piątek, 31 lipca 2015

5. Spalska moc.


"STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat, 
Ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę 
Iść pod prąd zamiast skakać w strumień."


W końcu nadszedł dzień wyjazdu. 29 lipiec. Długo oczekiwana przeze mnie data. Zbiórka miała odbyć się spod szkoły. Z racji tego, że mieszkałam ponad 30 km od szkoły, musiałam wcześniej wyjechać. Na miejscu byłam o 7. Godzina wyjazdu była zaplanowana na 7:30, więc miałam pół godziny na ogarnięcie się i dokupienie potrzebnych mi rzeczy. Z mamą pożegnałam się dziesięć minut przed czasem odjazdu. Na początku sprawdzenie listy, przedstawienie kadry i spokojna podróż, która minęła w miarę szybko. Każda z nas siedziała oddzielnie, więc o jakimś kontakcie nie było nawet mowy. Po rozdzieleniu pokoi, była kolacja na której otrzymałyśmy harmonogram całego pobytu. Z pokoju byłam zadowolona. Dzieliłam go z Gabrysią i Natalką. Lepiej trafić nie mogłam. Z racji tego, że miałyśmy czas wolny zaczęłyśmy rozmawiać i na spokojnie ogarniać sprawę z szafami itp. Po jakimś czasie Garbyśka powiedziała z entuzjazmem:
-Ej! Przecież my będziemy miały treningi na tej samej hali co siatkarze! Jak dobrze pójdzie to się z nimi poznamy. Powiem wam w sekrecie, że marzę o jakimś głębszym kontakcie. Nie pogardziłabym nawet Kubiakiem.
-Hahhah. Gabryś, zgadza się. Mamy zajęcia na tej samej hali. Ale co do poznania się, to wątpie. A Kubiak to już najlepsza opcja, jaka mogłaby nam się przytrafić.- powiedziałam.
-Oliwka czemu ty taka pesymistycznie nastawiona? Będzie dobrze, czuję to w kościach. Wierzcie mi. Nie zapomnimy tego wyjazdu do końca życia.- odpowiedziała Natka.
-Ja też w to wierzę, a ty Oliwka się przekonasz o spalskiej mocy.
-Gabi. Spalska moc? Dobrze się czujesz skarbie? Co wy na to żeby iść spać hmm? Późno się robi, a już od jutra treningi. Przecież musimy być przygotowane na przyjazd naszych kochanych Orzełków. Nie możemy zawalić.- rzekłam z sarkazmem, po czym wstałam z łóżka by udać się na balkon.
-Teraz przyznam Ci rację kochana. Lecę się myć. Potem wy sobie ustalicie.- Natalka pokazała język i zniknęła za drzwiami łazienki.
Moja współlokatorka szybko się ogarnęła. Miałam nadzieję, że będę mogła pójść w jej ślady.  Jednak Gabrysia oznajmiła, że nie może być ostatnia bo potem nie uśnie. Co miałam zrobić? Zgodziłam się. Niech zna moje dobre serce. Ku jej szczęściu już po 20 minutach łazienka była gotowa. Zabrałam potrzebne mi rzeczy, min. kosmetyczkę i piżamę, po czym udałam się do łazienki. Nie wiedziałam, że aż tak był mi potrzebny gorący prysznic. Po wyjściu z kabiny byłam jak nowo narodzona. Umyłam zęby, założyłam nową bieliznę i piżamę, a potem skierowałam się w stronę łóżka. Kiedy się kładłam, dziewczyny już spały. Przed snem spojrzałam na telefon. Widniały tam 2 wiadomości. Jedna od Mamy:
'Baw się dobrze kochanie.'
A druga od Karola:
'Widzimy się niedługo. Mam nadzieję, że się cieszysz. :*'  Szybko mu odpisałam, że przepraszam i już nie mogę się doczekać. Chwilę po tym myślałam nad słowami dziewczyn. Szczerze. Też mam wrażenie, że wydarzy się coś niezapomnianego. Z taką myślą zatonęłam w objęciach Morfeusza.
Następne dwa dni minęły bardzo szybko. Treningi, posiłki, odpoczynek, znowu trening i sen.
W końcu nadszedł długo oczekiwany przez dziewczyny dzień. Przyjazd siatkarzy na zgrupowanie. Miał się odbyć w Arłamowie, lecz niestety coś zawaliło. Nikomu spoza kadry nie były znane powody. Było już po południu. Wielu siatkarzy przybyło na miejsce. Niektórzy jeszcze nie dotarli. Pani trener dała nam chwilę czasu wolnego. Postanowiłam, że poświęcę go na czytanie. Wzięłam zatem książkę, zamknęłam drzwi pokoju, ponieważ dziewczyny wyszły do sklepu i zeszłam schodami na parter. Mój wzrok utkwił w książce, co nie było zbyt mądre. Przed wejściem do ośrodka niezdarnie na kogoś wpadłam. Można powiedzieć, że się odbiłam bo poszkodowany był wyższy ode mnie przez co i lepiej zbudowany.
-Jejku, przepraszam pana najmocniej zaczytałam się.-odruchowo wyrzuciłam z siebie przeprosiny. Jednak takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.:
-No widać, że tu pokojówki z roku na rok gorsze. Przyszła taka i się panoszy. Same plebsy.-głos skądś znajomy, dlatego podniosłam głowę by zobaczyć poszkodowanego. Nie wierzyłam własnym oczom. No to sobie Dzik przeholował.
-Hah. Pokojówki? Pan to chyba rozumy pozjadał. Rozumiem Mistrz Świata, były kapitan, ale trochę szacunku się należy. Nawet pokojówce.-odpowiedziałam ze wzburzeniem w głosie. Parę minut temu miałam go za autorytet. Teraz myślę, że pomyliłam osoby. Komu jak komu ale Kubiakowi gwiazdorzenie powinno już przejść.
-Z byle kim nie gadasz. Lepiej weź się za czyszczenie podłóg, a nie pyskowanie. Widać, że trochę się znasz więc jak będziesz grzeczna to dostaniesz autograf.-odrzekł po czym wsiadł do windy.
Ojj. Panie Kubiak. Wiem więcej niż się może zdawać. Na dużym wkurzeniu wyszłam z ośrodka. Siadłam na ławce i wzięłam się za czytanie. W głowie mi się nie mieściło jak można być takim burakiem. Wcześniej marzyłam żeby spotkać go osobiście. Teraz mam ochotę unikać i nie patrzeć na tą bezczelną twarz. Jednak marzyć zawsze można. Jak to ujęła Natalka. Czeka nas wieczór zapoznawczy z Orzełkami. Szczerze podłamałam się, gdy to usłyszałam. Mimo to ciekawa jestem jaka będzie mina Dzika, gdy zobaczy jak to on mnie nazwał, pokojówkę w grupie S.O.S'ów.
Zapowiadał się ciekawy wieczór.
___________
No i jest siatkarz. :) Mam nadzieję, że się podoba! ^^ Widzę wyświetlenia, a zero komentarzy. ;x  Komentujcie, motywacja ogromna. Do potem! < 3

