piątek, 9 października 2015

17. '-Odpowiedz. -Jesteś sportowcem musisz jeść mięso. Więc z szynką. - rzekła, unikając odpowiedzi.'

*23.09.2015.*
Dzisiaj przed nami ważny mecz, mimo to jestem myślą z Oliwią. Rozmawiałem z jej mamą przez telefon, mała wyszła już ze szpitala. Odliczam godziny do wylotu z Japonii. Słyszę strzępki słów Antigi. Za chwilę wchodzimy na parkiet. Stoczy się ostateczny bój z Włochami.
-No kapitanie, ostateczne starcie. - powiedział do mnie Mikuś.
-Masz rację. No chłopaki! Dajemy czadu!-krzyknąłem wchodząc na boisko.
*Oliwia.*
Jest równo 5 nad ranem. Miałam spać, ale wiem jak ważny jest ten mecz dla Michała i wszystkich orzełków. Siedzę właśnie pod kocem, popijając herbatę. Skończyło się studio przedmeczowe. Pierwszy gwizdek. Pierwszy przegrany set. Zrobiło mi się słabo, dlatego wstałam i udałam się do kuchni po tabletki, które przepisał mi lekarz. Połykając je, usłyszałam z przedpokoju, dźwięk telewizora co oznaczało początek drugiego seta. Usiadłam zdenerwowana, zaciskając kciuki. Widziałam waleczność i zamiłowanie, które towarzyszyło naszym przez cały turniej. Zaangażowanie, walka o każdą piłkę. Michał walczył jak lew, Kuraś wyśmienicie atakował, Bieniek miał swoje niezawodne zagrywki. Nic nie stanęło na przeszkodzie by wygrać drugiego seta.
-No chłopcy już tylko jeden.-powiedziałam sama do siebie.
Trzeci set nie szedł po naszej myśli. Gubiliśmy się, można powiedzieć, że przespaliśmy początek seta. Zajcew i Juantorena nie dawali nam szans. Czwarty set nie różnił się od poprzedniego. Widać na twarzach naszych siatkarzy zmęczenie, ustąpiliśmy Włochom, przegrywając cały mecz 1;3. Łzy w oczach Michała to było dla mnie za wiele. Nie mogłam na to patrzeć. Obecnie leżę i myślę.. Co by było gdyby jednak Argentyna wygrała z USA. Mielibyśmy awans do RIO. Zostały nam Mistrzostwa Europy. Z tą myślą zasnęłam.
*Michał.*
Jestem wściekły. Zły. Smutny. Awans przeszedł nam koło nosa. Jak mogłem na to pozwolić. Nic do mnie nie docierało. Chciałem jak najszybciej wrócić do Polski. Jakaś nadprzyrodzona siła, coraz bardziej mnie przyciągała. Najsensowniej była to mała dziewczyna. Brunetka o niebieskich oczach, którą muszę się zaopiekować.
***
Oliwia mieszka na dzielnicach Ursynowa. Od razu z lotniska udałem się na podany przez jej mamę adres. Zapukałem czekając na odpowiedź.. Cisza. Zapukałem jeszcze raz. Słyszę kroki. Drzwi się otwierają a za nimi Oliwia. Stała przede mną w za dużej bluzie i legginsach.
-Misieeek.-wyrwała mnie z oszołomienia i przytuliła.
-Dzień Dobry.-wydusiłem z siebie.
-Tak mi przykro.. Zasłużyliście na ten awans. Głupie FIVB. Dla mnie i tak jesteście najlepsi.-powiedziała odrywając się ode mnie.-może herbaty?-raptownie zapytała.
-Yyy. tak jasne.-rzekłem zdejmując buty. To było dziwne, pomyślałem.
-Mam jedynie zieloną bo taką piję. Mama nie pozwala mi żebym piła kawę. Wiesz leki.
-Rozumiem. Jak się czujesz?
-Super. Jak inni się trzymają? Na pewno ciężko wam teraz jest. W dodatku za dwa dni znowu zgrupowanie. Nie powinieneś jechać do rodziny? Do Poli i Moniki?-powiedziała skruszonym głosem.
-Dlaczego zadajesz tyle pytań i zmieniasz temat? Co się stało?
-Michaś nic. Długo się nie widzieliśmy. Chcę porozmawiać o wszystkim. Mamy mało czasu. Ty pewnie zaraz jedziesz do siebie. Trzeba zrobić wywiad środowiskowy. Muszę mieć artykuł do szmatławca.-powiedziała na jednym oddechu Oliwka. Szalona. po prostu szalona.
-A więc. Chłopaki dobrze się trzymają wiadomo, każdemu żal, że nie wyszło. Czekamy na ME. Odegramy się i dostaniemy ten awans.
-Tak, tak. Będziemy pić szampana.-przerwała mi.
-Dokładnie-powiedziałem z uśmiechem.- Jadę do Polci, ale za 5 godzin. Muszę z tobą porozmawiać.
-Do Polci? Co z Moniką?
-No właśnie.- wziąłem głęboki oddech. -Bierzemy rozwód.-po tych słowach Oliwia zakrztusiła się herbatą.
-Jak to rozwód? Mieliście próbować naprawić wszystko? Jesteś tego pewny?
-Oli. Ona mnie zdradzała.
-Mhm. Nie przepadałam za nią.- powiedziała z uśmiechem na ustach.-Jesteś głodny?
-Dlaczego jesteś taka roztrzepana?-zapytałem, nie odpowiadając na jej pytanie.
-Leki. No i dawno się nie widzieliśmy.
-To nie o to chodzi, prawda?-wiedziałem, że szykuje się dłuższa rozmowa.
-Ja zgłodniałam. Zrobię kanapki. Tobie też. Na pewno jesteś głodny.- wstała kierując się w stronę lodówki.
-Oliwia. Co jest?-zapytałem z troską.
-Szynka, czy ser?
-Odpowiedz.
-Jesteś sportowcem musisz jeść mięso. Więc z szynką. - rzekła, unikając odpowiedzi.
-Oliwia Strus. Odpowiedz na moje pytanie. CO JEST?- powiedziałem, z naciskiem na ostatnie słowa.
-Wypisałam się z SOS'u. Kończę z siatkówką. Lubisz sałatę?- zapytała, jak gdyby nigdy nic.
____________
Jestem, wróciłam. Przepraszam za wszystko. Dużo zmieniło się w moim życiu.. Musiałam porozmyślać nad paroma sprawami. Wyszło jak wyszło. Nowa szkoła, nowa klasa. W dodatku ten szpital. Musiałam nadrobić zaległości i nie miałam czasu na pisanie. Kochani! Rozdziały będą się pojawiały jak tylko będę miała wolną chwilę.  W obecnym momencie nawet ja sama nie mogę powiedzieć kiedy to będzie. Nic nie obiecuję, ale może pojawi się coś w ten weekend. Ja uciekam.
Przypominam. Mecz dzisiaj! Wspieramy naszych! #GOPOLAND!
https://www.youtube.com/watch?v=bqKsBcXtr0M