niedziela, 21 lutego 2016

24. "Przeczytaj w końcu ten list. Proszę."

Wojtek wyszedł. A ja? Założyłam kurtkę, wzięłam awaryjne papierosy, które trzymam na czarną godzinę i wyszłam na spacer. Mama na szczęście już spała dlatego z wyjściem nie było problemu. Kiedy opuściłam okolice swojego domu odpaliłam szluga i skierowałam się w stronę parku. Usiadłam na ulubionej ławce niedaleko fontanny.  Siedziałam gapiąc się przed siebie dobre pół godziny. Tyle wspomnień związanych jedynie z głupią ławką.-pomyślałam.
-No to co Oliwia, umiesz liczyć licz na siebie.-powiedziałam sama do siebie półgłosem i wróciłam do domu
***
Odłączyłam się od świata siatkarzy, myślę, że wyszło mi to całkowicie na plus. Kontakt od czasu do czasu utrzymuję jedynie z Kacprem i Miką, który z troski pyta co u mnie i jak w szkole. Wojtkowi napisałam, że nie mam ochoty go widzieć ani mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu. Nie dostałam odpowiedzi, myślę, że zrozumiał. A Michał? Listu od niego nie przeczytałam do teraz mimo, że minął już ponad miesiąc. Do szkoły chodzę sporadycznie, za to zaczęłam nałogowo palić i czytać książki. Myślę, że jedyna dobra jak na razie ucieczka od ludzi i gówna, które mnie otacza. Mama chyba się zaczyna martwić. Aby ją uspokoić wróciłam do szkoły na dłużej. Na długiej przerwie ze słuchawkami w uszach skierowałam się do palarni szkolnej. Spotkałam mojego ukochanego kolegę z ławki Michała.
-Mała, ty z papierosem? To chyba nie powinno mieć racji bytu coo? -zapytał zapalając używkę.
-I nagle rzeczy niemożliwe stają się możliwe.
-W sumie to i racja. Już zdrowa?-zapytał z wyczuwalną troską w głosie.
-Na szczęście tak. Tęskniłeś?-rzekłam z rozbawieniem.
-No oczywiście, dużo się w sumie bez Ciebie nie wydarzyło. Nie licząc tego, że nagle Dominika zaczęła o ciebie wypytywać.
-Że co?!- powiedziałam dławiąc się dymem.
-Nie wiem czego chce, ale prawie co dzień pytała czy czegoś nie wiem.
-No tak, stęskniła się. Bo w sumie jak można za mną nie tęsknić, czyż nie?
Lekcje minęły dość szybko, wychodząc ze szkoły odpaliłam papierosa i skierowałam się w stronę domu. Nagle usłyszałam głos Michała, nie nie tego Michała.
-Może tak zapalimy razem i przy okazji Cię odprowadzę?-zapytał doganiając mnie. Nie miałam nic przeciwko dlatego się zgodziłam.
-Ten Michał. to był, bądź jest ktoś ważny?-zaczął kiedy skręcaliśmy w stronę parku.
-Był dla mnie jak brat, mąż i przyjaciel w jednym.-na myśl wspomnień mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Był? Co się stało?
-Pewnie nie wiesz, bądź się nawet nie domyślasz byłam w Sos'ach. W wakacje mieliśmy mały wyjazd integracyjny.....- i tak opowiedziałam mu o całym wyjeździe i o 'związku' z Wojtkiem.