czwartek, 23 lipca 2015

4. 'Każdy, komu ufamy, na kogo, jak nam się wydaje, możemy liczyć, kiedyś nas rozczaruje.'


Rozpłakałam się. Najzwyczajniej w życiu poryczałam się jak dziecko. Nie miałam na nic sił, a Karol mimo moich próśb nie chciał mnie puścić do domu. Jedyne o czym marzyłam to zaszycie się w pokoju, aż do wyjazdu integracyjnego razem z moją nową klasą. Jak tylko pomyślę, że tam są same dziewczyny, naprawdę zaczynam się gorzej czuć. Od zawsze lepiej się dogadywałam z chłopakami. Mniej było sprzeczek, no i więcej tematów do rozmów. Patrząc przez szybę samochodu Karola zauważyłam, że wjeżdżamy na jego osiedle. Ten chłopak nie ma rozumu. Nie mam zamiaru wychodzić, rozmawiać z nim, tym bardziej przebywać w jego mieszkaniu.-Oliwia Strus, wyjdź z tego samochodu i to już! Dobrze wiesz, że zgodziłaś się na rozmowę. W dodatku zgodziłaś się dobrowolnie, z nieprzymuszonej woli.-Niestety musiał znaleźć argument na to żebym opuściła auto. Powolnym krokiem 'zatoczyliśmy' się do jego mieszkania. Nie miałam ochoty na pogawędkę przy kawie. Chcę się dowiedzieć dlaczego mi nic nie powiedział. Dlatego wypaliłam:-Karol, czy ty nawet z Malwiną się tak zabierasz do rozmowy? Kawka, herbatka. Mam dość tego jak mnie oszukujecie. Właśnie przed chwilą oberwałam od chłopaka, z którym byłam od kilku lat, a ty pieprzysz mi o herbacie.- Nie było mi dane skończyć.-Oliwka, moja kuzynka jest zakochana w Marcinie. Myślałem, że jej to przejdzie. Myliłem się. Ale gdyby Marcin Cię kochał, zgodziłby się na bycie z nią podczas związku z tobą? Miałem nadzieję, że doceni to co ma. Doceni, że ma C i e b i e. Znowu się myliłem. Próbowałem wybić Natalce związek z nim, ale ona się uparła. Próbowałem to skończyć. Nie wyszło mi. Myślałem.. -Skończ tyle myśleć bo Ci to nie wychodzi. Nie rozumiem, czemu mi tego po prostu nie powiedziałeś. -Nie wiem czemu. Nie miałem odwagi. Ty byś przecież uwierzyła jemu, nie mi. To z nim byłaś ponad 2 lata. My dopiero od niedawna mamy kontakt. Wtedy gdy ich zobaczyliśmy to czysty zbieg okoliczności. Nie chciałem tego, ale dzięki temu wiesz jaki jest twój były chłopak. -Było napisać. Powiedzieć, żebym z nim pogadała bo masz takie podejrzenia. To nie było fair w stosunku do mnie. Sam dobrze o tym wiesz. -Przepraszam. Mam 19 lat, a zachowałem się jak gówniarz. -Z grzeczności nie zaprzeczę, a teraz proszę i odwieź mnie do domu.- powiedziałam z obojętnością w głosie.-Oliwia nie bądź taka. Dobrze wiesz, że to nie pomaga.-Taka, czyli jaka? Nie zawsze mam ochotę i siłę na uprzejmości, zrozum to. A czy to pomaga, czy nie to już mało mnie obchodzi. -A co Cię obchodzi hmm? Marcin? Tylko on. Damski bokser jak się okazało. Nie mam pojęcia co w nim widzisz.-To już nie twoja sprawa. I nie tylko on. Ale najwyraźniej za mało mnie znasz. I wypchaj się, sama dotrę do domu.-założyłam buty i wyszłam. Schodząc po schodach, słyszałam głos Karola:-Młoda zaczekaj!