszych kobiet w życiu. A co u Ciebie? Długo Włodarczyk cię napastował?-zapytał uszczypliwie.
-Napastował? Nie nazwałabym tak tego, dużo sobie wyjaśniliśmy. A co u Poli? Na pewno bardzo tęskniła za swoim tatusiem.
-Powiedziałbym, że równie mocno co ty- kiedy to wypowiedział na moich ustach zagościł uśmiech. Jestem szczęśliwa, że go spotkałam.
-Oli, nie jesteś głodna?-zapytał Wojtek wchodząc do kuchni. Widząc moją minę, ucichł.
-Kto to?-zapytał Michał- Włodarczyk nadal u Ciebie jest? Proszę powiedz, że nie.-kontynuował Kubiak.
-Nadal jest. Masz z tym problem?-zapytałam lekko poddenerwowana.
-Oliwia, dobrze wiesz, że go wręcz nienawidzę. Najpierw Cię krzywdzi, a teraz co? Pijesz z nim kawkę? Sam na sam? Myślałem, że jesteś mądrzejsza.
-Michał.-powiedziałam spokojnie i powoli.
-No co Michał? Może będziesz nas zmieniała, raz ja potem Włodarczyk. Grafik sobie zrobimy, który może Cię odwiedzać w danym dniu.-po tych słowach poczułam jak moje oczy zachodzą łzami. Wojtek widząc to wyrwał mi telefon z ręki po czym zwrócił się do Michała:
-Taki z Ciebie przyjaciel? Raczej nie powinna przez Ciebie płakać palancie. Wiem, że jesteś chamem i prostakiem, ale teraz przesadziłeś.-rozłączył się i podszedł do mnie tylko po to, żeby mnie przytulić.
-Spokojnie malutka. Jestem tu.
Chciałam coś odpowiedzieć. Cokolwiek, ale nawet nie wiedziałam co. Nie wiem co mam zrobić. Mając kontakt z jednym krzywdzę drugiego. Przeleciała mi przez myśl jedna rzecz, wiedziałam, że to nie jest dobre rozwiązanie, dlatego tylko wtuliłam się w silne ramiona Wojtka i pozwoliłam się oddać chwili.

niedziela, 8 listopada 2015

18. "-Mimo, że nie wierzę to czuję się jak Jezus."


*perspektywa Michała.*
-Oliwia chyba nie mówisz poważnie.-wydusiłem z siebie.
-Michał, proszę. Skończmy ten temat, ja już postanowiłam.
-Jesteś niemożliwa! Jak mogłaś się tak zachować?! Kurwa . Myślałem, że jesteś mądrzejsza.
-Słucham?-zapytała prawie bezgłośnie. Chyba przesadziłem.
-Oli. nie zrozum mnie źle, za bardzo się zdenerwowałem. Ale jak możesz zmarnować taką szansę? Widziałem jak grasz.
-Teraz ty mnie posłuchaj. Podjęłam decyzję. Koniec z SOS'em. Jeżeli nie szanujesz tej decyzji to proszę wyjdź.-powiedziała przez łzy. Nie wiedziałem co mam zrobić, nie chciałem jej ranić. Potrzebuje mnie. Nie mogę jej tak zostawić. Momentalnie znalazłem się przy niej i ją przytuliłem.
-Ojj, Mała. Zróbmy te kanapki bo naprawdę zgłodniałem.
-Dziękuję Michaś.-rzekła, po czym pocałowała w policzek i udała się do kuchni. Na myśl przyszło mi jedno: Dlaczego zakochałem się w tak młodej dziewczynie.
*perspektywa Oliwii.*
Michał ciężko zniósł wiadomość o moich planach. Dlatego bardzo ucieszyło mnie to, że umiał uszanować moją decyzję. Siedząc z nim, razem na jednej kanapie, zajadając kanapki czuję się szczęśliwa.Czuję, że Michał jest moim aniołem Stróżem. Nie chciałabym go stracić.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?-zapytał
-Nie chciałabym Cię stracić.-odpowiedziałam zgodnie z moją myślą.
Michał przez chwilę patrzył się na mnie, po czym przysunął. Nie wiedziałam co mam robić dlatego siedziałam bez ruchu. Dotknął mojego policzka, potem szyi. Wiedziałam co chce zrobić.
-Misiek, nie.-powiedziałam zanim zdążył cokolwiek zrobić. Widziałam w jego oczach smutek..
-Przepraszam.-wydusił- nie powinienem, przecież ty jesteś ode mnie tyle młodsza. Ale ze mnie idiota. Ja pierdole. Przepraszam.-powiedział ze łzami w oczach.
-Michał. Nie przepraszaj. Nie jesteś idiotą. Powiem Ci, że jedynie trafiasz na złe osoby. Ja jestem jedną z nich.
-Nie mów tak. Mimo wszystko wiem, że Cie kocham. Nie potrafię określić w jaki sposób. Może jako siostrę, a może coś więcej. Wiem też, że nie chcę Cię stracić, ale chcę żebyś o tym wiedziała.
-Też Cię kocham Michał. Ale ja nic więcej nie chcę. Tak jak jest, jest idealnie. Naprawdę. Jesteś mężczyzną mojego życia. Jesteś jak mąż, przyjaciel i brat w jednym. Pamiętasz? Pasuje mi taki układ.
-Kazirodczy układ, trzeba podkreślić. Nigdy nie myślałem, że będę trzema osobami w jednym. Mimo, że nie wierzę to czuję się jak Jezus.
-I tak jest idealnie.-powiedziałam przytulając się do jego piersi.
-Oli.
-Tak Misiu.
-Jak u Kacpra?-nie spodziewałam się, że o to zapyta.
-Raz rozmawiałam z nim przez telefon. Powiedział mi, że bardzo mu na mnie zależy, ale nie jest gotowy żeby się spotkać. Mama opowiadała mi o tym co się stało w szpitalu. Uważa, że on się we mnie zakochał.
-To dlatego tak zareagował w szpitalu.
-O czym mówisz?
-Po tym kiedy straciłaś przytomność lekarz pytał się o twoje problemy psychiczne.
-Chyba nie powiedziałeś o cięciu.-powiedziałam drżącym głosem.
-Nie. Jedynie o zaburzeniach snu. Lekarz natychmiastowo zapytał się kim dla Ciebie jestem. Odpowiedziałem, że przyjacielem i trkatuje Cię jak siostrzyczkę. Po tych słowach Kacper wybiegł jak oparzony ze szpitala.
-Czyli, że co? Podobam się mojemu bratu? Super.
-Oliwia. On jak Cię poznawał nie wiedział o tym, że jesteście rodzeństwem.
-Tutaj masz rację. Szkoda mi go. Muszę porozmawiać z paroma osobami. Kacper, Karol, Wojtek. To wszystko się tak pokomplikowało.
-Wojtek? Ten zazdrosny dzieciak? Sama dobrze wiesz, że przegiął. Rozumiem jesteś piękna, mądra, błyskotliwa i większość mężczyzn by się chciało z tobą ożenić. Ale Oli. On powinien Cię błagać o przebaczenia a gdzie jest?
-Michał. to wszystko się pokomplikowało. Chcę uporządkować parę spraw. Potrzebuję tego.
-Staram się to zrozumieć, ale Włodarczyka nie trawię.
-Nie musisz go kochać. Michał.
-Słucham?
-O której wyjeżdżasz?
-Jest 15. Za godzinę powinienem wyjeżdżać. A co jest?
-Masz może ochotę na spacer?
-Możesz wychodzić z domu? Jeżeli tak to ubieraj się ciepło i wychodzimy na spacer.
-Dobrze tato.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy, kierując się po kurtkę i buty.
-Czy w tym Ci będzie naprawdę ciepłoo?
-Idealnie. A nawet jeśli nie to od czego mam Ciebie?-po tych słowach skierowaliśmy się do pobliskiego parku. Przez cały czas rozmawialiśmy o siatkówce. O planach Michała, który nadal będzie reprezentował Halkbank. Oczywiście mój ulubiony klub zagraniczny. Ja mu zaś opowiedziałam o wyborze nowej szkoły. Wybrałam technikum o profilu logistycznym. Przez całą drogę śmialiśmy się, a ludzie którzy nas mijali patrzyli na nas z uśmiechem na ustach. Kiedy wracaliśmy do domu, zauważyłam pod nim nieznajomy mi samochód.
-No nie kurwa.-wysapał Michał.
-Co jest?- nie otrzymałam odpowiedzi bo z samochodu wyszedł Włodi. Zrobiło mi się słabo, na jego widok. To dobrze, czy jednak źle?-pomyślałam.
-Czego chcesz?-warknął Michał kiedy zbliżyliśmy się do Wojtka.
-Nie do Ciebie przyjechałem, naprawdę nie chciałem ciebie tu spotkać, więc daruj sobie.
-No cóż, najwyraźniej los Ci nie sprzyja.
-Widzę, że tobie za to sprzyja.-powiedział z przekąsem.- Oli, możemy pogadać?
I w tej chwili nie wiedziałam co odpowiedzieć. Widziałam jedynie gniewną minę Kubiaka i zmartwionego Wojtka. Prędzej czy później będę musiała z nim porozmawiać.
-Jasne. Tylko pożegnam się z Michałem.-powiedziałam po dłuższej chwili.
-Nie myśl, że Ci się udało młody.-Michał zwrócił się do Włodarczyka.
-Tak właśnie myślę, z tego co słyszałem miałeś już jechać .-powiedział triumfalnie.
-Coraz bardziej mi grasz na nerwach.-odburknął Misiek.
-Koniec tego! Nie mogę już słuchać jak się kłócicie.-otworzyłam drzwi wejściowe do mojego domu i zaprosiłam Wojtka. Razem z Michałem zostaliśmy na dworze.
-Michaś nie denerwuj się, rozmawialiśmy o tym. Prędzej czy później będę musiała z nim porozmawiać.
-Nie moja wina,  że tak mi gra na nerwach.
-Spokojnie Kubi, pomyśl, że jedziesz teraz do swojej córeczki. A niedługo może znowu się zobaczymy. Ja mam szkołę, ty siatkówkę. I tak cieszę się, że mogliśmy się spotkać.
-Wiesz, że dla Ciebie zawsze mam czas malutka. Masz rację, Pola czeka. Dziękuję za dzisiaj. Trzymaj się Oliwka. Będę dzwonił.-Po tych słowach mnie przytulił i na pożegnanie pocałował w policzek. Kiedy wsiadał do samochodu pomachałam mu i skierowałam się w stronę drzwi.
Czeka mnie ciekawa rozmowa- pomyślałam wchodząc do domu.
___________
Witajcie miśki! Po małej przerwie powróciłam. Wyświetlenia są, komentarze też się pojawiają, cieszę się niezmiernie. Teraz zostawiam was z następnym rozdziałem. Mam nadzieję, że się podoba. :) Trzymajcie się cieplutko. Do następnego! :3 <3

piątek, 9 października 2015

17. '-Odpowiedz. -Jesteś sportowcem musisz jeść mięso. Więc z szynką. - rzekła, unikając odpowiedzi.'

*23.09.2015.*
Dzisiaj przed nami ważny mecz, mimo to jestem myślą z Oliwią. Rozmawiałem z jej mamą przez telefon, mała wyszła już ze szpitala. Odliczam godziny do wylotu z Japonii. Słyszę strzępki słów Antigi. Za chwilę wchodzimy na parkiet. Stoczy się ostateczny bój z Włochami.
-No kapitanie, ostateczne starcie. - powiedział do mnie Mikuś.
-Masz rację. No chłopaki! Dajemy czadu!-krzyknąłem wchodząc na boisko.
*Oliwia.*
Jest równo 5 nad ranem. Miałam spać, ale wiem jak ważny jest ten mecz dla Michała i wszystkich orzełków. Siedzę właśnie pod kocem, popijając herbatę. Skończyło się studio przedmeczowe. Pierwszy gwizdek. Pierwszy przegrany set. Zrobiło mi się słabo, dlatego wstałam i udałam się do kuchni po tabletki, które przepisał mi lekarz. Połykając je, usłyszałam z przedpokoju, dźwięk telewizora co oznaczało początek drugiego seta. Usiadłam zdenerwowana, zaciskając kciuki. Widziałam waleczność i zamiłowanie, które towarzyszyło naszym przez cały turniej. Zaangażowanie, walka o każdą piłkę. Michał walczył jak lew, Kuraś wyśmienicie atakował, Bieniek miał swoje niezawodne zagrywki. Nic nie stanęło na przeszkodzie by wygrać drugiego seta.
-No chłopcy już tylko jeden.-powiedziałam sama do siebie.
Trzeci set nie szedł po naszej myśli. Gubiliśmy się, można powiedzieć, że przespaliśmy początek seta. Zajcew i Juantorena nie dawali nam szans. Czwarty set nie różnił się od poprzedniego. Widać na twarzach naszych siatkarzy zmęczenie, ustąpiliśmy Włochom, przegrywając cały mecz 1;3. Łzy w oczach Michała to było dla mnie za wiele. Nie mogłam na to patrzeć. Obecnie leżę i myślę.. Co by było gdyby jednak Argentyna wygrała z USA. Mielibyśmy awans do RIO. Zostały nam Mistrzostwa Europy. Z tą myślą zasnęłam.
*Michał.*
Jestem wściekły. Zły. Smutny. Awans przeszedł nam koło nosa. Jak mogłem na to pozwolić. Nic do mnie nie docierało. Chciałem jak najszybciej wrócić do Polski. Jakaś nadprzyrodzona siła, coraz bardziej mnie przyciągała. Najsensowniej była to mała dziewczyna. Brunetka o niebieskich oczach, którą muszę się zaopiekować.
***
Oliwia mieszka na dzielnicach Ursynowa. Od razu z lotniska udałem się na podany przez jej mamę adres. Zapukałem czekając na odpowiedź.. Cisza. Zapukałem jeszcze raz. Słyszę kroki. Drzwi się otwierają a za nimi Oliwia. Stała przede mną w za dużej bluzie i legginsach.
-Misieeek.-wyrwała mnie z oszołomienia i przytuliła.
-Dzień Dobry.-wydusiłem z siebie.
-Tak mi przykro.. Zasłużyliście na ten awans. Głupie FIVB. Dla mnie i tak jesteście najlepsi.-powiedziała odrywając się ode mnie.-może herbaty?-raptownie zapytała.
-Yyy. tak jasne.-rzekłem zdejmując buty. To było dziwne, pomyślałem.
-Mam jedynie zieloną bo taką piję. Mama nie pozwala mi żebym piła kawę. Wiesz leki.
-Rozumiem. Jak się czujesz?
-Super. Jak inni się trzymają? Na pewno ciężko wam teraz jest. W dodatku za dwa dni znowu zgrupowanie. Nie powinieneś jechać do rodziny? Do Poli i Moniki?-powiedziała skruszonym głosem.
-Dlaczego zadajesz tyle pytań i zmieniasz temat? Co się stało?
-Michaś nic. Długo się nie widzieliśmy. Chcę porozmawiać o wszystkim. Mamy mało czasu. Ty pewnie zaraz jedziesz do siebie. Trzeba zrobić wywiad środowiskowy. Muszę mieć artykuł do szmatławca.-powiedziała na jednym oddechu Oliwka. Szalona. po prostu szalona.
-A więc. Chłopaki dobrze się trzymają wiadomo, każdemu żal, że nie wyszło. Czekamy na ME. Odegramy się i dostaniemy ten awans.
-Tak, tak. Będziemy pić szampana.-przerwała mi.
-Dokładnie-powiedziałem z uśmiechem.- Jadę do Polci, ale za 5 godzin. Muszę z tobą porozmawiać.
-Do Polci? Co z Moniką?
-No właśnie.- wziąłem głęboki oddech. -Bierzemy rozwód.-po tych słowach Oliwia zakrztusiła się herbatą.
-Jak to rozwód? Mieliście próbować naprawić wszystko? Jesteś tego pewny?
-Oli. Ona mnie zdradzała.
-Mhm. Nie przepadałam za nią.- powiedziała z uśmiechem na ustach.-Jesteś głodny?
-Dlaczego jesteś taka roztrzepana?-zapytałem, nie odpowiadając na jej pytanie.
-Leki. No i dawno się nie widzieliśmy.
-To nie o to chodzi, prawda?-wiedziałem, że szykuje się dłuższa rozmowa.
-Ja zgłodniałam. Zrobię kanapki. Tobie też. Na pewno jesteś głodny.- wstała kierując się w stronę lodówki.
-Oliwia. Co jest?-zapytałem z troską.
-Szynka, czy ser?
-Odpowiedz.
-Jesteś sportowcem musisz jeść mięso. Więc z szynką. - rzekła, unikając odpowiedzi.
-Oliwia Strus. Odpowiedz na moje pytanie. CO JEST?- powiedziałem, z naciskiem na ostatnie słowa.
-Wypisałam się z SOS'u. Kończę z siatkówką. Lubisz sałatę?- zapytała, jak gdyby nigdy nic.
____________
Jestem, wróciłam. Przepraszam za wszystko. Dużo zmieniło się w moim życiu.. Musiałam porozmyślać nad paroma sprawami. Wyszło jak wyszło. Nowa szkoła, nowa klasa. W dodatku ten szpital. Musiałam nadrobić zaległości i nie miałam czasu na pisanie. Kochani! Rozdziały będą się pojawiały jak tylko będę miała wolną chwilę.  W obecnym momencie nawet ja sama nie mogę powiedzieć kiedy to będzie. Nic nie obiecuję, ale może pojawi się coś w ten weekend. Ja uciekam.
Przypominam. Mecz dzisiaj! Wspieramy naszych! #GOPOLAND!
https://www.youtube.com/watch?v=bqKsBcXtr0M

