piątek, 25 grudnia 2015

20. -Brałam leki. A teraz możesz wracać do żony i dziecka

*włącz*
Od rozmowy z Michałem minęło parę miesięcy. Aktualnie, mamy grudzień. 24. Wigilia. Kwestia Wojtka? Jesteśmy razem, mimo to nie wygląda to tak jak być powinno. Zdawkowe odpowiedzi, spotkania trwające 3 godziny. Nie można tłumaczyć tego odległością, która nas dzieli. Nie mogę również powiedzieć, że nic dla mnie nie znaczy. Początki są zawsze trudne. Może w końcu znalazłam kogoś komu warto bardziej zaufać. Następna kwestia spędzająca mi sen z powiek.
Michał. Dzwoniłam do niego, nie odbierał. Zadzwonił do mnie. Raz. Akurat wtedy kiedy byłam u lekarza. Potem znowu nie odbierał, nie odpisywał. Czyżby przestało mu zależeć?
Marcin. Chłopak, który mimo wszystko znajduje się w moim sercu. Wyrwał i zatrzymał dla siebie część mnie. Rozmawiałam z jego mamą. Przepraszała za syna. A on? Nawet nie wyraził skruchy. Na rozprawie śmiał mi się w twarz. Czy miłość przez nienawiść jest możliwa?
Karol. Kontakty nam się o niebo polepszyły. Widzieliśmy się rano, złożyliśmy życzenia. Ma dziewczynę z którą widać, że jest szczęśliwy. Dzwonimy do siebie codziennie, kiedy tylko możliwe spotykamy się i śmiejemy jak małe dzieci. Może nie doceniałam wcześniej jakiego wspaniałego przyjaciela miałam tak blisko siebie?
Kacper. Powoli dochodzi do siebie. Wyprowadził się z domu, wynajął mieszkanie niedaleko domu rodziców. Nasza wspólna matka? Kacper wiadomo, ma nadal z nią kontakt, może nawet próbuje jej wytłumaczyć. Ja nie zamierzam z nią utrzymywać kontaktów. Według mnie moja prawdziwa mama siedzi naprzeciwko mnie z kawą w ręku, z cudownym uśmiechem na ustach. Dowiedziałam się, że ma nowego partnera. Zmieniła się. Na lepsze. Promienny uśmiech, cała w skowronkach. Cieszę się, że jest szczęśliwa. Jej głos wyrywa mnie z rozmyślań;
-Kochanie, o czym tak myślisz?
-O wszystkim, mamo.- kiedy wypowiedziałam ostatnie słowo, jej uśmiech się powiększył.-Dużo się pozmieniało ostatnio.-dodałam
-Wiem. Oliwia. Co u Wojtka? Nie odzywał się?
-Nie.-powiedziałam ze smutkiem.-pewnie jest zajęty, rodzina, wigilia klubowa. Na pewno na nudy nie narzeka.
-Wszystko w porządku między wami? Bo nie wygląda to za wesoło. Nie chcę żebyś cierpiała przez następnego.-widziałam niepokój na jej twarzy. Wiem, że się o mnie martwi.
-Spokojnie mamuś.-wypowiedziałam to bez krzty wiarygodności, dlatego przytuliłam się do niej.
-A wiesz kto nas dzisiaj odwiedzi?
-Kto taki?-zapytałam ciekawa.
-Mikołaj- kiedy skończyła, ktoś wszedł do mieszkania. Na początku nie mogłam uwierzyć, myślałam, że to jakiś sen, przewidzenie. Przed nami stał wysoki, przystojny mężczyzna około 40 przebrany w czerwony strój.
-Ho! Ho! Ho! Słyszałem, że ktoś tutaj był grzeczny i zasługuje na prezent.- Krzyknął wesoło i usiadł na fotelu obok przystrojonej choinki. A ja? Poczułam się jak mała dziewczynka. Mama widząc mnie a takim stanie była rozpromieniona.
-Oliwia tak?- zwrócił się do mnie Święty Mikołaj. Na co ja skinęłam głową.
-Rozmawiałem z mamą, Mówiła, że byłaś grzeczna. A więc proszę bardzo- powiedział wręczając mi całą swoją torbę z którą przybył.
-Czy pan się nie pomylił?- zapytałam się przez śmiech.
-Nie, cała zawartość twoja.
-Mamo, przesadziłaś. Ale za to ja też mam coś dla Ciebie.
Wstałam i wręczyłam jej pięknie zapakowany podarunek. Dokładnie flakonik perfum.
-Kochanie, nie musiałaś.
-Ale chciałam.-rzekłam po czym utonęłam w objęciach mojej mamy.