-Zamknął drzwi i zbiegł po schodach.-Oliwia stój! Proszę!-Czego ty jeszcze ode mnie chcesz!? Mam was serdecznie dość. -Posłuchaj, lubię Cię. Przepraszam za wszystkie te słowa. Nie chciałem Cię zranić. Jest już wieczór, robi się późno. Nie musisz ze mną rozmawiać, ale odwiozę Cię do domu. Nie chcę, żeby coś Ci się stało. Wsiadaj jedziemy.-Jak powiedział tak zrobił. Przez drogę próbował nawiązać jakiś kontakt. Skręcając w uliczkę na której znajduje się mój dom, zapytał:-Rozmawiałaś z mamą? O mojej Cioci? Pozwoliła Ci ze mną jechać?-Zapomniałam, ale to i tak nic nie zmienia.. Jadę na wyjazd integracyjny z klasą. Do Spały. na 3 tygodnie.-powiedziałam, po czym wysiadłam z samochodu. To samo uczynił Karol.-Oliwia, wybaczysz mi? Właśnie. Wybaczę? Wiem jedno. Mogę wybaczyć, ale takich spraw się nie zapomina. Dokładnie te same słowa powiedziałam Karolowi na co odrzekł:-Rozumiem Cię. Jeszcze raz przepraszam. W razie czego dzwoń. Masz uważać na siebie. Gdyby Marcin się odezwał mów od razu. -Skończ. Proszę Cię skończ.-przerwałam mu. -Ale o co chodzi?-O to, że nie mam zamiaru wpieprzać się w bliższe znajomości. Każda nowa więź idzie w parze z cierpieniem. Na razie mi tego wystarczy. Wiesz dlaczego?-zapytałam, na co Karol kiwnął przecząco głową.
-'Każdy, komu ufamy, na kogo, jak nam się wydaje, możemy liczyć, kiedyś nas rozczaruje.'-zacytowałam dobrze mi znany tekst z książki. -Chcę uniknąć rozczarowania. Przepraszam, ale nie mam już sił. Trzymaj się, dziękuję za wszystko.-po tych słowach skierowałam się w stronę drzwi do mojego domu. Usłyszałam jedynie za plecami słowa Karola;
-'Pozostawieni sami sobie ludzie kłamią, mają tajemnice, zmieniają się i znikają, niektórzy za inną maską lub osobowością, inni w gęstej porannej mgle nad klifem.'
Nie wierzę. Czytał tą książkę. Nie tylko ją przeczytał, ale i zapamiętał niektóre fragmenty. Zanim zdążyłam coś odpowiedzieć, Karola już nie było. Po tym wszystkim nie otrzymałam od niego żadnej wiadomości, nie dzwonił. Tak samo było przez kolejne dni które mi się dłużyły w nieskończoność. Dopiero tydzień przed wyjazdem uświadomiłam sobie, że zostałam sama. Jedyne co mi zostało to siatkówka. Jedyna zdrowa miłość. Jedyne zdrowe uzależnienie. Jedyna rzecz która napędzała mój organizm, mogę śmiało rzec, że jest jedyną rzeczą dla której warto żyć._____________

Dzisiaj coś dłuższego. Myślę, że w następnym rozdziale pojawi się jeden z bohaterów. :) Wyjazd Oliwki, ma mieć miejsce podczas zgrupowania naszej kadry, które rozpocznie się 1 sierpnia. Miejsce ich zgrupowania, przełożyłam z Arłamowa do Spały żeby zacząć wątek z siatkarzami. Do następnego! See Ya!




wtorek, 21 lipca 2015

3. 'Co będzie dziś? Nie wiem, nie wiem. To może jeden z Twoich najlepszych dni, albo najgorszych i możesz stracić wszystko lub nic wiec po prostu nie wiem co będzie dziś.'