-Że tego Włodarczyka? Tego z Lubina?- kiwnęłam głową na potwierdzenie pytania.
-Niby wszystko pięknie ładnie, ale co się stało między Michałem a tobą, dołączając Wojtka. Bo w sumie wiem tylko tyle, że Włodarczyk się nie odzywał.
-Przez Michała. Szantażował go.
-Wyjaśnił Ci to chociaż? Bo niby go nie znam, ale wygląda na skurwiela.-powiedział niepewnie.
-Zostawił list. Do teraz go nie otworzyłam.-Michał odpowiedział ciszą co oznaczało, że pewnie nad czymś myślał.-Jesteśmy na miejscu, dziękuję za spacer. Miło z twojej strony.-rzekłam zatrzymując się przy drzwiach.
-Nie ma sprawy Mała.-po tych słowach się uśmiechnęłam. Michał kontynuował:
-Polubiłem Cię i widzę, że Ci zależy na nich obydwóch. Powinnaś przeczytać ten list. To Ci pomoże, w dodatku na pewno wytłumaczy parę wątków.
-Dziękuję za wszystko. Do jutra.-pożegnałam się całując w policzek i weszłam do chłodnego domu.
Z gorącą kawą skierowałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przeglądać strony typowo społecznościowe.Na pierwszy ogień poszedł Facebook. Parę wiadomości od dziewczyn z Sos'u, jedna od Mateusza pytał o to jak u mnie, kochany mężczyzna. No i jedna od Kubiaka:
"Przeczytaj w końcu ten list. Proszę."
Mój wzrok powędrował w stronę listu. Chyba muszę się w końcu z nim zmierzyć. Wzięłam go do ręki i otworzyłam. 
"Nie wyobrażasz sobie jak mi ciężko pisząc ten list. Chciałbym, żebyś miała pewność, że mi na tobie zależy i bardzo mocno Cię kocham malutka. Jeśli go czytasz to pewnie już wiesz o tym, że to przeze mnie Włodarczyk się nie odzywał. Ale to nie jest tak jak Ci się wydaje. Wiedziałem o czymś co by zrujnowało Cię od samego początku. Wojtek myśli, że wiem tylko o tym, że na zgrupowaniu zabawiał się w klubach, co pewnie naraziło by jego karierę reprezentacyjną. To by mi było zbędne bo to nie na nim mi zależy. Włodarczyk wiedział, że Marcin chce Cie skrzywdzić. I nic z tym nie zrobił! Rozumiesz? Mógł temu zapobiec a on nic nie zrobił! Myślisz pewnie, że to nieprawda, że kłamię żeby się wybielić. Ale się mylisz. Rozmawiałem z tym bydlakiem Marcinem zanim zabrała go policja. Śmiał mi się w twarz, że jak nie on to Włodarczyk Cię zniszczy. Jak miałem inaczej postąpić? Oliwia... Jak? Starałem się Ciebie chronić. Ale widząc jak cierpisz nie mogłem Cię od niego oddzielać. Skrzywdziłem Cię. Jestem skurwielem. Chciałem dobrze. Nie mogłem dłużej przed tobą tego ukrywać. Jeśli przeczytasz ten list, wyrzuć go. Nie mów Włodarczykowi, że znasz prawdę. Nie ufaj mu do końca. On nie jest taki za jakiego go masz. Odezwij się, proszę. Chce wiedzieć, że nic Ci nie jest. Że mimo wszystko mi wierzysz.
 Twój na zawsze Michał"