czwartek, 24 września 2015

*przeprosiny*

Kochani. długo nie pojawia się tutaj żaden rozdział, ponieważ dużo się zmieniło w moim życiu. Musiałam zmienić szkołę ze względów zdrowotnych, zanim ogarnęłam przeniesienie papierów i w ogóle minął tydzień. Niby wszystko się już ustatkowało. W tamtym tygodniu trafiłam do szpitala. Następny tydzień, za przeproszeniem psu w dupę. Teraz znowu muszę nadrobić zaległości w szkole. Przepraszam wszystkich którzy to widzą. Od razu uprzedzam. Nie zawieszam bloga, po prostu rzadziej będą się pojawiały rozdziały. Mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniecie i będziecie czekać na nowy rozdział. Obiecuję, jeżeli tylko nadrobię zaległości, dostanę parę ocen, wpada nowy wpis.
Trzymajcie się cieplutko, pozdrawiam
Tańcząc w ciemnościach..

wtorek, 15 września 2015

16. "Życie się układa, jak pozwala mu fart."

*włącz*
Tkwiłam w pięknym śnie. Wszystko było idealne. Miałam wokół siebie ludzi na których mogę polegać. Mamę, Karola, Michała, nawet Kacpra. Brak Marcina w tej wizji nie był mi obojętny. Czuję i wiem, że nadal go kocham. Uczucie do niego niszczy mnie od środka. Teraz wiem co oznacza stwierdzenie, kochać kogoś zarazem nienawidząc. Nie polecam nikomu takiego stanu, w jakim się znajduje. Miałam kochającą mamę. Mimo, że wiedziałam iż nie jest moją biologiczną matką była dla mnie najważniejsza. Miałam przyjaciółkę i chłopaka. Obydwoje okazali się być tylko fałszywymi dodatkami do mojego życia. Utrudnieniami postawionymi na mojej krętej drodze życia. Ale czy aby na pewno mogę nazwać ich utrudnieniami? Był okres w którym miałam tylko ich. To dzięki nim chciałam budzić się każdego dnia rano i zasypiałam z uśmiechem na ustach, bo to oni byli jego powodem. Zadziwiające jest to, w jak zawrotnym tempie może się zmienić układ naszego życia. Jak szybko można kogoś stracić, bądź zyskać. Pokochać, bądź znienawidzić. Niektórzy mówią, że "Życie się układa, jak pozwala mu fart." Ale czy do końca jest to dobre założenie? Moim zdaniem, nic się nie zdarza bez większej przyczyny. Każdy z nas, ludzi. Ma ułożony plan według którego ma żyć. Co więcej. Uważam, że to plan tego Najwyższego. Przeszkody które stawia podczas naszej egzystencji, ma jakiś cel. Ma być sprawdzeniem naszej wytrzymałości. Tego ile jesteśmy w stanie wycierpieć. Mickiewicz w "Dziadach", a dokładnie w drugiej części napisał:
”Kto nie zaznał goryczy ni razu, ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie”.
Właśnie takiego przekonania jestem. Człowiek może mieć różnie w życiu. Być milionerem, spać na pieniądzach i mieć ludzi od wszystkiego. Są i tacy, którzy na wszystko muszą ciężko zapracować i nie mogą pozwolić sobie chociażby na 1/4 tego co ma w życiu ten bogatszy. Pomimo to, jestem pewna, że obydwoje mają równe szanse na miejsce w niebie. I to dla każdego z nas powinien być priorytet numer jeden. Żyć tak, aby zasłużyć na Zbawienie Wieczne.
*Perspektywa Michała.*
Rozmawiając dalej z lekarzem dowiedziałem się, że Oliwia będzie musiała chodzić na terapię i przyjmować leki. Nigdy bym nie pomyślał, że tak mała kobieta może skrywać w sobie tyle bólu. Wiedziałem o tym, że jest pesymistką. Czasami jej oczy były cholernie smutne, aż krzyczały z bólu. Wiedziałem także o samookaleczaniu. Dlaczego zatem, nie umiałem jej pomóc. Musiałem wrócić do treningów. Przy okazji poinformowałem Karola, kolegę Oliwki, że jest w szpitalu. Od razu się zjawił. Nie mógł jednak liczyć na rozmowę, ponieważ dziewczyna się nie budziła. Nie mogę sobie wyobrazić co musi czuć ten chłopak. Jestem pewien, że zależy mu na niej tak samo mocno jak i mi.
*Perspektywa Karola*
Kiedy dowiedziałem się, że Oliwia jest w szpitalu o mało co nie zemdlałem. Jak Marcin mógł się posunąć do czegoś takiego. Powinienem od razu zareagować. Od razu po tym kiedy pierwszy raz ją uderzył. Byłem głupi, cholernie głupi. Czemu nie powiedziałem jej co do niej czuję. Czemu nie okazałem tego przed tym wypadkiem. Czemu jej nie wierzyłem w to, że rany na rękach są naprawdę od zbitej szklanki. Teraz wszystko mogło by wyglądać inaczej. Mógłbym siedzieć z nią i oglądać głupawe filmy na you tubie. Być na spacerze, rozmawiać z nią o tym co jej się śniło. Czego się boi. Mogło być tak pięknie.
*Perspektywa Mamy Oliwii*

Moja córeczka nie budzi się już od ponad miesiąca. Lekarze zapewniają, że robią co mogą. Mimo to im nie wierzę. Czemu to wszystko musiało się przytrafić akurat jej. Życie jest niesprawiedliwe. Codziennie modlę się o to żeby się wybudziła. Z każdym dniem coraz bardziej tracę nadzieję.
*Dzień meczu z Argentyną, (Puchar Świata).*
Dzisiaj graliśmy mimo, że czterosetowy mecz z Argentyną było ciężko. Na szczęście wygraliśmy 3;1 i zapisaliśmy 3 zwycięstwo na koncie naszej reprezentacji. Po meczu była konferencji po której cała drużyna ze sztabem omawiała mecz. Każdy z nas zajął miejsce na sali, a Antiga zaczął mówić o tym co trzeba poprawić, jak i o tym co udało nam się opanować do prawie, że perfekcji. Siedziałem obok Kłosa i Miki, kiedy nagle zadzwonił mój telefon. Przez pierwszą chwilę nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Na wyświetlaczu widniał numer mamy Oliwii. Po chwili otrząsnął mnie głos Miki.
-Stary odbierz w końcu.
**
-Halo? Słucham?
-Dzień dobry czy dodzwoniłam się do pana Michała?-słyszałem dobrze znany mi głos mamy Oliwki.
-Tak. Co się stało?-zapytałem
-Oliwia wybudziła się ze śpiączki. Pytała o pana.

niedziela, 13 września 2015

15. '- Niech pani się nie łudzi, że będę miała panią za matkę.'

*włącz*
Na chwilę straciłam głowę i nie wiedziałam o co chodziło. Dopiero po chwili zapytałam.
-Co to ma znaczyć?
-Oliwka, przedstawiam Ci naszą matkę.-powiedział Kacper roztrzęsionym głosem. Mimo to ciągnął dalej-Jak Ci nie wstyd. Co tata by na to powiedział? Może mi jeszcze powiesz, że o wszystkim wie? Może tylko ja jestem na tyle dla was okropny, że o niczym nie wiedziałem.
Słyszałam w głosie chłopaka rozpacz. Przy tej sytuacji, moje przeżycia są niczym. Chciałam dodać otuchy Kacprowi, dlatego złapałam go za rękę. Niespodziewanie odezwała się matka Kacpra. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła mówić do niej mamo.
-Twój ojciec o wszystkim wiedział... Wybaczył mi zdradę...-Po tych słowach ja włączyłam się do rozmowy:
-Czyli mamy innych ojców z Kacprem tak?-kobieta kiwnęła twierdząco głową- To po co pani chciała się ze mną zobaczyć? Czyżby wyrzuty sumienia nie dawały za wygraną? Niech pani się nie łudzi, że będę miała panią za matkę.
-Oliwia dość. Wystarczy.-przerwała mi według mnie, moja prawdziwa mama. Posłuchałam się, jednak nie dałam za wygraną. Czułam się coraz gorzej. Zdążyłam z siebie wyrzucić:
-Jak mogła to pani zrobić Kacprowi.
Potem widziałam tylko ciemność. Moje ciało ogarnęło przyjemne ukojenie. Spokój, którego od dawna nie czułam.
*perspektywa Michała.*
Źle czułem się z tym, że zostawiłem ją w tym szpitalu. Musiałem zakończyć pewien etap w moim życiu. Kiedy otwierałem drzwi mojego domu czułem przerażenie. To co teraz zrobię, od tego będzie zależało moje dalsze życie. Na dole zastała mnie ciemność. Na szczęście na górze paliło się światło. Monika pewnie nie śpi. Może Polcia źle się czuje. Szybko wszedłem po schodach. Pokój dziewczynki był zamknięty, dlatego skierowałem się do mojej sypialni w której paliło się światło.
-Długo próbowałaś to ukrywać?-powiedziałem, zastając w sypialni moją żonę, jak się potem okazało z sąsiadem.-Długo to już trwa?
-Michał? Co ty tu robisz? Co ze zgrupowaniem?-zapytała zszokowana. Mężczyzna leżący obok niej szybko się ubrał i miał już wychodzić kiedy go przytrzymałem.
-To jak kochasiu? Ile to już trwa?-zapytałem z nieznajomym mi spokojem.
-Pół roku.-wydusił z siebie.
-Spieprzaj stąd, dopóki jestem spokojny.
Mariusz, bo tak miał na imię nasz sąsiad opuścił mój dom jak oparzony. Kiedy usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi, zwróciłem się do Moniki.
-Od razu po końcu Pucharu Świata składam papiery rozwodowe.
-Ale Michał. Ja wiem, że to był błąd. Pozwól mi to naprawić. Błagam.
-Monika, jesteś dorosłą kobietą. Umiesz myśleć konsekwentnie. Wiedziałaś jakie skutki przynosi zdrada.
-Kochanie, proszę.
-Pola zostanie z tobą, nie mogę jej zabrać matki. Nie zamierzam jednak ją opuścić. W każdej wolnej chwili będę z nią spędzał czas.-po tych słowach skierowałem się do sypialni Polci. Malutka ślicznie spała. Niestety przebudziła się, kiedy niechcący poruszyłem jej łóżeczko. Momentalnie wziąłem ją na ręce. Przytuliłem do swojej klatki piersiowej. Mała po paru minutach zasnęła. Pocałowałem córeczkę w skroń i położyłem do łóżeczka.
-Mój mały aniołeczek. Kocham Cię skarbku.-po tych słowach wyszedłem z pokoju, pożegnałem się z Moniką i wsiadłem do samochodu. Przede mną długa droga.
*perspektywa mamy Oliwii.*
Po tym jak moja córka straciła przytomność, w sali pojawili się lekarze. Podłączyli pod jakieś urządzenia i wyprosili każdego z sali. Moja biedna Oliwka. Niespodziewanie podszedł do mnie Kacper. Po jego matce nie było śladu.
-Mała da radę. Silna jest. Na pewno sobie poradzi.-próbował podnieść mnie na duchu. Widzę, że ciężko to znosi. Tak bardzo mi go szkoda.
-Wiem, tym bardziej, że ma dla kogo żyć.-powiedziałam.
-I o to w życiu chodzi. Żeby mieć dla kogo żyć.-zaskoczył mnie tą odpowiedzią. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Na myśl przyszło mi jedno pytanie.
-Przepraszam, że pytam. Łączy Cię coś z moją córką?-widziałam zaskoczenie na twarzy młodego Piechockiego.
-Jakby to pani powiedzieć.. Nie znamy się tak dobrze, jak ona z Michałem..
-Michałem?
-Kubiakiem.
-Przecież jak ostatnio rozmawiałyśmy, powiedziała, że to palant.-na twarzy libero pojawił się grymas uśmiechu.
-Z tego co wiem to wyjaśnili sobie wszystko. Mogę pani w tajemnicy powiedzieć, że on się nią zaopiekuje. Zależy mu na niej.
-Tak uważasz?
-Ja to wiem. Czasami aż żałuje, że ja nie mam z nią takiego kontaktu.
-Nie wszystko stracone.
-Niech mi pani uwierzy, że dla mnie już wszystko stracone. Po tym jak się dowiedziałem, że jest moją siostrą.. Nie mogę dojść do siebie.
Miałam już zapytać o to czemu tak uważa, ale podszedł do nas lekarz Borowicz.
-Co z moją córką?-od razu zapytałam.
-Jej stan jest stabilny. Właśnie otrzymaliśmy wyniki jej badań. I tutaj rodzi się problem.
-Jaki problem?-wyskoczył z pytaniem Kacper.
-Pan jest z rodziny?
-Tak.-oznajmiliśmy jednocześnie.
-Niech pani usiądzie.-rozkazał Borowicz, co uczyniłam.
-A więc?
-Pani córka miała robione eeg głowy. Na prawej stronie kory ciemieniowej widać zmiany. Nie możemy określić co to dokładnie jest, dlatego potrzebujemy następnych badań.
-Z tym nie będzie problemu. Jeżeli trzeba, to podpiszę wszystkie dokumenty.
-To cieszy. Mam pytanie. Czy córka miała napady gniewu? Była często zmęczona?
-Tak, zawsze po szkole, czy po treningach szła spać. A co do napadów gniewu. Oliwka od zawsze była emocjonalną dziewczyną. Do wszystkiego podchodziła uczuciowo.
-Mamy przypuszczenia, że Oliwia ma depresję. To może wyjaśnić takie wyniki badań. U ludzi z zaburzeniami snu, bądź zaburzeniami psychicznymi, często widać zmiany w eeg.
-Chodzimy do psychiatry. Ale ten nie widzi nic dziwnego w zachowaniu Oliwii.
-Może to dobrze maskuje? Widziała pani blizny u córki? Alkohol, narkotyki?
-Nie, Oliwia gra w siatkówkę. Prowadzi zdrowy tryb życia.
Przecież moja córka nie jest chora psychicznie. Wiem, że jak każde dziecko ma gorsze dni, ale czy aż tak daleko to zaszło?
*perspektywa Michała.*
Po długiej drodze, w końcu dotarłem do szpitala. W holu zauważyłem Kacpra i mamę Oliwii, rozmawiającą z mężczyzną ubranym w biały fartuch. Powoli podszedłem do nich, słysząc kawałek rozmowy.
-Może to dobrze maskuje? Widziała pani blizny u córki? Alkohol, narkotyki?
-Nie, Oliwia gra w siatkówkę. Prowadzi zdrowy tryb życia.-powiedziała zrozpaczona mama Oliwii.
Wiem, że Mała nie może spać i ma problemy ze sobą. Nie mogę zdradzić tego, że się tnie. Chyba, że już sami to odkryli. W końcu się odezwałem.
-Oliwia nie może spać. Nawet podczas zgrupowania nie spała.
-A kim pan jest?-zapytał doktor. Właśnie kim jestem?
-Jestem jej przyjacielem, bardzo bliskim. Traktuje ją jak siostrzyczkę.-kiedy to powiedziałem Piechocki bąknął coś nosem i wyszedł ze szpitala. Co powiedziałem nie tak?
___________________
WITAM!  Przepraszam, że mnie tu długo nie było. Szkoła, nauka i wgl. Wszystko naraz. Muszę jakoś się zaaklimatyzować w nowej szkole, co wymaga czasu. Dużo nauki mnie czeka, ale teraz jak powoli to ogarniam to rozdziały powinny się pojawiać częściej. Dzięki wszystkim za wyświetlenia i komentarze. Pozdrawiam cieplutko! See Ya! <3