Wstałam rano z bólem głowy. Nie miałam ochoty na rozmowy ani spotkanie z kimkolwiek. Wiedziałam jednak że ta cała sytuacja, sama się nie wyjaśni. Nie mając wyboru, poszłam się ogarnąć. Po 20 minutach zeszłam na dół by coś zjeść. Jak zawsze mamy już nie było. W sumie nie ma się co dziwić. Taka praca lekarza chirurgii. Rozumiałam to w pełni, ale wiadomo, że trudno mi było. Mój tato nie żyje. Zostałyśmy same. Mamę po śmierci taty pochłonęła praca. Ja zajęłam się szkołą i siatkówką. Gdy skończyłam jeść przygotowane wcześniej kanapki postanowiłam, że sprawdzę co się dzieje na 'internetach'. Facebook. Jedna nowa wiadomość od Marcina.
'Musimy się spotkać kochanie. Dawno się nie widzieliśmy, tęsknie. <3 ;* Kocham mocno.'
Nie mam pojęcia, jak mam na to zareagować. Nie codzienna sytuacja. Jesteśmy ze sobą ponad 3 lata. A On? Zdradza mnie, w dodatku ma tupet tak oszukiwać. Dziwne jest to, że Malwina nic mu nie przekazała. Znam ją, wykorzystałaby taką okazję. Postanowiłam, że porozmawiam z nim w cztery oczy. Trzeba wszystko wyjaśnić przed rozpoczęciem szkoły. Zamknąć niektóre karty w swoim życiu. Po ustaleniu godziny i miejsca spotkania, obejrzałam parę odcinków Gry o tron i zaczęłam się szykować na wyjście. Napisałam wcześniej do mamy oznajmując, że wychodzę i wrócę później. Z Marcinem umówiłam się na 15, w tym samym miejscu co z Karolem. Do spotkania miałam jeszcze godzinę czasu, więc spokojnie wyszłam na autobus. Po drodze wstąpiłam do sklepu po napój i nowy Przegląd Sportowy. Siedząc na przystanku dostałam sms'a.
*Karol ;p* 'Mam nadzieję, że się nie rozmyśliłaś. Do zobaczenia za 3 godziny.'
*Oliwia*, (ja) 'Nie rozmyśliłam się, mam dość już waszych kłamstw. Do potem.'
Gdy skończyłam pisać wiadomość, podjechał autobus. Kupiłam bilet i jak to zawsze mam w zwyczaju siadłam na końcu, przy oknie. O 14:53 byłam już na miejscu. Siadłam na ławce i włączyłam dobrze znany mi kawałek. W oddali poznałam dobrze znaną mi sylwetkę Marcina. Denerwowałam się. Nie wiedziałam co zrobię, jak zareaguję. Dam radę powtarzałam sobie w myślach.
-Hej kochanie.- przywitał się jak gdyby nigdy nic Marcin.
-Hej, co się stało, że chciałeś się spotkać?-zapytałam.
-Stęskniłem się, to coś złego?
-Tak nagle się stęskniłeś? Wcześniej byłeś zajęty, znalazłeś dla mnie czas. Jezu, jak ja kocham życie. Chwała Panu!-nie umiałam zachować spokoju. Nie wiedziałam jak długo będzie ciągnął ten cyrk.
-Nie bądź aż tak sarkastyczna.-powiedział - Zjebałem,  wiem o tym. Pozwól mi to naprawić. Niedługo nie będziemy się tak często widywać.
-Często widywać? Żartujesz sobie my się prawie wcale nie widujemy, ciekawa jestem tylko dlaczego. Może mi to wyjaśnisz?