czwartek, 11 lutego 2016

23. -Oliwia. On mnie szantażował.

*włącz*
Mama od razu po powrocie z pracy zrobiła kolację. Nie chciałam jej samej zostawić przy posiłku dlatego zeszłam na dół i usiadłam przy stole.
-Jak tam w szkole niunia?- zapytała z troską
-Mogłabym odpowiedzieć, że jak zawsze, ale skłamałabym. Bo niby ile razy siatkarz polskiej reprezentacji co więcej kapitan odbiera mnie ze szkoły.- mama na te słowa zaśmiała się, ale po chwili mina jej zrzedła. Wie co się dzieje z Kubim?
-Mamo. Rozmawiałaś z nim.-nie odpuszczę, muszę wiedzieć.
-Rozmawiałam.-odpowiedziała po krótkiej przerwie.
-Wiesz coś więcej? Bo... On mnie chyba zostawił.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Kochanie. Nie chciał tego.
-Wiedział co robi! To nie jest tak, że ktoś tego nie chce. Robi to świadomie.
-Oliwia, uwierz mi. Michałowi bardzo na tobie zależy. A obecnym zachowaniem naprawdę to udowodnił.
-Zostawiając mnie? Śmieszne. Przepraszam, ale nie jestem głodna.-wstałam i już miałam iść do swojego pokoju gdyby nie ten dzwonek do drzwi.
-To do Ciebie, bądź silna. Pamiętaj jestem obok.-powiedziała mama kiedy kierowałam się do drzwi.
Następna mnie chce zostawić? pomyślałam. Otworzyłam drzwi nie patrząc przez wizjer z kim będę miała przyjemność. I to był błąd. Kiedy go zobaczyłam wryło mnie w podłogę. Przed moimi drzwiami z bukietem róż stał Wojciech Włodarczyk.
-Won stąd.-rzekłam kiedy tylko wróciłam do siebie i z impetem zamknęłam drzwi. Spokój jednak nie został mi dany.
-Wpuść mnie a wszystko Ci wytłumaczę. Sądząc po twoim zachowaniu Kubiak dotrzymał słowa.
Kiedy tylko usłyszałam nazwisko Michała puściłam klamkę. Co oni mają wspólnego ze sobą?
-Właź, jedna szansa. A potem spierdalasz stąd w podskokach.-warknęłam otwierając drzwi.
-Milutko Oli.-rzekł zdejmując kurtkę.
-Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
-Oliwia. Zachowuj się trochę.-powiedziała moja mama. Widząc Wojtka wcale nie była zaskoczona. Jestem pewna, że wiedziała o wszystkim.-Dobry Wieczór Wojtku-rzekła i poszła do salonu.
-Dobry wieczór pani Strus.-odpowiedział tak jakby bywał tu codziennie.
Kiedy spojrzał na mnie posmutniał. Czyżby wyrzuty sumienia? Na smutną buźkę mnie nie weźmiesz. -To czego chcesz?-zapytałam kiedy tylko przekroczył próg mojego pokoju.
-Przebaczenia?
-Przykro mi, ale ja Jezusem nie jestem. Nie oczekuj ode mnie cudów.
-Z Kubiakiem jakoś dałaś radę.
-O czym ty mówisz?! Jeśli chcesz postawić go w złym świetle tylko dlatego żebym była bardziej uległa wobec Ciebie to daruj sobie Włodarczyk.
-A myślisz, że dlaczego się nie odzywałem? Dlaczego nie odpisywałem, czy przyjeżdżałem? Dlaczego kurde dałem sobie zrobić to zdjęcie z moją niby dziewczyną?
-No nie wiem, bo jesteś chujem?-zapytałam z przekąsem.-Albo nie. To wszystko tylko dlatego bo nigdy Ci na mnie nie zależało. Od początku chciałeś jednego. Zabawy. Jesteś pierdolonym...
-Kubiak mnie szantażował. Chciał przekupić. A ty nadal go kochasz. Co on takiego w sobie ma?-powiedział przerywając mi.
-Nie zostawił mnie. W przeciwieństwie do Ciebie.-powiedziałam niedowierzając we wcześniejsze słowa Włodiego.
-A teraz co zrobił? Nie ma go, a ten list? To raczej nie kupony do tesco.
-Zamknij się! Zamknij się słyszysz?!
-Oliwia. On mnie szantażował. To przez niego się nie odzywałem. Zrozum. On Cie okłamywał. Mnie szantażował tylko dlatego żebym Cię zostawił w spokoju. Zrozum to w końcu.
-To dlaczego w takim razie przestał? Dlaczego akurat teraz Cię nie szantażuje?-zapytałam, czując łzy na policzku. Wojtek chciał podejść bliżej, ale go od siebie odepchnęłam. Boże niech to się w końcu skończy pomyślałam.
-Bo doszło do niego to co robił. Bo Cię kocha i nie chciał dłużej okłamywać. Jeśli dojdą do Ciebie niektóre rzeczy to się odezwij. Ale wiedz, że ja Cię kocham.
________________________
No i jest! Mam nadzieję, że się podoba. Burza między Oliwią, Kubiakiem i Wojtkiem rozpoczęta. Ale czy to koniec problemów Oliwii?

wtorek, 9 lutego 2016

22. "Twój na zawsze."