piątek, 4 września 2015

14. -Po moim trupie.-To da się załatwić.

*włącz*
Po tym co powiedział Michał zrobiło mi się ciepło na sercu. Nie spodziewałam się tego po nim. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym zasnęłam. Śniłam o siatkówce, o tym, że gram w reprezentacji, a po wygranym meczu przytulam się do swojego mężczyzny. Najdziwniejsze w tym jest to, że nie mogłam zapamiętać twarzy chłopaka. Ze snu wyrwał mnie hałas. Słyszałam krzyki. Kiedy zobaczyłam pewnego osobnika w drzwiach sali, zrobiło mi się słabo. Nie miałam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Wiedziałam jednak, że muszę to wyjaśnić.
*perspektywa Michała.*
Kiedy Oliwia zasnęła, udałem się na korytarz po jakąś kawę. Sącząc ciepłą ciecz, zauważyłem Antigę wraz z Wroną i Piechockim, za nimi szedł Włodarczyk. Czwartego nie chciałem nawet widzieć na oczy. Od razu szybko zerwałem się z krzesła.
-Czego ty tu jeszcze szukasz młody? Jesteś ostatnią osobą którą Oliwia chciałaby zobaczyć.
-Odpuść, chce z nią porozmawiać.-odparł Wojtek.
-Po moim trupie.-syknąłem.
-To da się załatwić.-powiedział Włodarczyk. Wyprowadził mnie kompletnie z równowagi. Momentalnie znalazłem się obok niego. Nagle poczułem czyjeś ręce na nadgarstkach. Tym kimś się okazał Wrona.
-Uspokójcie się, obydwoje nie pomagacie.-krzyknął Antiga, jak nigdy zdenerwowany.-zaraz obydwojgu was wyprowadzę.
-Niech się tylko do niej zbliży, ma w mordę obiecuję.-powiedziałem.
-Uważaj bo.-rzekł pogardliwie Włodarczyk.
-Spokój. Siadać na krzesłach i czekać. Jak nie to nie macie tu wstępu. Ja się tym zajmę.-wrzasnął Wrona.
-Chcę z nią porozmawiać. 10 minut i mnie nie ma. Nic więcej nie chce.
-Śmieszne. Nie będzie chciała rozmawiać.-rzuciłem szybko.
-Niech ona zdecyduje.-odpowiedział.
-10 minut Włodi. Nie więcej.-po tych słowach Stephane zaprowadził go do sali Oliwii. A ja niezadowolony zacząłem pić następną kawę.
*Włodi.*
Kiedy Oliwia mnie zobaczyła, była widocznie zszokowana. Dlatego od razu zacząłem.
-Mała..
-Nie mów do mnie tak.-pośpiesznie mi przerwała.-najlepiej wyjdź i nie pogarszaj sprawy.
-Nie chciałem tego. Kurde nie chciałem, nie chciałem.. Oli. Uwierz. Poniosło mnie. Jestem zazdrosny o Kubiaka.-przyznałem.
-Nie jesteśmy razem. Przypominam Ci, że zrobiłeś ze mnie kurwę. Naprawdę, wiem już za kogo mnie masz.
-Oliwia, poniosło mnie. Nie myślę tak. Kacper mi dopiero uświadomił, że się w tobie zakochałem.-wyznałem jednym tchem.-zależy mi na tobie.
-Fajnie, teraz mnie posłuchaj. Nie będę się powtarzała. Skrzywdziłeś mnie, ufałam Ci. A ty? Kurwa Wojtek. Myślałam, że jesteś inny.-powiedziała roztrzęsiona.
-Nadal możesz mi ufać-podniosłem głos.
-Nie krzycz na mnie.
-Oli. Wybacz mi, proszę.
-Wybaczam, ale nie zapomnę. Nie umiem. Mam dość tego,  że dostaję po dupie od osób które kocham, na których mi zależy.
-Tak mi przykro, nie chciałem żeby ktoś Cię skrzywdził.
-Mi też strasznie przykro, 10 minut minęło. Wypad.-powiedział Kubi, wchodząc do sali. Tak bardzo chciałbym być na jego miejscu. Tak bardzo chciałbym, żebym to ja ją uratował. Pomógł jej. A w efekcie, to ja jestem skurwysynem. Ja ją skrzywdziłem. Ona mi nie wybaczy. Ta ostatnia myśl krążyła mi po głowie, aż do dotarcia do ośrodka.
*Oliwia.*
Czułam się okropnie. Jak szmata, dziwka, nie miałam ochoty żyć. Znowu patrzę na blizny, czekając na kawę i Kubiego. Niesamowite jest to, w jak zawrotnym tempie mój wróg stał się najlepszym przyjacielem. Z przemyśleń wyrwał mnie mój 'bff'.
-Nawet o tym nie myśl.
-Że co?-zapytałam zdziwiona.
-Nie pozwolę Ci na to. Nie ma żadnego cięcia, Mała.-dopiero potem zorientowałam się, że nadal gapiłam się jak głupia na uda.
-Walczę z tym...-po tych słowach zapadła cisza. Michał wpatrywał się w okno, a ja w jego plecy. Najwyraźniej czymś się zamartwia. Po dłuższej chwili dodałam.-Nawet Ci nie podziękowałam.-Dzik od razu się odwrócił w moją stronę, po czym usiadł obok na krześle.
-Nie ma za co Malutka. Każdy zrobiłby to samo na moim miejscu.
-Tak bardzo się cieszę, że wtedy na Ciebie wpadłam. Za to przepraszam. Zaczytałam się, nie zrobiłam tego specjalnie.
-Wyjaśniliśmy już to sobie. Poniosło nas. Jest już okay.
Nagle do sali wpadł Antiga z Piechockim, a za nim Wronka.
-Jezuuu, kochana nasza. Tęskniliśmy.-rzekł Wroncia.
-Nawet nie wiesz jak.-powiedział ze swoim śmiesznym akcentem Antiga. Zauważyłam, że Michał pisze sms'a. Po paru sekundach oznajmił.;
-To ja spadam, zostawiam Cię w dobrych rękach. Muszę coś załatwić.-uśmiechnął się do mnie, pożegnał się z każdym i wyszedł. Nie powiem, to było dziwne. Mimo to, zaczęłam rozmawiać z moimi gośćmi. Nagle okazało się, że Wrona z Antigą musieli wracać, dlatego zostałam z Piechockim w sali.
-To co zostaliśmy sami.-rzekł z uśmiechem Kacper.
-Na to wygląda. Oczywiście, jeżeli Ci się nie chce to nie musisz tu ze mną gnić. Mam nadzieję, że za 3 dni mnie wypuszczą. Wariuję tu.
-Nie żartuj, zostaję. Przyznam, że naprawdę tu można zwariować. Czekam tylko aż wyleczę tą kontuzję.
-Damy radę, a ty szybko wrócisz do treningów, wierzę w to.-rozmowa nam się dobrze kleiła. Kiedy miał już wychodzić, bo robiło się późno, w drzwiach zjawiła się moja mama.
-Jejku, kochanie.-momentalnie otuliła mnie swoimi matczynymi ramionami.-Tak bardzo się o Ciebie bałam. Jak dobrze, że nic Ci się nie stało.
-Obydwie kadry się cieszą, że Oliwia jest cała i zdrowa.-Mama od razu skierowała wzrok na libero. Kacper szybko się przedstawił.
-Miło mi.- odparła mama. Po chwili skierowała się, do mnie.-Jest tu jeszcze ktoś kto chciał się z tobą zobaczyć. Pamiętasz naszą rozmowę, sprzed tego wypadku?
-Tak pamiętam. Ona tu jest?
-Tak. Chciała się z tobą zobaczyć.
-Przepraszam, ale może przeszkadzam?-wtrącił Kacper.
-Nie, zostań proszę. Potrzebuję kogoś kto mnie uspokoi w razie czego.
-A więc zostaję.-powiedział, po czym usiadł na krześle.
Mama zniknęła za drzwiami. Po chwili zjawiła się z jakąś kobietą w drzwiach. Wstrzymałam oddech, szybko złapałam Kacpra za rękę dzięki temu stałam się spokojna. Jednak coś było nie tak. Kiedy młody libero zobaczył prawdopodobnie moją biologiczną matkę, jego ręka mocniej zacisnęła się na mojej. Przestraszyłam się i zapytałam Piechockiego co się stało. Nie otrzymałam odpowiedzi. Skierowałam wzrok na kobietę stojącą obok mojej mamy. Widziałam, że kobieta nie jest w lepszym stanie od Kacpra. Libero rozluźnił uścisk i głośno wypuścił powietrze. Po chwili powiedział, roztrzęsiony:
-Jak mogłaś. Nie wybaczę Ci tego, do końca życia.
__________
Do wszystkich którzy czytają! Jestem w 1LO. Ciężko mi dodawać posty, ponieważ jestem poza domem i byłam odcięta od internetu. Dziękuję za wyświetlenia, komentarze, miłe słowa. Naprawdę miło wejść na bloga i zobaczyć, że ktoś czyta moje wypociny, a co więcej. Że to się komuś podoba. Jeszcze raz, wielkie dzięki! Coraz chłodniej na dworze, dlatego trzymajcie się cieplutko! <3  Do zobaczenia.

piątek, 28 sierpnia 2015

13. 'Chcę być dla Ciebie jak mąż, przyjaciel i brat w jednym.'