-Dobrze wiesz, że pracuję. Nie mam dużo czasu wolnego, ale się staram. Zrozum to!
-Hmm. więc wczoraj byłeś w pracy?- zapytałam ze spokojem w głosie, a na jego twarzy pojawiło się zmieszanie.
-Tak, byłem w pracy.
-Mam dość, z nami koniec.-Wstałam z ławki i ruszyłam przed siebie. Marcin złapał mnie za rękę i powiedział.
-O co Ci chodzi kobieto? Do mnie masz jakieś smęty, a z Karolem przesiadujesz u niego w mieszkaniu? Może to dlatego chcesz ze mną zerwać? Dla niego? Śmieszne. Pamiętaj, że wiem nieco więcej niż wszyscy. Nie wpłynęło by to dobrze na twoją reputację, tym bardziej w szkole. Jak myślisz? Niedoszłych samobójców też przyjmują?-powiedział ze swoim perfidnym uśmieszkiem.
Zatkało mnie, ale po chwili się odezwałam.:
-Między nami koniec. Zrozum. Jedynie siebie możesz o to winić. Tą twoją lalunie Natalkę tak samo. Baw się dobrze, ale beze mnie.
-Myślisz, że mnie to rusza?-prychnął Marcin. -Nie da się wymazać dwóch lat od tak. A ty i tak będziesz moja. Pamiętasz swoje obietnice? 'Na zawsze razem.' I ten twój płacz. Kochanie. My i tak będziemy razem. Czy tego chcesz, czy nie.
-Nie wiedziałam, że jesteś aż tak pierdolnięty. Daruj sobie te gadki. Nie chcę mieć już z tobą nic do czynienia. To koniec kotku.
-'Potrzebuję ciepła, oparcia.'-Przybliżył się na tyle blisko, że czułam jego oddech na policzku.-Tak płakałaś.-powiedział, po czym mnie pocałował. Natychmiast go odepchnęłam. Nie tak wyobrażałam rozstanie z nim.
-I co zaczniesz się teraz pierdolić na boku skarbie?-kontynuował Marcin- Nie miałem pojęcia, że jesteś aż tak wyrachowaną suką. -Po tych słowach nie wytrzymałam i uderzyłam go w policzek. Po raz pierwszy go uderzyłam. Marcin się tego nie spodziewał. To był zły pomysł. Pomyślałam. Pożałuję tego, widziałam to w jego oczach. Popchnął mnie na ławkę, po czym się schylił i powiedział:
-Nie myślałem, że będziesz aż tak głupia. Jeszcze raz, a oddam Ci mocniej. Zrozumiano? Chcesz końca? Ale to dopiero początek, sama tego chciałaś szmato.-powiedział z pogardą. Miał już odchodzić, gdy za plecami usłyszał głos Karola.:
-Trochę szacunku do kobiety śmieciu. Nie jesteś u siebie na osiedlu. A za to już dawno powinieneś oberwać w mordę.- powiedział Karol.
-Ty mi grozisz? Naprawdę śmieszne, uważaj bo się przestraszę. Co ty mi możesz zrobić? Jak Ci się tak Oliwka podoba to, to powiedz-Marcin miał coś jeszcze powiedzieć, lecz Karol nie wytrzymał i uderzył go z pięści w twarz.
-Oliwka idziemy.- wziął mnie za rękę, a do Marcina rzucił na odchodne.-Jeszcze raz coś takiego powiesz, a będziesz musiał zęby z chodnika zbierać.
______________________
To by było na tyle. 'Trójka' skończona. Mam nadzieję, że ktoś to czyta. Mile widziane komentarze, mega motywuje. Do zobaczenia! See Ya!