Jak potem się okazało, święty Mikołaj to Marek. Nowy partner mojej mamy. Bardzo sympatyczny człowiek, nigdy nie zdarzyło się żebym tak szybko złapała z którymś z jej partnerów dobry kontakt. Kiedy zdecydowali się na spacer ja pomaszerowałam do pokoju. Wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przeglądać internet. Oczywiście standardowo Facebook, ask, Polsat sport i inne portale społecznościowe. Kiedy miałam już kłaść się spać zobaczyłam pewien artykuł. Zanim kliknęłam, nagłówek czytałam z 10 razy. Niestety nic się nie zmieniło. Cały czas widniał napis: "Włodarczyk zakochany? Nowa miłość kwitnie?" Wchodząc w link szybko zauważyłam zdjęcie Wojtka z koleżanką z liceum. Opowiadał mi o niej, pokazywał wspólne zdjęcia. Na jednym ją przytula, by tuż na następnym pocałować.
"Jak widać nasz siatkarz nie jest już samotny. 22 grudnia widziano zakochaną parę w jednej z lubińskich restauracji. Kto by się spodziewał, że młody siatkarz tak szybko znajdzie dziewczyne w nowym otoczeniu?"
-Nie wierzę. Nie wierzę.-mówiłam z desperacją. Po chwili wybuchłam płaczem. Mój płacz zmienił się w niemy krzyk. Mama nadal nie wracała. Muszę zejść na dół po leki, które przepisał mi psychiatra. Przewracam się i idę jak w amoku. Docieram do szafki z lekami kiedy nagle dzwoni dzwonek do drzwi. To na pewno nie mama. Nie mam ochoty iść i otwierać. Biorę leki i popijam wodą. Patrzę na malutką szklaną buteleczkę z lekami uspokajającymi. Trochę słaba data Oliwia.- myślę z uśmiechem na ustach. Dzwonek ucichnął. Najwyraźniej gość się poddał. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić. Leniwo wyjmuję go z kieszeni, na wyświetlaczu widnieje zdjęcie Kubiaka. Nie odbieram. Wstaję i zaczynam się trząść. A moim ciałem wstrząsa dreszcz. Łzy napływają do oczu. Boże proszę nie- myślę. Kieruje się na górę kiedy nagle za plecami słyszę chrząknięcie.
-Dlaczego nie odbierasz?
Odwracam się chociaż i tak wiem kto jest nieproszonym gościem.  Kiedy Michał ujrzał moją twarz na jego uśmiech przekształcił się w zdziwienie, a potem nagle w przerażenie.
-Oli. Co się stało?-zapytał nie ruszając się z miejsca.
-Słyszysz?-zapytał ponownie.
-Nie odbierasz telefonów, nie odpisujesz. A teraz jak gdyby nigdy nic stoisz tu i pytasz się co się stało?-mój głos zaczął drżeć.-Dlaczego wy mi to robicie?-zaczynam płakać i bezwładnie osuwam się po ścianie.-Nienawidzę was, nienawidzę siebie, nienawidzę świata. Mam dość!-krzyczę.
-Oliwia, uspokój się. Brałaś leki?-pyta jakby nie słyszał moich poprzednich słów.
-Pierdol się Kubiak.-szepczę i próbuję wstać.
-Oliwka co się dzieje? Błagam Cię odpowiedz.-mówi z desperacją.
-Brałam leki. A teraz możesz wracać do żony i dziecka.- staram się zmusić do obojętnego tonu. Po chwili nie panuje nad sobą a świat zaczyna wirować.
-Oliwka.- słyszę głos Michała jak przez mgłę.
Budzę się w swoim pokoju, a Michał wpatruje się w moje dłonie, które bezwładnie leżą u mojego boku. Kiedy zauważa ruch od razu kieruje oczy na moją twarz.
-Obudziłaś się.
-Niestety.-szepczę i próbuję wstać, ale Michał mnie zatrzymuje. Boże, błagam aby to był tylko zły sen, a Wojtek był w drodze do mnie. Na myśl o tym do oczu napływają łzy.
-Co jest? Chodzi o Wojtka?- na to pytanie skinęłam głową.
Wstałam wyrywając się z jego uścisku i idę po laptopa. Otwieram go, a strona z artykułem o Wojtku widnieje na ekranie. Podaję go Kubiakowi.
-Już wiesz dlaczego się zdenerwowałem.-powiedział kiedy skończył czytać, po czym przytulił mnie i pocałował w czoło.-Mimo, że to sarkastycznie brzmi, ale Wesołych Świąt Mała.
Zanim zdążyłam odpowiedź usnęłam.