*włącz*
-Michał, pomóż mi. Zabierz mnie stąd proszę.-wyszeptałam.
-Na pewno Cię tu nie zostawię.-pomógł mi wstać i założył mi swoją bluzę.-Jezu, Co ten skurwiel Ci zrobił.
-Nic złego.-do pomieszczenia niespodziewanie wszedł Marcin.-Oliwce się podobało, prawda skarbie?-pytanie skierował do mnie. Zanim zdążyłam się zorientować, Michał był już przy Marcinie. chwilę potem moja miłość, była nieprzytomna. Czułam się jak w transie nic do mnie nie dochodziło. Zauważyłam jedynie, że Michał gdzieś dzwoni. Po paru minutach przyjechała policja, która zabrała Marcina. Po mnie przyjechała karetka. Pewnie już każdy wie o tym co się stało. Na myśl o tym, zrobiło mi się słabo. Miałam nadzieję, że to już koniec.
***
*perspektywa Michała.*
Po rozmowie z Andrzejem, dowiedziałem się, że Oliwka pokłóciła się z Wojtkiem. Przerażenie we mnie narosło, kiedy okazało się, że jest sama poza ośrodkiem. Od razu zacząłem jej szukać. Byłem w miejscu gdzie ostatnio byliśmy na spacerze. Nie było jej tam. Kiedy miałem już wracać do ośrodka, usłyszałem jęk. Potworny krzyk i szlochanie. Idąc za głosem, doszedłem do jakiejś opuszczonej rudery. Od razu wszedłem i to co zobaczyłem mocno mną wstrząsnęło. Jestem pewny, że zapamiętam ten widok do końca życia. Oliwia, cała naga, związana. Bezbronna, skrzywdzona. Pomogłem jej wstać, ubrałem jej moją bluzę, kiedy nagle pojawił się jakiś chłopak. Z perfidnym uśmiechem oznajmił, że Oliwce się podobało. Wtedy już nie wytrzymałem. Zaatakowałem chłopaka, z którym szybko mi poszło. Kiedy był nieprzytomny, zadzwoniłem po policję i karetkę. Na szczęście szybko zainterweniowali. Udało mi się uprosić lekarza, żebym mógł jechać razem z nimi do szpitala. Zadzwoniłem do Antigi i opowiedziałem wszystko ze szczegółami. Miał przekazać opiekunce Oliwi. Przez całą drogę, trzymałem dziewczynę za rękę. Chociaż nie jestem wierzący, prosiłem Boga, żeby dał mojej Małej siłę. Jestem świadomy, że Oliwia nie jest kobietą dla mnie. Wiem też, że mimo wszystko jej nie opuszczę.
*narrator.*
Każdy kierował się na obiad. Stephane rozmawiał z trenerką dziewczyn. Nagle telefon Antigi się rozdzwonił. Mężczyzna, kiedy skończył rozmawiać szybko przekazał złe wiadomości dotyczące jej podopiecznej. Kobieta szybko wsiadła w samochód i skierowała się do szpitala, w którym miała przebywać Oliwia Strus. Opiekę nad resztą miał sprawować drugi trener siatkarek. Jeszcze wtedy nikt nie był świadomy, tego co się wydarzyło.
*pespektywa Wrony.*
Rozmowa z Kubiakiem całkowicie wybiła mnie z rytmu. Do teraz nie widzę Oliwii, ani Kubiaka. Może dziewczynie się coś stało. Kiedy podzieliłem się moimi obawami z Karolem, Kacprem no i Wojtkiem, powiedzieli mi, że za bardzo się przejmuje. Wojtek rozdrażniony powiedział:
-Pewnie są gdzieś poza ośrodkiem. Po co im przeszkadzać.
-Otrząśnij się chłopie. Ta zazdrość robi z Ciebie coraz większego idiotę.-wybuchnął niespodziewanie Kacper. Po czym kontynuował.-A ty Wronka może zadzwoń do Kubiaka. Może czegoś się dowiesz. Jak nie to idź do Stephane'a.
-Jestem tego samego zdania co Piechu. Dzwoń jak najszybciej Andrzej.-rzekł Kłos.
Od razu wybrałem numer Kubiaka, nie odbierał. Z każdym sygnałem coraz bardziej się denerwowałem. Moją czynność przerwał Antiga, który chciał nam coś powiedzieć.
-Posłuchajcie mnie wszyscy!-zaczął mówić.- Wasza koleżanka Oliwia Strus jest obecnie w szpitalu. Nie mogę wam zdradzić zbyt wiele, bo sam dużo nie wiem. Mogę wam jedynie powiedzieć, że nie jest wesoło. Chciałbym porozmawiać po obiedzie z ludźmi którzy ostatni ją widzieli. Treningi po południu są odwołane. Tymczasem smacznego.
Kiedy skończył każdy był zszokowany słowami naszego trenera. Z oszołomienia wyrwał mnie głos Piechockiego:
-Trzeba iść do Anrtigi po obiedzie. Trzeba mu opowiedzieć o tym co zaszło rano.
-Masz rację, trzeba.-zgodził się z nim Karol.
-Tak. trzeba.-tylko to z siebie wydusiłem. Wojtek cały czas milczał. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co mu teraz siedzi w głowie.
-Muszę do niej jechać. Po prostu muszę.-wydusił z siebie Włodarczyk.
***
-Trenerze musimy porozmawiać.-powiedział Kłosu.
-O co chodzi chłopcy?-zapytał Antiga. Po tym pytaniu opowiedzieliśmy o tym co zaszło rano z Oliwią. Stephane nie był zachwycony tym co usłyszał. Mimo to podziękował, że byliśmy z nim szczerzy. Kiedy mieliśmy już wychodzić Wojtek zapytał:
-Trenerze, w którym szpitalu jest Oliwia?
-Nie mogę Ci powiedzieć. Przykro mi.-odparł Antiga.
-A co z Kubiakiem?-zapytał zirytowany Włodi.
-Nie chce zostawić jej samej. Nie dziwię mu się, w końcu to on ją znalazł.
Po tych słowach cała nasza czwórka wyszła zszokowana z pokoju trenera.
*perspektywa Michała.*
Oliwię zabrano na badania, ja postanowiłem porozmawiać z jej trenerką i wszystko dokładnie opowiedzieć.
-Dziękuję, że jej pomogłeś. Zadzwoniłam już do jej mamy.
-Nie ma za co. Każdy by to zrobił na moim miejscu.
Kiedy skończyłem mówić do sali wjechała z pielęgniarką Oliwia. Za pozwoleniem doktora Baranowskiego, mogłem zostać z dziewczyną.
-Jak się czujesz Mała?-zapytałem po wyjściu wszystkich z sali.
-Źle, czuję się źle. Przyznam się do czegoś. Chciałam tam umrzeć, chciałam umrzeć w tej pieprzonej ruderze. Tylko o tym myślałam. A kiedy wszedłeś do tego budynku, myślałam, że chociaż o to wyprosiłam. Myślałam, że to sen.
-Malutka, nie można tak myśleć. Masz dla kogo żyć. Masz mnie. Zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze. Pamiętaj.
-Wiem Misiek, wiem.-powiedziała po czym chciałem ją przytulić. Przestraszona dziewczyna, mimowolnie się odsunęła. Zauważyłem strach w jej oczach.
-Nie bój się mnie. Nic Ci nie zrobię.
-Wierzę Ci i ufam. Nie panuję nad tym. Po 3 miesiącach będzie lepiej.
-Mówisz to, jakbyś już kiedyś to przeżywała.
-Bo przeżywałam.-po jej policzku spłynęła łza.
-Posłuchaj mnie teraz uważnie. Nie pozwolę, żeby Cię ktoś skrzywdził. Straciłem kiedyś dziewczynę, na której mi cholernie zależało. Mówiłem Ci już o tym. Tym razem na to nie pozwolę. Będziesz mnie miała dość, czasami mnie znienawidzisz, ale nie chce Cię stracić. Wiem, że nie myślisz o związku, ja także, ale chcę być dla Ciebie jak mąż, przyjaciel i brat w jednym. Chcę również, żebyś wiedziała jak mocno mi na tobie zależy. Nie mogę Cię stracić. Nie pozwolę na to.
____________
Jak się fajnie złożyło. :) Mamy numer 13 z panem Kubiakiem w roli głównej. Co uważacie? Podoba się? Z góry dziękuję za miłe komentarze, bardzo mi miło. Zaznaczam też, że niedługo już szkoła. W moim przypadku już w poniedziałek. Uprzedzam więc, że rozdziały mogą pojawiać się rzadziej. Jeszcze raz dzięki za wyświetlenia i komentarze. See Ya!

środa, 26 sierpnia 2015

12. 'Jeżeli mówiąc najprzystojniejszy, masz na myśli najbardziej żałosny. To tak. Jesteś najprzystojniejszy.'

*włącz*
-yy, ta jasne. Wojtek możemy porozmawiać?-Kacper nie wiem czemu, ale dziwnie na mnie popatrzył. Włodarczyk nic nie odpowiadał. Powtórzyłam.-Wojtek, możemy porozmawiać?
-Już się znudziłaś Kubiaczkiem? Wiedziałem, że wolisz starszych. Najpierw ten twój damski bokser, potem ja, a teraz co Kubiak? Kurwa on jest ponad 10 lat starszy od Ciebie.
-Powiedziałam Ci o Marcinie bo Ci ufałam idioto! Ty? Wojtek słyszysz to co mówisz? Ja niczego od Ciebie nie wymagałam.-Karol mi przerwał.
-Ej, bez spin. Spokojnie.
-Zamknij się Karol, a ty mnie słuchaj.-zwróciłam się do Włodiego.-Z Kubiakiem nic mnie nie łączyło i łączyć nie będzie. Wbij to sobie do tego swojego łba. Zachowujesz się jak dupek.
-Jak dupek? To nie ja spałem z naszym El-capitano.-powiedział z przekąsem. Po tych słowach do rozmowy włączył się Wronka.
-Że co robiłaś z Kubiakiem? Przecież wy się nienawidzicie. Jak pies z kotem. A raczej dzik z kotem.
-Pogodziliśmy się i..
-I poszłaś z nim do łóżka?!-przerwał mi Wojtek.
-Pojebało Cię siatkarzyku? Nie poszłam z nim do łóżka. Jeżeli by tobie na mnie tak zależało kochasiu, to byś wiedział jak do tego doszło. A nie trzaskasz drzwiami i robisz ze mnie kurwę, przy ludziach. Ja głupia Ci zaufałam.-widziałam, że Kacper z Wroną i Kłosem nie czuli się komfortowo, ale nic nie mówili.
-Przestań bo się rozpłaczę.-rzucił sarkastycznie Wojtek.
-Wiesz co? Zaczynam żałować, że tu przyjechałam. Zaczynam żałować, że Cię poznałam.
-Podobno jestem najprzystojniejszy.
-Jeżeli mówiąc najprzystojniejszy, masz na myśli najbardziej żałosny. To tak. Jesteś najprzystojniejszy.
-Idź zobacz, czy nigdzie nie czai się na Ciebie ten twój porąbany były. Może jemu też wwalisz się do łóżka?-zrobiłam to czego znowu nie powinnam robić. Spoliczkowałam Wojtka i wróciłam wkurwiona do pokoju. Jedynie słyszałam szepty chłopaków, że Włodarczyk przesadził. Na treningu szło mi dobrze. Bez większych problemów. Obiad minął bez większych niuansów. Nie licząc wrogiego spojrzenia Włodarczyka. Kiedy miałam już wchodzić do pokoju, usłyszałam, że ktoś woła moje imię. Tym kimś okazał się Kubi.
-Mała, jak tam?
-Nie słyszałeś? Wojtek ma mnie za kurwę, jest przekonany, że się z tobą przespałam.
-Że co?-powiedział zszokowany.-Przegiął i nie zamierzam tego tak zostawić. Nie będzie roznosił plotek na nasz temat.
Nasz? Jak to brzmiało, nie ma żadnych nas. Porozmawiałam z nim chwile i rozeszliśmy się do pokoi. Miałam 3 godziny wolnego. Postanowiłam się przejść. Nie myśląc o niczym, przebrałam się i wyszłam z ośrodka. Zadzwoniłam do mamy.
-Hej Mamuś, jak tam?
-Hej kochanie. U mnie wszystko okay, lepiej opowiadaj jak tam u Ciebie.
-U mnie po staremu. Treningi, posiłek, trening, posiłek, chwila odpoczynku i w kółko.
-W końcu robisz to co kochasz.
-Zgadza się.
-Wiesz Oliwka. Jest coś co musze Ci powiedzieć. Twoja matka biologiczna chce się z tobą zobaczyć za tydzień. Ma przyjechać do ośrodka do Spały.
-Ale jak to? Miała przyjechać kiedy będę w domu.
-Zmieniła zdanie, chce zobaczyć Cię jak najszybciej.
-Ehh, dobrze. Boję się, ale chce ją poznać. Muszę kończyć.-skłamałam.
-Okay Oli, do potem. Kocham, pa.
-Ja Ciebie też, pa.
I co ja miałam o tym myśleć? Kobieta która mnie porzuciła, chce mnie teraz poznać. To jest jak jakiś słaby odcinek Trudnych spraw. Włożyłam słuchawki i szłam dalej. Po paru minutach postanowiłam z bolącą głową wracać do ośrodka. Przez całą drogę miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Jednak kiedy się oglądałam nie było nikogo. Widziałam już bramę wjazdową, podczas gdy poczułam czyjeś ręce na biodrach, po czym zakrył mi usta. Próbowałam się wyrwać, nie dałam rady.
-Hej, skarbie. Stęskniłaś się?-dobrze znałam ten głos.-Ja tak bardzo tęskniłem, teraz pójdziemy w miejsce, gdzie nikt nam nie przeszkodzi porozmawiać.
Cały czas próbowałam się wyrwać, jednak na marne. Po około 10 minutach doszliśmy do jakiejś rudery oddalonej parę metrów od dróżki.
-No  i jak się podoba kochanie?-Marcin zapytała z uśmiechem na ustach.-Kubiak, ani Karol nam w niczym nie przeszkodzą.
-Jesteś chory Marcin.-jedynie to byłam w stanie powiedzieć. Mój były jedynie się zaśmiał.
Chłopak podszedł do mnie i zaczął nachalnie całować. Wykręcałam się jak mogłam, Marcin był silniejszy.
-Zostaw mnie psycholu!-krzyknęłam.
-Nie waż się tak mnie nazywać-powiedział po czym uderzył mnie w policzek i popchnął na ścianę.-Jeszcze raz, a nie będzie tak miło.-Mój telefon zaczął dzwonić. Bałam się odezwać.
-A kto się tak dobija do mojej kobiety?- wziął telefon do ręki.-Hmm. Niezapisany numer. Odbiorę.
-Przepraszam, ale Oliwia jest zajęta. Niedługo wróci.
-Ratunku!-krzyknęłam, Marcin warknął i rzucił telefonem. Podbiegł do mnie i uderzył w brzuch.
-To na czym ja skończyłem?-wrócił do swoich wcześniejszych czynności. Zachowywał się jak zwierzę. Bałam się, że może mnie skrzywdzić.
-Zostaw mnie-mówiłam przez płacz.-Ja Cię nie kocham. Zrozum.
-Postaram się byś znowu mnie pokochała.-włożył mi rękę pod bluzkę.-tęskniłem za twoim ciałem.
-Zostaw mnie! Jeżeli nie przestaniesz zgnijesz w więzieniu skurwysynie.-krzyknęłam, szybko jednak  pożałowałam. Rozerwał mi koszulkę i wcisnął prowizoryczny knebel do ust.
-Ostrzegałem mała suko!-warknął. Jego ręce były coraz bardziej nachalne. A dotyk mnie palił. Płakałam i próbowałam się wyrwać. Wszystko na nic. Związał mi kończyny żebym nie mogła się ruszać.  Rozebrał mnie i rzucił na podłogę.
-Tak długo na to czekałem.
Znowu zaczął mnie całować, tym razem gwałtowniej. Tak bardzo pragnęłam by to się skończyło. Modliłam się w duchu, mimo to cały czas byłam pod nim.
-Zaraz wracam.
Kiedy zniknął za ścianą udało mi się wstać, doczołgałam się do drzwi. Miałam je już otwierać kiedy Marcin wrócił. Był widocznie wściekły.
-Skarbie chciałaś uciec? Jeszcze nie skończyłem.
Popchnął mnie na podłogę i zdjął spodnie. Jezu, proszę tylko nie to. Błagam. Wszystkie prośby na nic. Wszedł we mnie gwałtownie. Czułam rozrywający ból. Wszystkie zdarzenia wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. Każdy ruch Marcina sprawiał mi ogromny ból. Każda sekunda była dla mnie wiecznością. Kiedy w końcu skończył, zaczął mi się śmiać w twarz.
-Było cudownie, kochanie. Musze Cię znowu przeprosić na chwilkę.
Zamknęłam oczy, chciałam tam umrzeć. Odejść z tego świata i o wszystkim zapomnieć. Przestać czuć cokolwiek. Poczułam chłodny powiew. Myślałam, że chociaż o to uprosiłam tego na górze. Kiedy otworzyłam oczy przez łzy widziałam postać w drzwiach. Byłam przerażona. Postać zaczęła się wyostrzać. Nie wierzyłam własnym oczom. Czy ja jestem już w niebie?-pomyślałam.
-Mała. Kto Ci to zrobił?-zapytał roztrzęsionym głosem. Nie byłam w stanie odpowiedzieć. Miałam nadzieję, że umrę. Tylko o tym wtedy myślałam.

niedziela, 23 sierpnia 2015

11. '-W ani jednym detalu nie jestem podobny do Jezusa.'