piątek, 17 lipca 2015

2. "Mimo upływu lat, nadal żyjemy w dziczy."

Malwina.
Co ona tutaj robi? Moja była przyjaciołka nie widząc mnie, weszła do mieszkania. Sądząc po jej zachowaniu, musiała tu częściej bywać. Nie wychodząc z salonu, słyszałam dobrze znajomy mi głos Malwy.-Nie wiedziałam że bujasz się ze Strus. Długo to trwa? Ostatnio mówiłeś mi co innego Karolku.
Karolku? Nie wierzę, ona z nim? Jakiś kompletny żart.
-Ja za to nie wiedziałem, że tak ją wystawiłaś. Pomyliłem się co do Ciebie. Myślałem że jesteś inna.
-Widzisz mój drogi, życie. Oliwka zbyt szybko przywiązuje się do ludzi. To ją gubi. Z Marcinem jest tak samo prawda? Ta twoja kuzynka nieźle się wkręciła. Ile to już trwa między nimi? 7 miesięcy? Może nawet rok. A ty jej nic nie powiedziałeś. No, no, nie ładnie Karolku.- powiedziała z ironią w głosie Malwina. Na co natychmiast zareagował chłopak.
-Myślisz że to by jej pomogło? Zniszczyło by to ją. A ja jak zauważyłem, dobrze się bawisz.-gniew w głosie Karola był wyczuwalny nawet przez ścianę.
On wiedział, że Marcin już od dawna grał na dwa fronty. W dodatku z jego kuzynką. Cała ta sytuacja z boku wygląda jak słaby odcinek 'Trudnych Spraw'. To wszystko robi się chore. Mam dość. Nie zamierzam tego słuchać. Wzięłam bluzę w rękę i z moim cynicznym uśmieszkiem wyszłam z salonu. Mina Malwiny była warta mojej gry. Od razu zwróciłam się do Karola.
-Kotku, nie mogę tak długo czekać, muszę wracać do domu. Myślałam, że szybciej się jej pozbędziesz. No cóż. Do następnego. - cmoknęłam Karola w policzek, po czym założyłam buty i wyszłam. Dumna z siebie powędrowałam w stronę przystanku. Ku mojemu zaskoczeniu, zdążyłam w ostatniej chwili na autobus. Sprawnie minęła mi droga powrotna. Przez cały czas moje myśli toczyły ze sobą walkę. Co teraz? W ciągu miesiąca straciłam wszystkie bliskie mi osoby. Malwina, Marcin, teraz Karol. Nie umiem chyba mu wybaczyć że tak zwlekał z wyznaniem mi prawdy. Jakby nie było, nie chciał mnie ranić, uważał że tak jest lepiej. Wiedział też, że prawda wróci ze zdwojoną siłą. Im później się dowiem, tym gorzej. Teraz wiem jedno. Nie warto otwierać się na ludzi. 'Mimo upływu lat, nadal żyjemy w dziczy'. Zacytowałam w myślach kawałek mojego ulubionego utworu. Wchodząc do domu słyszałam podekscytowany głos mamy. Rozmawiała z kimś przez telefon. Kiedy mnie zobaczyła, zakończyła rozmowę i mnie przytuliła. Kiedy wyswobodziłam się z jej uścisku, usłyszałam coś, co od razu polepszyło mój humor.
-Oliwka, jedziesz z nową klasą do Spały! Cały wyjazd ma być spotkaniem integracyjnym z zawodniczkami z twojej klasy i sztabem szkoleniowym. Oczywiście nie zapominając o siatkówce, będziecie miały treningi w hali obok reprezentacji Antigi! Siatkarze na wyciągnięcie ręki!- widać było po mojej mamie, że cieszyła się jak dziecko z tego wyjazdu. Wiedziała ile to dla mnie znaczy. A ja, nie mogłam do końca w to uwierzyć. Jeszcze parę dobrych minut myślałam, nad tym co powiedziała mi rodzicielka. W końcu wyrwałam się z natłoku myśli i udałam się pod prysznic. Gorąca woda parzyła moje ciało, dałam upust emocjom. Po policzku spłynęły łzy. Jak długo mogę oszukiwać ludzi? Ta moja gra, niedługo nie będzie miała sensu. A ja po prostu nie będę miała wystarczająco dużo siły, na to by ciągle grać. Ukrywać się pod maską. Mój wzrok przykuły blizny na udach. Dobrze wiem skąd się tam wzięły. Nadal ciągnęło. Z każdym problemem narastała chęć 'rozładowania' emocji. Dobrze wiedziałam, że nie mogę wrócić do tego bagna. Skarciłam się w myślach i po chwili byłam już w łóżku. Przed snem sprawdziłam co się dzieję na Facebook'u, ask'u i innych portalach społecznościowych. Już miałam się kłaść, gdy usłyszałam dźwięk nowej wiadomości.
*Karol ;p* : 'Przepraszam, zawaliłem na całej linii, daj to sobie wytłumaczyć. Nie wiem co chciałaś wskórać swoim 'pożegnaniem', ale Malwina się ostro wściekła. Daj mi jutro choć chwilę, by to wszystko wyjaśnić. Proszę, wiem że nie mieliśmy wcześniej takiego kontaktu, ale zależy mi na tym by między nami było okay. Jeżeli zdecydujesz się na rozmowę, odpisz.'
No i co teraz? Wie dobrze, że mnie to zabolało. Nie pomyślał o konsekwencjach. Z drugiej strony, chyba chciał dobrze. Właśnie. Chyba. Mimo to, chcę się dowiedzieć prawdy i tego, dlaczego wcześniej mi nie powiedział o zdradzie Marcina.
*Oliwia*, (ja): 'Jutro, o 17'nastej w parku przy fontannie. 10 minut i ani chwili dłużej.'
Nie czekałam na odpowiedź, po wysłaniu sms'a oddałam się w objęcia Morfeusza.