*włącz*
-Twój Włodarczyk nie narzekał.-powiedziała z perfidnym uśmiechem na ustach. Tego już za wiele. Wstałam jak najszybciej z miejsca, ale Michał mnie powstrzymał przed dalszym posunięciem..
-Skarbie szkoda czasu.-powiedział Michał.-Strasznie spadł poziom klientów w tej restauracji.-rzekł lustrując Dominikę wzrokiem na co ona prychnęła.
-Widać, że lubisz starszych, ale 10 lat to już przegięcie.-kiedy powiedziała to co miała powiedzieć odeszła od naszego stolika i wróciła do swoich psiapsiół. To samo zdanie wypowiedział Wojtek jeszcze na zgrupowaniu.
-Co ich łączy do cholery?-zamiast zostawić to dla siebie, zapytałam na głos.
-Nie wiem co, ale wracajmy już do domu. Obiecałem twojej mamie, że wcześnie wrócisz.-wziął mnie za rękę i skierował do samochodu. Kiedy już wracaliśmy w samochodzie panowała nieznośna cisza, aż do momentu, w którym Dzik zaparkował auto pod moim domem. Wysiadłam i skierowałam się w stronę drzwi. Michał został w aucie. -No Oliwia, pamiętaj, że masz swojego el capitano.-pomyślałam.
-Chodź mój ty dziku, musisz mi zwrócić w naturze tą kawę.-powiedziałam do Kubiaka, który zdziwiony, ale z uśmiechem na ustach wysiadł i wszedł ze mną do domu.
-Głodny?-zapytałam
-Jak dzik.- odpowiedział ze śmiechem.
-Proste pytanie, na które nie muszę słyszeć odpowiedzi ale i tak je zadam. Zamawiamy pizze?
-Znasz odpowiedź. Zdaję się na twój wybór. Ja w tym czasie zajmę się kawą- rzekł i zniknął w kuchni.
Kiedy zamówiłam pizzę skierowałam się do kuchni. Michał chociaż nie wygląda kawę parzy świetną. Oczywiście, że miała swoje Michałowe niedociągnięcia  Siedzieliśmy na kanapie kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Z racji tego, że to ja jestem leniem wysłałam miśka po odbiór naszego jakże zdrowego obiadu. Kiedy obydwoje pochłonęliśmy nie zbyt zdrowe jedzenie zaczęliśmy rozmawiać musiałam się dowiedzieć co u niego.
-Michaś jak z Moniką? Dogadaliście się w sprawie Polci?
-Jestem siatkarzem nie mogę jej zapewnić całodobowej opieki. Umówiliśmy się, że na weekendy będę ją zabierał do siebie. To samo z wakacjami i świętami.
-Od tak się zgodziła?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Znasz Monikę. W dodatku nie jestem głupi. Ustaliliśmy to przy prawniku. Wszystko spisane w dokumentach, więc niech nawet nie próbuje kręcić.
-Mądry dzik.-odpowiedziałam na co Kubiak zareagował śmiechem.
-Włodarczyk się odzywał?-zapytał niby od niechcenia.
-Nie, nie wiem czy się cieszyć, czy płakać. Co ja takiego robię, że mnie prawie wszyscy mnie zostawiają? Czasami myślę, że jestem jakąś trefną sztuką. Śmieszne co?-zapytałam.
-To nie twoja wina.-rzucił szybko co mnie zdziwiło, ale się nie odzywałam dlatego kontynuował.
-Nie jesteś trefna, czy jakaś brakowa. Trzeba dobierać ludzi tak, aby nie czuć się źle we własnej skórze. Dla mnie jesteś tą rzadko spotykaną sztuką. Może trochę żałośnie i kiczowato to brzmi, ale tak właśnie uważam.
-Masz rację, strasznie kiczowate. Ale powiedzmy, że wierzę.-odparłam.
-Jak zawsze nie wierzy do końca. To dobrze. Trzeba uważać komu się ufa.
-Dokładnie. Masz już jakiś klub na oku? Może powrót do Jastrzębskiego? Hmm? Albo Skra się na Ciebie pokusi? Może wtedy bym Cię jakoś znosiła.-powiedziałam ze śmiechem.
-Niespodzianka Oli, a tym czasem musze się zbierać.-powiedział ni stąd ni zowąd.
-Rozumiem, miło, że mnie odwiedziłeś. Naprawdę to dla mnie dużo znaczy.
-No problem mała. Dla Ciebie wszystko. Pamiętaj wszystko co robię to z troski o Ciebie, nie zrobiłem niczego ze względu na swoje ja. Kocham Cię Oliwia. Bądź silna.-pocałował w czoło i wyszedł. Czy jego ostatnie słowa mam traktować jako pożegnanie? Zanim to wszystko doszło do mnie i wybiegłam z domu Michała już nie było. Zobaczyłam jedynie list włożony do połowy skrzynki na listy. Wcześniej tego nie było. Wzięłam do ręki i przeczytałam:
"Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu zrozumiesz, twój na zawsze Michał."
________________
Kochani! Dzięki za wyświetlenia, to naprawdę mega, ale to mega pomaga. Niedługo kończą mi się ferie. Dzięki nim ogarnęłam parę rzeczy w moim życiu. Również i bloga odświeżyłam. Ale pisanie mi ostatnio nie idzie zbyt dobrze. Potrzebuje jakiegoś kopniaka i weny. Posty pojawiają się tak jak się pojawiają. Nie zbyt często bo nie chcę publikować byle czego, tylko po to aby coś było. Mam nadzieję, że się podoba. No i mogę jedynie powiedzieć, że obroty spraw w tym opowiadaniu trochę porozwalają relacje pomiędzy główną bohaterką a jej najbliższym.
Trzymajcie się cieplutko kochani!
Do następnego, z pozdrowieniami
Tańcząc w ciemnościach.