*włącz*
-Michał, jesteś zmęczony. Idźmy spać.-powiedziałam zszokowana, jednak Kubiak kontynuował.
-Jesteś tak samo uparta jak ona. Urocza, kiedy się denerwujesz.-po tym zrobił coś czego się nie spodziewałam. Przybliżył się do mnie i pocałował, natychmiastowo go odsunęłam.
-Jeżeli potrzebujesz miłości, zadzwoń do żony Michał. U mnie ukojenia nie znajdziesz. Ja jedynie przypominam Ci twoją pierwszą miłość. Ale ja nią nie jestem.
-Przepraszam.-wypowiedział to łamiącym się głosem.-nie mam pojęcia co robić. Monika mnie zdradziła. A ja.. Już chyba nie czuję do niej tego samego co kiedyś.
-Od tego są rozmowy, jeżeli jest źle idziecie do poradni dla związków z kryzysami. Michał, zrozum. Ja nie jestem psychologiem, ale takie zachowanie nie rozwiąże twoich problemów.
-Wiem, dziękuję. Przepraszam za wszystko. Nie chciałem być wobec Ciebie takim chamem. Nie umiem się z tym pogodzić, że ją straciłem.
-Kubiak, jesteś walczakiem. Więc walcz, tak samo jak na boisku. Pamiętaj tylko żeby się na siłę nie uszczęśliwiać. Nie uratujesz ludzi wokół, jeśli sam sobie nie pomożesz.
-Dlaczego jesteś taka dojrzała? Masz dopiero 16 lat. Nie rozumiem.
-Widzisz Misiek, nie wiem czy mogę Ci tak mówić. Ale dużo w życiu przeszłam. Muszę dawać radę, nauczyłam się już paru rzeczy.
-To dlaczego się tniesz?-zamurowało mnie.
-Dlaczego o to pytasz?
-Nie lubię kiedy ktoś odpowiada pytaniem, na pytanie. Odpowiedz.
-Jestem całkiem inna niż ty. Jeżeli się źle czuję, wyładowuję się na sobie. Nie tak jak ty, że lecę z mordą do innych. Zostaje to we mnie.
-Niszczysz tym siebie.
-Siebie, ale nie innych. Rozumiesz?
-Tak, ale to nie oznacza, że to dobre wyjście.
-Dla twojej wiadomości nie robię tego przez ponad 2 miesiące.
-Mam Ci mała pogratulować?- nie mam pojęcia czemu go nie poprawiłam, gdy zwrócił się do mnie mała. Jestem już zmęczona. Potrzebuję snu.
-Idę spać, nie wytrzymam dłużej na nogach.
-A więc chodźmy.
-Chodźmy?
-Dziewczyny śpią, chyba nie chcesz ich obudzić?
-Ale gdzie mam niby spać? Na kanapie w holu?
-U mnie w pokoju. Jestem sam. W dodatku mam duże łóżko.
-Michał to nie jest dobry pomysł.-nagle rozdzwonił się mój telefon. Cicho jęknęłam kiedy zobaczyłam zdjęcie osoby dzwoniącej. Mimo to odebrałam:
-Czego chcesz?-warknęłam.
-Co tak nie przyjemnie?
-Pytałam czego chcesz.
-Chciałem się zapytać jak wytrzymujesz beze mnie. Mam nadzieję, że nie tęsknisz za mocno.-napotkałam zdziwione spojrzenie Michała.
-Nie tęskniłam, nie tęsknię i nie będę tęskniła.
-Mam straszną ochotę na Ciebie.-po tych słowach przebiegł mi dreszcz po ciele.
-Spierdalaj.-rozłączyłam się i wybuchłam płaczem.
-Mała, nie płacz. Kto dzwonił?
-Mężczyzna mojego życia.-powiedziałam przez łzy. Znowu mój telefon zaczął dzwonić. Michał wyrwał mi go z ręki i odebrał:
-Jeszcze raz do niej zadzwonisz, masz ze mną do czynienia. Zrozumiano?
...
-Ja śmieszny? Posłuchaj siebie. Zbliżysz się do niej, a zęby będziesz zbierał.-Michał się rozłączył.
-Oliwia, nie pozwolę żeby Cie skrzywdził.-nic nie odpowiedziałam.
-Oliwia. Idziemy spać.-wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Nie kłamał co do łóżka. Byłam tak znużona, że nie dałam radę się odezwać.
-Michał ja powinnam iść do siebie.-wymamrotałam.
-Nie zostawię Cię w takim stanie.-nie zdążyłam odpowiedzieć, bo odpłynęłam.
*Perspektywa Wojtka.*
Obiecałem lekarzowi, że zajmę się ręką Oliwi. Miałem to zrobić po śniadaniu, ale Kacper przyjeżdża. Muszę to jakoś pogodzić, dlatego od razu po ogarnięciu siebie skierowałem się do pokoju Oliwki. Zapukałem i po chwili otworzyła mi, jeżeli dobrze pamiętam Natalka.
-Hej, ja do Oliwii. Jest wolna?
-Yyy, nie. Wyszła w nocy i nie wróciła. Myślałam, że z tobą jest.
-Byłem przekonany, że jest w pokoju.-dziewczyna jeszcze coś powiedziała, jednak od razu zacząłem szukać Oliwki. Nie było jej u Wrony, Zatiego, Miki, ani nawet u Możdżonka. Ostatnim i najmniej pewnym miejscem jej poszukiwań okazał się pokój Kubiego. W razie pewności, warto sprawdzić. Zapukałem nerwowo do drzwi, nikt nie otwierał dlatego wszedłem do pokoju. Tego się nie spodziewałem. Oliwia razem z Kubiakiem w jednym łóżku. Ja chyba się jeszcze nie obudziłem.-pomyślałem.
*perspektywa Oliwii.*
Obudziłam się podczas gdy ktoś wszedł do pokoju. Co mnie zdziwiło nie mojego pokoju. Blisko, aż za blisko obok mnie leżał Kubiak. Po chwili dopiero sobie przypomniałam, incydent z nocy. Szybko skierowałam wzrok w stronę drzwi. Zamarłam.
-Wojtek co ty tu robisz?
-Nie uważasz, że ja o to powinienem pytać?-Wojtek wypowiedział to zbyt głośno, przez co Michał się obudził. Zszokowany tak samo mocno jak ja.
-Włodi, co ty tu robisz?-zapytał zaspanym głosem.
-Już nic, nie przeszkadzajcie sobie. Niech Kubiaczek Ci rękę opatrzy.-rzucił maść i bandaż, po czym wyszedł z hukiem z pokoju.
-Nie powinnam tu spać. W tym pokoju, z tobą. Przepraszam i dziękuję.-szybko wstałam z łóżka i zaczęłam zakładać buty.
-Nic się nie stało. Wojtek jest zazdrosny. Po prostu, z resztą ja też bym był.
-Tylko, że ja z nim nie jestem.-powiedziałam, po czym wróciłam do pokoju.
Nie obyło się oczywiście bez pytań. Gdzie byłam, co robiłam i z kim. Odpowiedziałam tylko, że
nie mogłam spać i szlajałam się po ośrodku. Wybawiło mnie śniadanie. Razem z dziewczynami zeszłyśmy razem na posiłek. Po śniadaniu, zamierzam porozmawiać z Włodarczykiem. Nie wiem co go naszło. Mimo, że Mikuś wołał  mnie do ich stolika nie zamierzałam z nimi usiąść. Wywinęłam się mówiąc, że dzisiaj usiądę z dziewczynami. Włodarczyk posłał mi pogardliwe spojrzenie, a Kubiak jak nigdy promiennie się do mnie uśmiechnął.
-Co oni rozumami się pozamieniali?-pomyślałam.
-Ejj, czy w tym momencie Kubiak się do Ciebie nie uśmiechnął?-zapytała zdziwiona Gabryśka.
-Pogodziliśmy się. Wszystko jest okay.-odpowiedziałam zadowolona.-tymczasem smacznego.
Po śniadaniu, mamy zawsze godzinę przerwy na przygotowanie się do treningu. Teraz albo nigdy powiedziałam stojąc pod pokojem Szalpuka i Włodarczyka.
-Kogo szukasz?-natychmiast się odwróciłam.
-Jezu, Artur.
-W ani jednym detalu nie jestem podobny do Jezusa.-powiedział z uśmiechem Szalpuk.
-Śmieszne młody. Wiesz może gdzie jest Wojtek? Muszę z nim porozmawiać.
-Na dole. Czeka na Piechockiego razem z Wronką i Karolem.
-Dzięki wielkie.-podziękowałam mu i jedynie usłyszałam jego głos przez śmiech.
-Spoko młoda.
Zeszłam pośpiesznie na dół gdzie zauważyłam Andrzeja, Karola, Wojtka i jeszcze jakiegoś chłopaka. To pewnie Piechocki. Było za późno żeby się wycofać. Dlatego podeszłam po cichu. Kiedy Wronka mnie zauważył zrobił zdziwioną minę i przenosił wzrok ze mnie na Kacpra i odwrotnie.
-Matko z córką.-powiedział, reszta szybko się odwróciła. Wtedy zobaczyłam twarz młodego libero. W rzeczywistości jest przystojniejszy niż na zdjęciach. Wojtek miał rację, jesteśmy strasznie do siebie podobni.
-No nieźle.-powiedział Karol.
-A więc Wojtek się nie mylił. Obydwoje jesteśmy równie piękni.-rzekł czarująco Kacper.

_____________
Jest i 11. Dzięki za wyświetlenia i komentarze. :) See Ya!  ^^
Przy okazji. dwa mecze wygrane podczas Memoriału. 3:0 i 3:1. Ładnie. Jaki wynik obstawiacie na jutrzejszym meczu?

piątek, 21 sierpnia 2015

10. 'Wojtek idź już spać majaczysz.'

Nawet nie wiecie jak bardzo wyczekiwałam chwili spokoju. Czasu w którym mogłabym poleżeć, posłuchać muzyki i pomyśleć. Min. nad tym do czego brnie Marcin. Kocham go, 2 lata to długo. Zmienił się, dużo osób mówiło, że to moja zasługa. Pomogłam mu rzucić palenie, ustawki i wszystkie inne używki. A teraz znowu do tego wrócił, jeszcze mnie zdradzał. Nasuwa się jedno pytanie, gdzie popełniłam błąd. Czy byłam aż tak złą dziewczyną, nie zauważając, że znowu do tego wrócił? Nie porozmawiam z nim spokojnie. Boję się go, zrobił się agresywny. Pobił mnie. Osoba którą kocham najmocniej na świecie mnie uderzyła. Z natłoku myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi, nie zwróciłam na to uwagi. Gabrysia wstała otworzyć, więc znowu wróciłam do przemyśleń. Miałam zmienić piosenkę, kiedy dziewczyna oznajmiła, że to ktoś do mnie. Wstałam i udałam się w stronę drzwi. Nie miałam pojęcia, czego może ode mnie chcieć Włodarczyk o takiej porze. Z nieciekawą miną, zapytałam o co chodzi.
-Rozmawiałem z twoją trenerką, zgodziła się żeby Cię puścić z nami.-oznajmił z uśmiechem Włodi.
-Ale gdzie puścić? Na co się zgodziła?-zapytałam zmieszana.
-Na spacer z przystojnymi siatkarzami, nie mogła się nie zgodzić. Ubierz się cieplej i idziemy.
-Wojtek, nie mam ochoty. Źle się czuję. Proszę zostaw mnie w spokoju.
-Kochana, nie ma mowy. Proszę. Daj się namówić. Spacer dobrze Ci zrobi.
-Co masz na myśli?
-Nie wyszukuj drugiego dna. Bierz bluzę, załóż buty i idziemy.-powiedział bez zgody na sprzeciw.
Nie miałam innego wyjścia, szybko założyłam buty, wzięłam telefon i zeszłam razem z Włodarczykiem na dół. Duża grupka się zebrała na ten spacer. Czekali na nas  Zati, Wrona, Mikuś, Szalpuk, Możdżon, Drzyzga, Kłos, no i nasz el capitano od siedmiu boleści (czytaj pan szanowny Michał Kubiak).
-No to co idziemy?-zapytał Wrona.
-Ta. Jasne.-mruknęłam. Nadal nie wiedziałam czemu mnie wyciągnęli. Mimo to się zgodziłam. Polubiłam ich. Jakby nie było.
-Oliwka! Jesteś! Tęskniłem.
-Czego chcesz Mikuś, co?
-Nie można się stęsknić za moją ulubioną siatkarką.-powiedział Mateusz po czym się do mnie przytulił. Nie zaprzeczę, że zrobiło mi się miło. Jakby nie było to mój ulubiony siatkarz. Bo o Kubiaku nie ma o czym mówić.
-A co na to twoja dziewczyna?-zapytałam Matiego.
-Była dziewczyna. Uznała, że nasz związek nie ma sensu.
-Przykro mi Mikuś.-powiedziałam po czym się do niego przytuliłam.
Szliśmy 20 minut, po czym doszliśmy na małą polanę. Uznaliśmy, że można chwilę posiedzieć.
-Mateusz, możesz nas zostawić samych?-spytał Wojtek.
-Pewnie, do potem Oliwka.-powiedział Mateusz i odszedł do siatkarzy.
-O co chodzi Wojtuś?
-Może się przejdziemy?
-Po to przyszliśmy, ale co z resztą?-zapytałam.
-Poradzą sobie.
-Więc chodźmy.-odpowiedziałam. Szliśmy dziesięć minut w ciszy, w końcu zapytałam:
-Możesz mi teraz wytłumaczyć o co chodzi?-jak się okazało szliśmy w stronę ośrodka. Pytając usiadłam na ławkę, Wojtek zrobił to samo.
-Oliwia lubię Cię, dlatego chcę poznać Cię lepiej. Może opowiesz mi coś o sobie?
-Czekaj, tylko po to mnie wziąłeś na spacer? To trochę zabawne. Ale hmm. Ufam Ci.-oznajmiłam po czym zaczęłam opowiadać:
-Nie znam swojej mamy, zostałam adoptowana. Mieszkam teraz z moją przyszywaną mamą, jej mąż umarł na raka. Teraz mieszkamy same. Kiedyś miała partnera... Okazał się skurwielem.
-Co się stało?-zapytał Włodi.
-Miał słabość do młodszych dziewczyn. Zgwałcił mnie.
-Jezu, Oliwia. Nie powinienem pytać.
-Nic się nie stało. Mówiłam już, że Ci ufam. On i tak już siedzi. Stare dzieje. minęły już trzy lata. Wiesz.. Kiedy poszłam do gimnazjum byłam zagubiona. Odstawałam od reszty. Wtedy poznałam takiego Marcina. Typowy buntownik, jak to moja mama mówiła. Nie za ciekawe towarzystwo. Jednak on miał coś w sobie. Jestem takiego zdania, że ludzie nie robią głupich rzeczy bez powodu. Dlatego postanowiłam mu pomóc. Przestał pić, palić, brać udział w ustawkach. Zakochałam się w nim, w dodatku ze wzajemnością. On powstrzymywał mnie przed robieniem głupstw. Moja pierwsza miłość. Potem zaczęło się jebać. On nie miał czasu, kłóciliśmy się. Z każdym dniem było gorzej. Potem dowiedziałam się, że mnie zdradza. W dodatku z kuzynką Karola, czyli tego który uchodził za mojego chłopaka. On sam mi nie powiedział. Przypadkiem się dowiedziałam. Zerwałam z Marcinem, ale on nadal uważa, że jestem jego. Heh. no i to by było na tyle.
-Marcin, ten twój były. On jest chory, słysząc to jak on zareagował na zerwanie.
-Człowiek o słabych nerwach. Po prostu. Nie ma się czym przejmować.
-Masz mnie, pamiętaj o tym.- przytuliłam się do niego na znak wdzięczności.
-Wiem Wojtuś, wiem.-szepnęłam w jego bluzę.
-Jesteś bardzo podobna do mojego przyjaciela. Ma jutro przyjechać, poznam Cię z nim. Jesteście prawie identyczni.
-oho, mam brata bliźniaka?
-Bardzo możliwe.-odparł z uśmiechem.-wracajmy, robi się późno, a jutro treningi.
-Okay.-odpowiedziałam. Wojtek odprowadził mnie pod drzwi i podziękował za spacer. Przytuliłam się do niego, po czym rozeszliśmy się do pokoi. Przed snem zadzwoniłam do mamy. Okazało się, że moja biologiczna matka chce się ze mną zobaczyć. Nie wiedziałam co mam myśleć.
*perspektywa Andrzeja*
-Już wróciliście?-zapytałem Wojtka. Artur był na dole i rozmawiał przez telefon, więc spokojnie mogliśmy porozmawiać.
-Tak, nie chciałem żeby Oliwia zachorowała. A wam co się tak zeszło?
-Wiesz, zaczęliśmy gadać. Jak nigdy komarów nie było i jakoś zleciało. A wam? Jak tam poszło?
-Dowiedziałem się, że Oliwia jest adoptowana. A jej były jest chory psychicznie.-Wojtek powiedział to z takim spokojem, że nie wiedziałem czy mówi na serio.
-Jak to kurwa chory psychicznie?-zapytałem zdenerwowany.
-Po prostu. Mimo, że Oliwka z nim zerwała on nadal uważa, że ona jest jego.
-To nie jest normalne. Trzeba na nią uważać, przynajmniej dopóki możemy.
-Z tym się zgodzę. Najgorsze chyba to, że ani słowem nie wspomniała o cięciu. Nic, zero.
-Może po prostu nie lubi o tym rozmawiać?-zapytałem.-Słyszałem jej rozmowę z tym Karolem. Mówiła, że dobrze jej idzie, że radzi sobie z tym.
-Może masz rację. Dobra ja idę spać.-powiedział po czym przeciągnął się na łóżku.
-Przyznam, też jestem zmęczony.-kiedy miałem już wychodzić z pokoju Włodarczyk powiedział;
-jutro przyjeżdża klon Oliwii.
-Że co? Wojtek idź już spać majaczysz.
-Ale to prawda, przyjeżdża Piechocki. Kontuzję pachwiny ma, z treningów wykluczony.
-Słyszałem o tym, myślałem, że to przejściowe. Gdyby się mocniej zastanowić, oni są do siebie strasznie podobni. Miałem wrażenie, że widziałem gdzieś tą twarz kiedy zobaczyłem Oliwkę.-po ujawnieniu swoich przemyśleń, do pokoju wszedł Artur. Doszedłem do wniosku, że czas na mnie. Pożegnałem się z chłopakami i wróciłem do siebie.
*Oliwia.*
Nie mogę spać, więc nie budząc dziewczyn wyszłam z pokoju. Nie wiem gdzie mam pójść. Dobrze, że miałam ze sobą telefon i słuchawki. Włączyłam muzykę i ruszyłam w stronę okien. Na końcu korytarza zauważyłam jakąś postać, było za późno żeby się wycofać dlatego szłam dalej. Czy ja zawszę muszę na niego wpadać?-zapytałam siebie w myślach.
-Chyba już tak musi być.-powiedział Kubiak.
-Co?-zapytałam zdezorientowana.
-Zapytałaś na głos, czy musisz zawsze na mnie wpadać.
-Nie myślałam, że wypowiedziałam to na głos.-powiedziałam zmieszana.
-No widzisz..-odpowiedział Michał.
-Tak w ogóle, dlaczego nie śpisz?
-Nie mogę usnąć. Za dużo się dzieje w mojej głowie żebym mógł normalnie spać. A ty?
-U mnie to samo..- po tych słowach siedzieliśmy w ciszy, a z moich słuchawek rozbrzmiewał utwór Dżemu, dokładniej Modlitwa.
-Moja ulubiona piosenka.-rzekł chyba bez zastanowienia.-nie myślałem, że słuchasz takich piosenek. Bardziej wyglądasz mi na hip-hopówę.
-Pozory mylą, co nie oznacza, że nie słucham rapu. Po prostu się nie ograniczam do jednego rodzaju.
-I słusznie.
-Dlaczego mnie tak nie lubisz?-zapytałam bez zastanowienia, tak jak zrobił to wcześniej Michał.
-Bo przypominasz mi moją pierwszą miłość. Była zupełnie taka sama jak ty.
_________
Jest i dziesiątka. Dzięki za komentarze i wyświetlenia, które naprawdę mocno motywują. Powoli wszystko się wyjaśnia w tym opowiadaniu. A prawdopodobnie w następnym rozdziale pojawi się drugi bohater. Mam nadzieję, że się podoba. Do następnego! :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