piątek, 10 lipca 2015

1. "I poszło się je*ać im całe ich piękno..."

Wakacje. Okres którego wielu ludzi wyczekuje. Zwłaszcza uczniowie. Można uznać mnie za dziwną, ale ja do tego grona nie należałam. Co w tym takiego fajnego by spędzić 2 miesiące samotnie. W szkole miałam do kogo się odezwać, a teraz? Samotność to kijowa sprawa. Każdy zajęty, nie ma czasu, albo najzwyczajniej straciłam kontakt z 'przyjaciółmi'. Marcin nie miał dnia, w którym nie byłby zajęty. Postanowiłam że wezmę się za siebie. Napisałam do paru osób i już byliśmy umówieni do kina. To się nazywa synchronizacja. Następnego dnia wstałam jak nowo narodzona. Umyłam włosy, wyprostowałam je, a na koniec się ubrałam. Droga na przystanek zajęła mi 15 minut. Przez cały ten czas myślałam nad nową szkołą. Przecież to inne miasto, z dala od bliskich. Czy aby na pewno się tam nadaję? Z mojej bitwy z myślami wyrwał mnie przyjazd autobusu. Kupiłam bilet i zajęłam miejsce przy oknie. Na przystanku czekał na mnie Karol. 
- Hej Oliwka! Lecimy od razu na kino, czy wolisz jeszcze pochodzić po mieście?- zapytał chłopak.
-Nie, wiesz co. Lepiej chodźmy, reszta już na pewno czeka.
Nie myliłam się. Wchodząc do kina zauważyłam znane mi postacie. Martyn razem z Igorem czekali już na nas. Sprawnie kupiliśmy bilety na Ted'a 2 i weszliśmy do sali. Film trwał prawie 2 godziny. Przez ten czas Karol zdążył się wyspać, a Martyn z Igorem poznać jakieś laski siedzące obok. Po skończonym seansie postanowiliśmy iść coś zjeść na miasto. Wychodząc z galerii spotkaliśmy Malwinę. Nie miałam ochoty jej widzieć, a tym bardziej z nią rozmawiać. Szybkim krokiem udałam się w stronę wyznaczonego już wcześniej baru. Karol doganiając mnie, chwycił za nadgarstek i zaciągnął w jedną z uliczek. Nie mówiąc nic, spojrzałam w stronę którą spoglądał mój kolega. To kogo zobaczyłam, totalnie mnie zaskoczyło. Marcin idący z jakąś dziewczyną za rękę jak gdyby nigdy nic. Dla mnie nie miał czasu, był zajęty. Poczułam ukłucie w sercu. Mimo że znajdowaliśmy się po drugiej stronie ulice słyszałam kawałek ich rozmowy.
-Kocie, długo mamy się tak ukrywać przed twoją ukochaną?- Powiedziała dziewczyna podkreślając z pogardą ostatni wyraz.
-Już niedługo Natalka. Zresztą Kochanie, dobrze wiesz że, ona idzie tam do tego swojego liceum w Radomiu. Niedługo będziemy mieć ją z głowy.- odpowiedział Marcin.
-Mam nadzieję, nie mogę już patrzeć na te wasze zdjęcia na facebook'u.-po tych słowach Marcin przybliżył się do niej całując w usta. 
-Przecież tylko Ciebie kocham, Oliwia to jeden wielki błąd z którym ciężko skończyć.
Miałam dość, po tych słowach nogi pode mną się ugięły. Czy ja naprawdę nic dla niego nie znaczę?- zapytałam siebie w myślach. Po moich policzkach spływały już łzy.
-Ejjj, Oliwcia. Nie płacz, proszę. On już od dawna na Ciebie nie zasługiwał. Gdybym wiedział wcześniej o tym, już dawno obiłbym mu mordę.- Powiedział Karol, przytulając mnie do Siebie. 
Nie odpowiedziałam nic. Chciałam jak najszybciej opuścić tą felerną ulicę, a najlepiej wrócić do domu. Wyrwałam się z jego uścisku, mam dość czułości. 
-Przepraszam że musiałaś to widzieć akurat dzisiaj. Myślałem że kino to dobry pomysł i poprawi Ci się choć trochę humor. Zawiodłem.
Słowa Karola brzęczały mi w uszach. Dotarło do mnie ostatnie słowo. 'Zawiodłem'
-Nie Karol. To nie ty zawiodłeś.- po tych słowach wybuchłam gorszym płaczem.- Zabierz mnie stąd, proszę.
-Zdążyłem już napisać do reszty że się zrywamy. Nie ma opcji byś wróciła w takim stanie do domu. Jedziemy do mnie.- Karol nie tyle co pytał a oznajmił.
Jego samochód był 5 minut drogi od baru. Już po ok. 20 minutach byliśmy u niego. 
Chłopak od razu zrobił nam po herbacie, a mi rozkazał się rozgościć. Czułam się niezręcznie, jeszcze nigdy nie byłam u niego w mieszkaniu. Głównie dlatego że, nie miałam powodu by tam być. Po wypiciu herbaty rozmowa zaczęła się nam kleić. Dowiedziałam się że chłopak ma rodzinę niedaleko Spały. Po usłyszeniu miejscowości od razu się wyprostowałam. Przecież tam mają treningi nasi siatkarze. Karol widząc wyraz mojej twarzy powiedział:
-Hmmm. Może miałabyś ochotę jechać tam razem ze mną? Dawno nie widziałem się z Ciocią, a sam nie chce. Byłabyś tak miła?
-Dobrze wiesz jaką mam Mamę. Nie wiem czy mi pozwoli. Jeżeli tylko dostanę pozwolenie, od razu Ci odpowiem. 
-Fajnie by było. W dodatku wiesz. Do Spały niedaleko.- powiedział chłopak, puszczając mi oczko. 
Dobrze wiedział co to za miejscowość. Nie powiem, byłabym wniebowzięta gdyby się udało. Rozmawialiśmy jeszcze dobrych parę godzin, gdy do drzwi Karola ktoś zapukał. 
Widząc osobę po drugiej stronie, zamurowało mnie. Myślałam że mam przewidzenia. W myślach brzęczało mi jedno zdanie. 'Czy ten dzień nie może się już skończyć?'

środa, 8 lipca 2015

Prolog. 'Każdy z nas pyta... Czy to co czuję, zależy ode mnie?'

Chyba każdy z nas w swoim życiu miał chwilę załamania. Moment w którym nie wiedział co ma wybrać. Był między młotem, a kowadłem. Teraz Oliwia miała taką chwilę zawachania. Kończyła gimnazjum, od 3 lat trenowała siatkówkę. Znalazła stronę LO z oddziałem S.O.S, pomyślała że to właśnie to. Zapisała się razem z przyjaciółką na testy sprawnościowe, od których zależało przyjęcie do szkoły. Dziewczyna cieszyła się, że ma szansę trenować siarkówkę poważniej. Tydzień po egzaminach Malwina dostała sms'a. Została przyjęta. Malwa była wniebowzięta, jednak smuciło ją to że jej najlepsza kumpela, nie otrzymała żadnej wiadomości. Oliwia nie wiedziała że to tylko pozory. Przyjęła na spokojnie fakt, że nie udała się opcja z siatkówką w roli głównej. Pogodziła się z tym, zaczęła myśleć o innej szkole. Zamierzała iść na logistykę, ale nawet nie myślała by porzucić swoją pasję. Była pewna że od razu po rozpoczęciu roku szkolnego, zapisze się do miejscowego zespołu UKS. Miała obmyślony plan, od a do z. Parę dni przed końcem roku, była na mieście z kumplami. Zerwała się ze szkoły, bo wiedziała że większego dymu nie będzie. Do jej koleżanki Natalki zadzwoniła Malwina, oznajmując że do ich szkoły marzeń dostały się wszystkie dziewczyny. które zgłosiły się na testy sprawnościowe. Oliwia nie mogła w to uwierzyć. Przecież miała już ułożony plan. Wszystko było obmyślone. Aż tu nagle ta niespodziewana wiadomość. Po obwieszczeniu tej informacji wszystkim bliskim, Oliwka była zachwycona. Przecież to spełnienie jej marzeń. Cieszyła się, że pójdzie do tej samej klasy ze swoją najlepszą kumpelą. Do czasu. Pewnego wieczoru Malwina napisała do Oliwi.
- Ja jednak nie idę do Radomia. (Właśnie tam znajdowała się przyszła szkoła dziewczyn.)
-Malwina, przecież to było nasze marzenie! Co z naszymi planami?
-Wiesz, ja tam nie wytrzymam, będę tęskniła za bliskimi. Rozmawiałam już z mamą. Przepraszam.
-Mhm. Spoko. Jak uważasz. Pa.
Oliwia się rozpłakała. Przecież to były ich wspólne marzenia, plany. A Malwina od tak to skreśliła.W dodatku pod durnym pretekstem tęsknoty, tuż po tym gdy dowiedziała się,że ma szansę iść tam razem z Oliwią. To wszystko tak absurdalnie wyglądała. Mimo to. Dziewczyna długo nad tym myślała, zdecydowała. Idzie sama do nowego miasta, nowej szkoły. Spełniać marzenia. Nie chciała zaprzepaścić tak wielkiej okazji. Tylko czy to dobry wybór? Czy aby na pewno nie będzie tego żałować?

wtorek, 7 lipca 2015

Bohaterowie.

Oliwia Strus
16 lat. Wierna kibicka Skry Bełchatów i reprezentacji Polski. Jej autorytetem jest Michał Kubiak i Mariusz Wlazły. Typ walczaka. Według otoczenia arogancka, bezczelna i pyskata. Mimo tego potrafi pomóc, pocieszyć. Każdy uważa ją za twardą. Nie każdy wie że to pozory. Zbyt szybko przywiązuje się do ludzi, zbyt często dostaje przez to po dupie. 
'Wlewam arogancję, tego starczyło na dwoje, by
Czasem robi za tarcze mi, by życie nie kopało w ryj
Choć odstraszało też tych, co mieli zostać
 Z czasem trochę przysiało się ich, nigdy konstans'
Malwina Koper
15 lat. Najlepsza przyjaciółka Oliwki. Kibicka Resovii i reprezentacji Polski. Autorytet: Krzysztof Ignaczak. Miła, wrażliwa, czasami zbyt często wybucha. Ale czasami stara się być obok Oliwki. 
'Life is Life'
Marcin Piechura
17 lat. Chłopak Oliwi. Są już od ponad 2 lat razem. Typ badboy'a, ale z czasem staje się inny. Wrażliwszy, łagodniejszy dla otoczenia. Wiadomo że czasami i on potrafi wybuchnąć. Dzięki swojej dziewczynie, zaczyna interesować się siatkówką. Jego idolem jest Mateusz Bieniek. Ulubione kluby to Skra oraz Lotos Trefl Gdańsk.
'Nikt nie obiecywał nam, że życie będzie łatwe.'
Michał Kubiak *Dzik*
  27 lat. Przyjmujący Halkbanku Ankara. Wybuchowy i charyzmatyczny typ człowieka. Nigdy nie odpuszcza bez walki. 
'Wychowano mnie, żeby zawsze walczyć do końca i nigdy się nie poddawać'
Kacper Piechocki
20 lat. Libero Skry Bełchatów. Obiekt westchnień wielu nastolatek. Żywy i energiczny chłopak. Ceni sobie szczerość. Uwielbia przebywać z bliskimi 
'A uśmiech który czasem mówi więcej
Niż cokolwiek, ktokolwiek
Spalmy ogień który ze sobą nas porwie
Niech żaden problem nas nie dorwie'
Oraz....
Reprezentacja Polski, siatkarze klubów Plusligowych. :) 

Witam. Co tu się odwala!?

Założyłam bloga na zabicie czasu. Będę tu dodawała opowiadanie typowo siatkarskie. :) Więc zapraszam wszystkich chętnych do czytania. :) Komentarze mile widziane. A więc zaczynamy.


See Ya!