9. '-W czym pomóc skrzydlaty przyjacielu?'


-On nawet tutaj się przywlókł?-Marcin zapytał przez śmiech.
-Ciebie powinno to mało obchodzić. Chyba, że znowu chcesz dostać w pysk.-odpowiedział Karol. Marcin zaczął się niebezpiecznie zbliżać w stronę Karola. To się nie skończy dobrze, to się nie skończy kurwa dobrze.
-Wiesz co Karolku. Ta twoja kuzynka trochę cnotka się okazała. Nie to co moja Oliwcia, prawda skarbie?
-Jeszcze raz powiesz coś o Natalce masz przejebane.-oznajmił przez zęby Karol
-Kochanie, ty nie będziesz taką cnotką prawda?-tym razem Marcin zwrócił się do mnie.
-Zamknij się! Wyjdź stąd, albo zadzwonię po policję. Nie chce żebyś miał kłopoty. Wynoś się!
-Hmm, niech pomyślę. Z chęcią bym posiedział, ale muszę lecieć. Bądź pewna, że się jeszcze zobaczymy. Prędzej niż myślisz.
-Nie bądź śmieszny. Za dużo sobie marzysz. Jeszcze raz się do niej zbliżysz, a nie będzie miło. Obiecuje Ci. Wypierdalaj gnoju i to już.-wybuchł Karol, po czym wypchał Marcina za drzwi. Ja za to tępo wpatrywałam się w okno. Chłopak odszedł od drzwi i powiedział:
-Oliwka już jest okay. Co on tu robił? Czemu go wpuściłaś?
-Myślisz, że chciałam? Może uważasz, że sama go tu zaprosiłam na kawę i herbatniki. Kurwa Karol.
-Hej. Może my wrócimy później?-nagle w drzwiach pojawiła się Gabrysia z Natalką. Czyli już wróciły..
-Hej, nie żartujcie nawet. My się przejdziemy. Prawda Karol?-zapytałam po czym chłopak przytaknął.-gdybym się spóźniła na kolacje, powiedźcie trenerce, że musiałam się przejść. Do potem
Razem z Karolem skierowaliśmy się w stronę małego placu z ławkami za ośrodkiem. Miałam pewność, że tutaj porozmawiamy bez świadków.
-Jak tu pięknie nie uważasz?-spytałam się Karola.
-Co on Ci chciał zrobić?
-Co?
-Posłuchałabyś w końcu. Co ten skurwiel chciał Ci zrobić?
-Chryste, Karol. Pogadać chciał.
-Dlatego trzymał Cię za nadgarstki? Jakoś w to nie wierzę. On mógł Cię .. Mógł Zrobić Ci krzywdę.-powiedział z przejęciem w oczach.
-Nie zgwałci mnie, za brzydka jestem.-powiedziałam ze śmiechem.
-Nie żartuj, to nie jest temat do żartów. Martwię się.
-Karol, nie masz o co. Jestem prawie dorosła. Dam radę.-po tych słowach chłopak się nie odzywał. Skierował wzrok na moje nadgarstki.
-Ej, słuchasz mnie?-zapytałam.
-Znowu to robisz.-powiedział ze smutkiem w głosie.
-Co robię? O co chodzi?
-Sama siebie krzywdzisz. Kaleczysz się.
-Jejku nie to nie prawda. Mały wypadek miałam na stołówce. Stłukłam szklankę. To przez wiadomość od Marcina. Uwierz walczę z cięciem i sobie świetnie radzę.
-Przepraszam, ale nie wierzę.
*perspektywa Wrony.*
Musiałem znaleźć Oliwkę, ponieważ Wojtek zapomniał oddać jej telefonu. Ten jak zawsze zabiegany. Wiem tylko, że ktoś ma go odwiedzić. Bez powodu nie odpuściłby okazji spotkania z Oliwią. W celu oddania telefonu od razu skierowałem się w stronę pokoju Oliwki. Zapukałem po czym otworzyła mi dziewczyna w długich włosach, jeżeli dobrze pamiętam to Natalka.
-Hej, yy. Jest Oliwka? Mam do niej sprawę.
-Nie ma jej. Wyszła niedawno, chyba ze swoim chłopakiem. Powiedziała, że idzie się przejść. Pewnie jest w okolicach ośrodka.-odpowiedziała mi urocza brunetka. Podziękowałem jej za pomoc i zacząłem poszukiwanie. Po drodze napotkałem Kubiego.
-Kubi, widziałeś gdzieś Oliwię?
-Nie, a co znowu się pokaleczyła? Biedna dziewczynka. Ubolewam nad jej losem.-odpowiedział ironicznie Michał.
-Nie mam pojęcia dlaczego jej tak nie trawisz, ale to już się zaczyna robić wkurwiające. Chłopie ona Ci nic nie zrobiła.
-Taa jasne. A ja jestem król Anglii.
-Żałosny jesteś. Na razie.
Po tej krótkiej rozmowie skierowałem się w stronę parkingu. Jednak tam też jej nie było. Szczerze, nadal myślę nad tym dlaczego Kubiak tak nie lubi Oliwi. Musi się pogodzić z tym, że nie każda dziewczyna mu będzie ustępowała. Nagle usłyszałem kobiecy podniesiony głos. Mogę się założyć, że należy do Oliwi. Szybko podążyłem za nim w stronę naszego parczku. Kiedy miałem już wychodzić zza rogu ośrodka, zauważyłem, że nie jest sama. Wiem, że nie ładnie jest podsłuchiwać. Mimo to ciekawość wzięła górę. Po głosie słyszałem, że Oliwia jest zdenerwowana.
-Ej, słuchasz mnie?
-Znowu to robisz.-powiedział jak się nie przesłyszałem Karol.
-Co robię? O co chodzi?
-Sama siebie krzywdzisz. Kaleczysz się.-to pewnie dlatego nie krzyczała jak inne laski kiedy skaleczyła się tą szklanką. była przyzwyczajona.
-Jejku nie to nie prawda. Mały wypadek miałam na stołówce. Stłukłam szklankę. To przez wiadomość od Marcina. Uwierz walczę z cięciem i sobie świetnie radzę.-powiedziała już spokojniejsza Oliwia. Kurcze kto to jest ten Marcin? Myślałem, że ona jest z Karolem. Teraz nagle jakiś Marcin. Z zamyślań wyrwał mnie głos chłopaka.
-Przepraszam, ale nie wierzę.
Nie mogłem tak dłużej stać. Muszę pomóc Oliwce.
-Ale to prawda.-wyszedłem zza rogu i zwróciłem się do chłopaka (?) Oliwki. Widziałem zdezorientowane spojrzenia ich obojga, dlatego kontynuowałem-Niezdara zbiła szklankę. Chciała posprzątać, ale jej nie wyszło. Dużo osób może Ci to potwierdzić.
*perspektywa Oliwki*
Nie wiedziałam co miałam powiedzieć, żeby Karol mi uwierzył. Chciałam się odezwać, powiedzieć cokolwiek, jednak Wrona mi to ułatwił opowiadając jak to było. Karol był zdziwiony tak samo jak ja co nie oznacza, że nie byłam siatkarzowi wdzięczna. Chciałam porozmawiać jeszcze z Karolem jednak musiał już wracać. Pożegnałam się z przyjacielem. Przyjacielem bo teraz już wiem, że mogę na niego liczyć. Po tym jak Karol opuścił nasze grono, zaczęłam dziękować Wronce.
-Nie ma sprawy młoda. Do usług.-powiedział ze swoim czarującym uśmiechem.
-Hmm. A tak w ogóle w jakim celu mnie szukałeś?
-Włodarczyk zapomniał oddać Ci telefonu. A więc jestem, twój wybawca. Z tego co wiem to masz nieodebrane połączenia.-mówiąc to podał mi telefon.
-Dziękuję bardzo panie Wrona.-przytuliłam się do latającego wielkoluda.
-Tak jak wspominałem do usług. Pasowałoby iść na kolację nie uważasz?
-Hah. To już? No pewnie. Idziemy.-powiedziałam po czym skierowaliśmy się na kolację.
*perspektywa Wojtka*
Byłem już na stołówce kiedy Wronka wszedł razem z Oliwią na kolację. Czyli jednak odzyskała telefon. Pomachałem do nich, po czym się dosiedli.
-No i jak tam moi drodzy?-zapytałem.
-Super, nie wierzę nadal w to co się dzieje.- odpowiedziała dziewczyna.
-Naszą Oliwię chłopak odwiedził.- oświadczył z uśmiechem na twarzy Andrzej. Zamurowało mnie. Miałem nadzieję, że Oliwka jest sama.
-Kto? Kogo odwiedził?-zapytał się Mika dosiadając do naszego stolika.
-Do Oliwi chłopak przyjechał.-odpowiedziałem.
-Ejj, nie dajcie się zwariować. Nie mam chłopaka, nikt mnie nie chce.-powiedziała z udawanym rozczarowaniem.-Karol to mój bardzo dobry kolega, przyjaciel.-wyjaśniała dziewczyna.
-Dlatego do Ciebie przyjechał? Jak dobrze wiem to kawałek drogi.
-Ma ciocię w pobliskiej miejscowości. Gdyby nie ten wyjazd i tak bym pewnie tu była w okolicach. Spokojnie od niedawna jestem wolna.-powiedziała z uśmiechem na ustach, jednak widziałem ból w jej oczach. Nie zachowałem się rozsądnie bo od razu zapytałem:
-Od niedawna?
-Zgadza się. Od ponad dwóch tygodni. Ale nie rozmawiajmy przy jedzeniu o moich rozterkach miłosnych. Smacznego chłopcy.
-Wzajemnie.-odpowiedziałem razem z Mikusiem, Wronką i Zatim.
Po skończonej kolacji każdy rozszedł się do swoich pokoi. Razem z Arturem mieliśmy iść na spacer, postanowiliśmy zebrać małą grupkę. Kiedy miałem wychodzić z pokoju, we drzwiach wpadł na mnie Wrona.
-Wojtek musimy pogadać-powiedział z powagą w głosie.
-Coś się pali Wroncia? W czym pomóc skrzydlaty przyjacielu?-zapytałem z rozbawieniem.
-To nie jest śmieszne.
-A więc zamieniam się w słuch.
*Andrzej.*
-Posłuchaj. Oliwia ma problemy. Trzeba z nią pogadać.
-A o co dokładnie chodzi?-zapytał mój przyjaciel z byłego klubu. Po tym pytaniu opowiedziałem o tym co usłyszałem, o rozmowie Oliwii z Karolem. Włodarczyka nieźle zszokowało bo musiałem prosić o odpowiedź.
-Ale, jak to? Ona się kaleczy? Przecież.. Nogi. Całe uda ma w bliznach. Ja głupi myślałem, że to wypadek.-dopiero teraz sobie przypomniałem nogi Oliwii. Rzeczywiście miała blizny.
-Musimy z nią porozmawiać. Nie możemy jej tak samej zostawić. W dodatku ten Marcin. Jeżeli dobrze myślę to chyba jej były, a incydent ze szklanką był przez wiadomość od niego. Chyba nie rozstali się w pokojowej atmosferze.-powiedziałem.
-Planowaliśmy z Arturem iść na spacer. Może uda mi się ją wyciągnąć, pogadam z jej trenerką, czy ją puści.
-Dobry pomysł. Ja ściągnę resztę. Za piętnaście minut na dole?
-Okay. Do potem.

piątek, 14 sierpnia 2015

8. -Czy jest jakaś rzecz z którą sobie nie poradzisz Oliwka?

-Więc o czym chciałeś rozmawiać?-od razu zapytałam Kubiaka.
-O tobie. Nie zaczęliśmy zbyt przyjaźnie. Nie uważasz?
-Gdybyś nie wziął mnie za personel inaczej by to się potoczyło. Poza tym, jak można zwracać się tak do ludzi. To jest tak płytkie. Myślałam, że jesteś inny.
-Miałem zły dzień. Jak pewnie wiesz, mam narzeczoną. Nie wychodzi nam za bardzo i...
-Z powodu narzeczonej wyżywasz się na ludziach?-przerwałam Kubiakowi.-Tak nie można, nawet jeżeli miałbyś najgorszy dzień w życiu. Niektórych może to ruszyć Kubiak. A im dłużej rozmawiamy, tym większym palantem się wydajesz.
-Oliwia nie przerywaj mi. Nie wychodzi nam bo ona ma chyba innego. Zdradza mnie, kiedy jestem poza domem. A Polcię zostawia u moich rodziców. Czy tak zachowuje się matka?
-Mnie nie pytaj. A to twoje chyba nie jest do końca pewne. Musisz z nią pogadać, a nie rzucasz się na ludzi z mordą.
-Z nią się nie da porozmawiać, a ja czasami mam już tego dość..
-No mi nie mów, że masz dość życia. Gwiazda polskiej siatkówki, bożyszcza nastolatek. Przyjmujący w tureckim klubie. Czego ty mężczyzno jeszcze chcesz? Czego Ci jeszcze brakuje? Ludzie mają gorzej.
-Myślisz, że siatkarz ma wszystko? Mylisz się. Ale co ty możesz o tym wiedzieć. Co ty w ogóle możesz wiedzieć o problemach..-prychnął Kubiak. Tego już dla mnie za wiele.
-Jesteś pierdolonym egoistą. Zapatrzony tylko w siebie. Żal mi się robi twoich bliskich, nie mam pojęcia jak z tobą wytrzymują. I kurwa, skąd możesz wiedzieć o moich problemach? Miałam ich za dużo jak na swój wiek. Ludzie są chorzy, nie mają domów, chcą żyć, a nie mogą. A ty się użalasz nad sobą?-po tych słowach skierowałam się w stronę ośrodka.. Nie mogę już tego słuchać. W holu zauważyłam Włodarczyka z Wroną i Szalpukiem. Ciekawe jak długo już tam stoją..
-Jakie ty możesz mieć problemy, młoda. Co? Jakie ty masz kurwa problemy?-zapytał ze zdenerwowaniem Michał.
-To nie Ciebie matka porzuciła kiedy miałeś 2 miesiące. Nie ty nienawidziłeś siebie przez ponad 15 lat. To nie ty zostałeś zgwał..- w tej chwili przerwałam. Powiedziałam zbyt wiele nieznajomej mi osobie.-Z resztą ja pierdole po co ja Ci to mówię.-wypowiadam przez łzy- Każdy ma uczucia, a to, że ty masz zły dzień nie znaczy, że możesz wyżywać się na innych. Nie tylko ty masz ciężko w życiu.
Wbiegając po schodach napotkałam spojrzenie Wrony i reszty. Pewnie, a nawet na pewno słyszeli rozmowę.. Jednak to mnie już nie interesowało. Chcę jak najszybciej zaszyć się w pokoju. Do obiadu została niecała godzina. Muszę wrócić do siebie.
-Jezu, Oliwka co się stało? Nie mogłyśmy Cię znaleźć po treningu. Co jest?-zapytała Gabi kiedy wchodziłam do pokoju.
-Mała sprzeczka z Drwalem. Jebany egoista. Ale daję radę. Żyje się dalej, co nie laski?-zwróciłam się do dziewczyn, na co obydwie przytaknęły. Tak naprawdę nie miałam na nic sił. Najchętniej wróciłabym do domu. Trzeba jednak robić dobrą minę, do złej gry.
-Po południe mamy wolne, rozmawiałam z Dziedzic. Powiedziała, że ma do pogadania z Blainem i Antigą.-zaczęła Natalka.
-Szykuje się coś grubszego?-zapytałam.
-Nie mam pojęcia, ale oni od początku zaczęli ze sobą coś ten..-odpowiedziała Gabrysia.
-Ja im życzę jak najlepiej. Antiga jest świetnym trenerem. A teraz przepraszam, ale muszę się ogarnąć. Nie mam zamiaru pokazać się tak ludziom.-po tych słowach skierowałam się do łazienki. Chwyciłam pod rękę potrzebne mi rzeczy no i telefon do którego nie zaglądałam od wczoraj.
4 wiadomości.
Karol 'Widzimy się dzisiaj? Mam nadzieję, że masz czas dla dobrego kumpla ;)'
Mama 'Kochanie, zadzwoń dzisiaj. Chcę z tobą porozmawiać.'
Patrząc na następne wiadomości zamarłam.
Marcin 'Kocie, nie wspominałaś, że wyjeżdżasz do Spały. Postaram się wpaść na chwilę. Mam nadzieję, że nie będziesz zła.'
i następna od tego samego nadawcy.
Marcin 'Widzę, że z Kubiaczkiem się nie układa. Postaram się poprawić Ci humor. :) Do miłego. :*'
Kiedy skończyłam czytać, łazienka zawirowała. Na szczęście zdążyłam chwycić się umywalki. Do obiadu zostało 15 minut. Szybko weszłam pod prysznic, wytarłam się i przebrałam. Trzęsącymi się rękoma ledwo pomalowałam oczy. Widziałam, że jestem blada ale nie zamierzałam nakładać na twarz tony makijażu. Chwiejnym krokiem wraz z dziewczynami udałam się na obiad. Wszystko wylatywało mi z rąk. Kiedy podniosłam szklankę z wodą, spadła na posadzkę i się rozbiła. Na szczęście nasz stolik był na końcu stołówki i słyszał to tylko nasz stolik. Chwyciłam szybko kawałki szkła, kalecząc sobie tym ręce. Wszystkie ruchy wykonywałam jakby w transie.
-Oliwia!-krzyknęła Gabrysia z Natalką. Cała sala w tym momencie skierowała wzrok na mnie.
-Jeju, zostaw to. Coś ty sobie zrobiła.-szybko obok zjawił się Włodi.
-Wojtek odejdź. Nie chcę na Ciebie krzyczeć, dam sobie radę.
-Pokaleczyłaś sobie ręce, daj sobie pomóc.-nie miałam ochoty krzyczeć. Kojący był widok krwi na podłodze. Na tym się skupiłam.
-Oliwia. Idziemy do doktora. Musi Ci to opatrzeć.-straciłam kontakt ze światem. Widziałam jedynie, że trenerka dołączyła do Włodarczyka i szła razem z nami do gabinetu doktora.
-Rany są płytkie, nie wymagają zszycia. Masz szczęście mała.-powiedział doktor po opatrzeniu moich rąk.-jednak musisz uważać. Trzy dni na zagojenie się, więc masz przerwę w graniu.
-No nieźle..-wydusiłam z siebie.-Nic mi nie jest będę żyła. Mogę już iść?-zapytałam.
-Tak możesz. Tutaj masz maść i bandaże. Najlepiej by było gdyby ktoś robił Ci te opatrunki, bo sama nie dasz rady.-poinstruował mnie nasz doktor.
-Poradzę so...
-Ja się tym zajmę.-przerwał mi Wojtek.-Oliwka chce być za bardzo dzielna.
-Skoro tak. Nie trzymam Cię już. Uważaj na rękę-rzekł Żabicki (nasz doktor).
W gabinecie została nasza trener, ponieważ musiała jeszcze porozmawiać z Żabickim. Włodi był zbyt opiekuńczy.
-Nie musiałeś mnie odprowadzać, aż do pokoju. Dam radę.-powiedziałam.
-Czy jest jakaś rzecz z którą sobie nie poradzisz Oliwka?
-Nie jestem dzieckiem, muszę sobie radzić. Mimo upływu lat nadal żyjemy w dziczy.
-Masz mnie, możesz na mnie liczyć. Pamiętaj. A teraz Cię przepraszam, ale mam trening. Do potem malutka.-Wojtek wyszeptał ostatnie słowa i pocałował mnie w policzek. To było dziwne.
Siedziałam w pokoju 10 minut sama, po chwili weszły dziewczyny oznajmując, że idą na zakupy. Poprosiłam ich żeby kupiły mi jakieś owoce, przekazałam im pieniądze porozmawiałam przez chwilę, po czym wyszły. Nie miałam ochoty na spacery, dlatego wzięłam się za czytanie. Byłam już na końcu 15 rozdziału kiedy ktoś zapukał do drzwi. Szybko wstałam z łóżka i udałam się w stronę drzwi. Miałam pewność, że to nie był żaden z siatkarzy. Mieli trening. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam dobrze znaną mi sylwetkę.
-Hej kochanie, tęskniłaś?-zapytał ze swoim cwaniackim uśmieszkiem. Próbowałam zamknąć drzwi jednak nie dałam rady.-zemu chcesz mnie zbyć? Znudziłem Ci się?-kontynuował.
-Spierdalaj nie chcę Cię znać. Wyjdziesz sam, czy mam zacząć krzyczeć?
-Ojj, co ty taka niegrzeczna.- zaczął całować mnie po szyi.-nie tęskniłaś?
-Ani trochę, wyjdź stąd!-krzyknęłam. Jednak dalej nie mogłam nic powiedzieć. Marcin zakrył mi usta swoją ręką. Po czym powiedział.:
-Jeszcze raz się tak do mnie zwrócisz, a obiję Ci mordkę. Zrozumiano?-przytaknęłam.-Dobra dziewczynka. Widzę, że się troszkę pokaleczyłaś.-skierował wzrok na moje ręce.-Znowu powtórka z przeszłości? Myślałem, że próby samobójcze masz już za sobą.
-Zostaw mnie i stąd wyjdź!-udało mi się wyrwać z jego uścisku.-Wypierdalaj!
-Śmieszna jesteś.
-Nie usłyszałeś jej? Wynocha gnoju.-zaskoczona skierowałam wzrok w stronę drzwi. Jeszcze jego tu brakowało-pomyślałam.

środa, 12 sierpnia 2015

7. -Jesteś stary, Michale. -A ty młoda i pyskata.


Rano obudziłam się z bólem głowy. Zachowanie Kubiaka jest więcej niż wkurzające. Po toalecie i śniadaniu, czekał nas trening. Byłam pierwsza na hali, więc zaczęłam już wolny trucht na rozgrzanie mięśni. Po krótkiej chwili dołączyła do mnie reszta dziewczyn. Kiedy skończyłyśmy bieg i wzięłyśmy się za ćwiczenia w parach, zauważyłyśmy, że Antiga rozmawia z naszą pani trener.
-Ejj, może chłopcy będą mieli z nami treningi?- zapytała Agata.
-Hah, oby nie. I mężczyźni, nie chłopcy. Oni są już dorośli. Wątpie żeby chciało im się uganiać za małolatami, dlatego bierzemy się za trening.- Po moich słowach śmiechy i rozmowy dziewczyn ucichły. Wydawało mi się, że przez chwilę widziałam Włodiego z Szalpukiem. Mam tylko nadzieję, że to o czym mówiła Agata to nie prawda. Ale marzyć zawsze można.
-Dziewczyny! Zbiórka!- Krzyknęła Jolanta Dziedzic (bo tak nazywała się nasza trenerka).-Dziewczyny, mam dobrą wiadomość. Dzisiaj Stephane razem z siatkarzami z kadry znaleźli czas żeby zagrać z nami dłuższy mecz.
-No pięknie.- powiedziałam na głos, Jednak trenerka dalej kontynuowała.
-Drużyny wybierać będzie kapitan kadry mężczyzn no i hmmm, Agata, dzisiaj ty czynisz ten honor. Wszystko jasne? Rozumiem, że tak. Chłopcy zaraz powinni przyjść.
Kiedy pani Jola skończyła nam objaśniać jak ma wyglądać nasz dzisiejszy trening, do sali weszła kadra naszych orzełków. Zauważyłam, że skład z naszego wieczorku zapoznawczego nie wyglądał za dobrze.
-Psst. Oliwka. Jak się trzymasz po wczorajszym?-zapytał Andrzej z uśmiechem na ustach. Po jego pytaniu napotkałam pytające spojrzenia dziewczyn. No to się zacznie wyjaśnianie, pomyślałam.
-Ja cudownie, ale sądząc po waszych twarzach to u was nie za wesoło.
-Przestań, szkoda gadać.-do rozmowy włączył się Możdżon, po czym dodał.-Na szczęście Antiga dał się uprosić na mecz z wami. Gdyby nie wy, to nie wiem jak by z nami było.
-Dokładnie, Michał sam zaproponował mecz z wami. Każdy się zdziwił, trener tak samo.-wtrącił Mikuś.
-Spokój!- krzyknął Antiga.- Zebraliśmy się razem żeby rozegrać jeden mecz. Obydwie kadry rozdzielimy na 4 składy. Z racji tego, aby każdy mógł zagrać. Wiem, że z kadry pani Dziedzic wybrana została Agata. Wystąp proszę.- Agata tak jak została poproszona, tak zrobiła. Antiga dalej kontynuował.-Od nas był wytypowany Kubi. A więc, mamy już dwa składy. Ode mnie wybierać będzie jako drugi Mikuś. Do wyboru czwartego składu wytypuje pani Jola.
-Nie będę się rozczulała nad tym. Wybiera najwyższa.-powiedziała pani trener.
Najwyższą dziewczyną od nas była Emilka. Dziewczyny wystąpiła z naszej grupy i stanęła obok Miki, Kubiaka i Agaty.
-No to najpierw wybierają panie. Ustalmy żeby było fair. Po trzy osoby z obydwu kadr trafia do jednej drużyny. Agata zaczynaj jako pierwsza.- rzekł Antiga
-Hmmm. No to od nas wezmę Gabryśkę, i Karolinę.
Ja oczywiście mogłam poczekać. Agata od razu nie przypadła mi do gustu. Z resztą z wzajemnością. Do jej drużyny trafił Wronka, Buszek i Drzyzga. Widać tryb hotki włączony w pełni.
-Emilia, twoja kolej.-powiedziała nasza pani trener.-Wybieraj.
-Od nas Kamila i Angelika. Z kadry siatkarzy pan Szalpuk, Kłos i hmm. Pan Gacek.
Oho.. Ciekawie się zapowiada. Widać, że nawet Emilka nie pała do mnie entuzjazmem. No cóż nie rusza mnie to zbytnio. Płakać nie będę. Do kogoś trafię. Przyszła kolej na Kubiego.
-Wybieram ciebie, ciebie i ciebie.-po kolei wskazał na Izę, Paulinę i Magdę. - Od nas wybieram Wronkę z  Kurasiem.
-Miki, twoja kolej.-rozkazał trener kadry siatkarzy.
-Okay. Do mnie przychodzi Oliwcia.-na chwilę zdębiałam, słysząc swoje imię. Dziewczyny od razu przeszyły mnie wzrokiem.- no i dwie pozostałe owieczki do mnie.-Była to Natalka z Olą. Miałam szczęście, dziewczyny są spoko. Do nas dołączył jeszcze Włodi z Zatorem. Jako, że Mateusz wybierał ostatni dostaliśmy na ławę Bienia z Łomaczem. Dwa pierwsze składy grały przeciwko sobie, więc mi wypadł mecz przeciwko drużynie Kubiaka. No pięknie..
-Gramy do trzech wygranych setów, zwycięzcy wymyślają dla siebie nagrodę z udziałem przegranych w roli głównej.-wyjaśnił trener. Z racji tego, że Łomacz z Bieniem i Możdżonem byli na rezerwie robili za sędziów. Po jakimś czasie miała nastąpić zmiana. Ja byłam na przyjęciu razem z Miką i Zatim. Natalka z Olą na ataku, a Włodi na rozegraniu. Pierwsza piłka należała do drużyny przeciwnej. Kubiak jakoś spokojnie się zachowywał, zero docinek czy komentarzy. Pierwsze dwa sety poszły na korzyść przeciwnej drużyny. W trzecim secie nasz skład wygrywał w pierwszym secie 15;6. Po zdobytym punkcie przez Mikę, udałam się na zagrywkę. Pierwsza piłka as, druga poleciała w trybuny po złym odebraniu naszego Drwala. Za trzecim razem była lżejsza, przyjął Kubi, Paulina rozegrała do Kurasia. Zator podbił piłkę jednak leciała w stronę trybun. Stałam najbliżej, więc od razu poleciałam za piłką którą obroniłam, Natalka skorzystała z okazji i kiwnęła piłkę na druga stronę pod nogi Magdy. Punkt dla nas.
-No Oliwcia, poszłaś jak dzik w żołędzie.-skwitował moją obronę Włodi. Uśmiechnęłam się po czym odpowiedziałam.:
-Dziękuję panie piękny.-puściłam mu oczko i skierowałam się w pole zagrywki, która nadal należała do mnie, niestety nie wyszło tak jak chciałam i poszybowała w aut. Przy stanie 22:15, na zagrywce był Kubiak. Mogę go nie lubić prywatnie, ale zagrywki ma niesamowite. Nie mam pojęcia jakim cudem doprowadził do wyniku 22:21. Przyznam jego zagrywki są jak pociski. Zaczynałam grać już na wkurwieniu. Następna zagrywka na mnie, odebrałam, po czym Zati wystawił do mnie. Wykorzystałam dobrą piłkę i zaatakowałam z całej siły. Piękny gwóźdź. Nie umknął uwadze Antide, który mnie pochwalił.
-Raz Ci się udało młoda, szykuj się na porażkę.-krzyknął Kubiak.
-Ma pan rację, jestem chujowa. Dlatego znalazłam się w drużynie S.O.S'ów. No cóż. Nikt panu nie dorówna. Składam hołd ku panu.-powiedziałam ze spokojem w głosie. Miki zagrał asa, dzięki czemu prowadziliśmy 24:21. Następna zagrywka była trochę gorsza. Magda odebrała, Wrona wystawił, Kubiak atakował. Nie zostało mi nic do stracenia. Dlatego skoczyłam do bloku. Czapa jak się patrzy. Krzyknęłam z radości i odwróciłam się w stronę mojej drużyny. Słyszałam jednak mruczenie pod nosem Kubiaka. Mimo wielu starań czwarty set padł łupem drużyny przeciwnej. Przegraliśmy 3;1. Byłam wkurzona nie tyle przegraną, co faktem, że to właśnie Kubiak wygrał. Okazało się, że drużyny Agaty wygrała z drużyną Emilki. Przegrana drużyna stawia im lody, jakby to nie brzmiało. Kubiak co do nagrody się nie odzywał. Gdy już się przebrałam i wyszłam z hali, poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Momentalnie się odwróciłam i ujrzałam twarz Kubiaka.
-Czego pan chce?-zapytałam
-Hmm. Nagroda się należy. Przegraliście.
-To wiem, ale powinien pan rozmawiać z Miką. On wybierał składy, ja się przystosuję.-miałam już odchodzić, kiedy Kubiak powiedział:
-Chcę z tobą porozmawiać. Niech to będzie nagroda. 15 minut, nie więcej.
-Nie wytrzymam z panem więcej.
-Odpuść z panem i mów mi Michał, czuję się staro.
-Jesteś stary, Michale.
-A ty młoda i pyskata. To jak?
-Znaj moją litość.

czwartek, 6 sierpnia 2015

6. -Bo wiek? -Bo Skra.

Na sali miałyśmy być po kolacji. Każda z nas szybko się ogarnęła i udała na dół. Natalka z Gabryśką nie wiedziały o moim incydencie z Kubiakiem w roli głównej. Jestem okropnie ciekawa jego reakcji. Cała nasza grupa zebrała się już przed salą, czekałyśmy tylko na nasz sztab z trenerką na czele. Cała kadra siatkarzy była już w sali. Po 5 minutach weszłyśmy do środka i zajęłyśmy miejsca. Na początku przywitanie, przedstawienie obydwu sztabów no i kadry. Każdy miał przedstawić się z imienia i nazwiska, oraz powiedzieć coś o sobie. Nie powiem miło było posłuchać parę ciekawych rzeczy. Min. tego, że Mikuś gra na gitarze, Kurek zaczynał od kosza i wiele innych. No i na koniec kapitan Orzełków.
-Wyszedł drwal.-mruknęłam. Chyba za głośno, ponieważ napotkałam wesołe spojrzenie Buszka, Kłosa, Włodarczyka no i dziewczyn z klasy. Nadszedł czas na naszą prezentację. Zaczynaliśmy alfabetycznie po nazwiskach. Byłam prawie, że na końcu więc spinać się nie spinałam. Można było zauważyć zainteresowanie siatkarzy 'nowym mięsem' jak to określił nasz Mr. Drwal. Jestem na liście po Gabrysi,więc od razu po jej przedstawieniu przyszła kolej na mnie. Dumnie wstałam z krzesła i skierowałam na środek sali. No i zaczęłam:
-Oliwia Strus. Siatkówka to moja pasja, lubię czytać książki, słuchać muzyki, czyli tak jak każdy. Nie jestem jakaś nadzwyczajna. Nienawidzę chamstwa i kłamstw. To by było na tyle.- uśmiechnęłam się i już miałam wracać na miejsce gdy usłyszałam głos Kubiaka.:
-Nie wiedziałem, że sprzątaczki grają w siatkówkę. Tym bardziej w klasie sportowej.-powiedział z wyższością w głosie.
-Ja nie wiedziałam, że drwale mają wstęp do kadry. Jak widać cuda się zdarzają.- po tych słowach zlustrowałam Dzika wzrokiem i zwróciłam się do Antigi.-Współczuję takiego buraka w kadrze trenerze.
-Nie jest źle.-odrzekł z żartem Stephane. Trenerka groźnie na mnie spojrzała i próbowała uspokoić sytuację, przepraszając za moje zachowanie Kubiaka i całą kadrę. Jednak jeden osobnik nie odpuszczał.
-Nie pozwalaj sobie młoda. Jeszcze od ziemi nie odrosłaś gówniaro. Dziwne, że się dostałaś do tej klasy. Dużo zapłaciłaś za przyjęcie?-zapytał prowokująco M. Kubiak.
-Pan to już chyba zbankrutuje. Żona dużo bierze za wytrzymywanie z panem?-odrzekłam i udałam się na miejsce. Milczenie uważam za wygraną. Kubiak wstał i z trzaskiem zamknął drzwi. Szach i mat pomyślałam. Spotkanie się już zakończyło. Każdy kierował się do wyjścia, nie obyło się bez rozmowy z trenerką.
-Oliwia, dopiero co przyjechałyśmy. Nie możesz się tak zachowywać.
-Przepraszam, ale buractwa nie toleruję. Sama pani widziała jak on się zachowuje.-rzekłam. Do rozmowy przyłączył się sam Antiga.
-Przepraszam za Kubiego, pracuje nad sobą, widać postępy. Jednak nadal lubi prowokować. Myślałem, że już mu to przeszło. Oliwia nic  nie zrobiła. A teraz paniom radziłbym pójście spać bo robi się późno. Dobranoc.-Trener puścił do mnie oczko i udał się do swojego pokoju.
Moja kochana pani trener pozwoliła mi już iść do pokoju, przez tego idiotę mogę wylecieć do domu. Nie pozwolę żeby mnie sprowokował. Przyjechałam tu z klasą i z klasą wrócę. Kiedy wychodziłam z windy zauważyłam 2 sylwetki pod drzwiami mojego pokoju. Jak się okazało był to Włodarczyk z Wroną. Od razu zapytałam o co chodzi.
-Bo wiesz, my przyszliśmy...-Zaczął Włodi.
-No o co chodzi?-zaczynałam się już niecierpliwić.
-Zapraszamy Cię na wieczorek zapoznawczy tylko, że w okrojonym składzie. To jak?-zapytał Endrju.
-Przecież przedstawienie kadr już było. Dobranoc.-powiedziałam otwierając drzwi, niestety Wrona mi przeszkodził.
-To było nudne i sztywne. Idziesz z nami, albo Cię zaniesiemy.-powiedział człowiek ptak.
-Hmm, a mogę zapytać dlaczego ja? Na pewno znalazłaby się chętna. Szukajcie, aż znajdziecie. Powodzenia.
-Ostrzegaliśmy.-rzekł Włodi i przerzucił mnie przez ramię. Nie krzyczałam bo było już późno nie chciałam oberwać od trenerki. Jak się okazało spotkanie miało się odbyć w pokoju Szalpuka i Włodiego. Cudownie wręcz. Wykorzystują najmłodszych. W pokoju byli już Szalpuk, Mika, Możdżonek, Drzyzga, Kłos, Bieniek, Buszek. Spoglądali na mnie z podejrzanym uśmiechem na ustach. Nie wytrzymałam i zapytałam.
-I po to mnie tu sprowadziliście? Jest 24 w nocy, wy macie treningi, zresztą ja też. Siedzenie do późnej nocy w niczym wam nie pomoże.
-Spokojnie, nie raz siedzieliśmy dłużej. Zresztą to już tradycja.-powiedział Możdżon.
-Dokładnie, więc od czego zaczynamy?-zapytał Kłos
-Stop! Od niczego nie zaczynamy. Dlaczego tylko ja tutaj jestem od siebie z klasy?-wybuchłam.
-Bo inne dziewczyny są jakby to powiedzieć.. Puste?-odpowiedział Wrona.
-Nie znasz mnie, ani je. Więc stul piękną buzię panie Wrona.
-Dobra bez kłótni. Ja proponuję pytania i wyzwania. Żeby się trochę poznać, dużo mamy tu młodych. Trzeba od czegoś zacząć.-zaproponował Kłos,na co każdy przytaknął. ja zostawiłam to bez komentarza. Posiedzę parę minut i wracam do siebie. Nie powinnam tu być.
-A więc, zabawę czas zacząć. Zaczynamy od najstarszego, czyli ode mnie.-po tych słowach Marcin zakręcił butelką. Wypadło na Bienia, który wybrał pytanie.-Zaczniemy od prostych pytań-rzekł Możdżon, po czym zapytał-Czy masz dziewczynę?
 -Tak, ma na imię Natalka.
Kiedy usłyszałam to imię głośno wypuściłam powietrze. Napotkałam pytające spojrzenie Mateusza B. Ale od razu powiedziałam, że mi duszno. Jezu, to imię mnie prześladuje, pomyślałam. Chłopcy dobrze się bawili. Przyszła kolej na kręcenie butelki przez Szalpuka. Ku mojemu nieszczęściu wypadło na mnie. Wybrałam pytanie.
-Który z nas jest dla Ciebie najbardziej atrakcyjny?-zapytał bez ogródek Artur. Nie wiedziałam jak na to odpowiedzieć. Dlatego zaczęłam kręcić.
-Ale że z was obecnych?
-Nie, z całej naszej kadry.-odrzekł z entuzjazmem w głosie.
-Hmmm. Szczerze? Włodarczyk.
-Bo wiek?-zapytał Buszek
-Bo Skra.- szybko odpowiedziałam.Widziałam spojrzenie Włodarczyka w moją stronę, ale zignorowałam to. Od razu zmieniłam temat.-Ejj, ale co to jest. Miało być jedno pytanie. Teraz ja kręcę.
Butelka wskazała Mikę. Jako jedyny wybrał wyzwanie. Biedaczysko.
-Pocałuj osobę po twojej lewej stronie. Jeżeli nie, jutro na śniadaniu ogłaszasz, że jesteś homosiem
.Po jego lewej stronie siedział Kłos Obydwaj zaczęli się wymigiwać.
-Ale, przecież. -zaczął Karol.
 To nie fair. Mam dziewczynę.-wykręcał się Mikuś, ale nie ze mną te numery.
-Czyli jesteś od jutra homo?-zapytałam z uśmiechem na ustach.
-W policzek, nic więcej.-powiedział Mateusz, po czym zwrócił się do Kłosa-No chodź tu mój ty słodziaku.
Cały pokój wybuchł śmiechem. W chwili gdy Mika całował Kłosa, w drzwiach pojawił się Kubiak. Był nieźle zszokowany tym widokiem. Wyrzucił z siebie tylko pytanie co tu się dzieje.
-Jak to co? wieczorek zapoznawczy. Może kapitan się dołączy?-zapytał Drzyzga.
-Porąbało was? W dodatku co Ona tu robi?-skinięciem głowy wskazał na mnie.
-Siedzę jak widać.-odburknęłam.
-Jezuu, małolatę sprowadzacie?-zapytał Drwal.
-Podobno jesteś niewierzący.
-Bo jestem.
-Widać, Bóg już dawno pana opuścił, panie Kubiak.-cały pokój wybuchł śmiechem.
-No, no. Ładnie Ci powiedziała.-rzekł Możdżon.
-Coraz bardziej Cię lubię.- powiedział razem Wrona z Kłosem. Widać, że dużo czasu spędzają w swoim towarzystwie.
-Ja lecę, dobranoc panowie.-pożegnałam się i wyszłam z pokoju. Za mną wyszedł nie kto inny jak Kubiak.
-Jesteś żałosna młoda.  Chciałem zakopać topór wojenny. Nie pozwalasz na to swoimi  docinkami.
-Kiedyś miałam pana za autorytet. Gdyby inaczej się pan zachował nadal uważałabym za wzór godny naśladowania. Uwielbiałam pana za zaangażowanie, wolę walki i grę. Zawiodłam się. Dobranoc.