piątek, 31 lipca 2015

5. Spalska moc.


"STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat, 
Ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę 
Iść pod prąd zamiast skakać w strumień."


W końcu nadszedł dzień wyjazdu. 29 lipiec. Długo oczekiwana przeze mnie data. Zbiórka miała odbyć się spod szkoły. Z racji tego, że mieszkałam ponad 30 km od szkoły, musiałam wcześniej wyjechać. Na miejscu byłam o 7. Godzina wyjazdu była zaplanowana na 7:30, więc miałam pół godziny na ogarnięcie się i dokupienie potrzebnych mi rzeczy. Z mamą pożegnałam się dziesięć minut przed czasem odjazdu. Na początku sprawdzenie listy, przedstawienie kadry i spokojna podróż, która minęła w miarę szybko. Każda z nas siedziała oddzielnie, więc o jakimś kontakcie nie było nawet mowy. Po rozdzieleniu pokoi, była kolacja na której otrzymałyśmy harmonogram całego pobytu. Z pokoju byłam zadowolona. Dzieliłam go z Gabrysią i Natalką. Lepiej trafić nie mogłam. Z racji tego, że miałyśmy czas wolny zaczęłyśmy rozmawiać i na spokojnie ogarniać sprawę z szafami itp. Po jakimś czasie Garbyśka powiedziała z entuzjazmem:
-Ej! Przecież my będziemy miały treningi na tej samej hali co siatkarze! Jak dobrze pójdzie to się z nimi poznamy. Powiem wam w sekrecie, że marzę o jakimś głębszym kontakcie. Nie pogardziłabym nawet Kubiakiem.
-Hahhah. Gabryś, zgadza się. Mamy zajęcia na tej samej hali. Ale co do poznania się, to wątpie. A Kubiak to już najlepsza opcja, jaka mogłaby nam się przytrafić.- powiedziałam.
-Oliwka czemu ty taka pesymistycznie nastawiona? Będzie dobrze, czuję to w kościach. Wierzcie mi. Nie zapomnimy tego wyjazdu do końca życia.- odpowiedziała Natka.
-Ja też w to wierzę, a ty Oliwka się przekonasz o spalskiej mocy.
-Gabi. Spalska moc? Dobrze się czujesz skarbie? Co wy na to żeby iść spać hmm? Późno się robi, a już od jutra treningi. Przecież musimy być przygotowane na przyjazd naszych kochanych Orzełków. Nie możemy zawalić.- rzekłam z sarkazmem, po czym wstałam z łóżka by udać się na balkon.
-Teraz przyznam Ci rację kochana. Lecę się myć. Potem wy sobie ustalicie.- Natalka pokazała język i zniknęła za drzwiami łazienki.
Moja współlokatorka szybko się ogarnęła. Miałam nadzieję, że będę mogła pójść w jej ślady.  Jednak Gabrysia oznajmiła, że nie może być ostatnia bo potem nie uśnie. Co miałam zrobić? Zgodziłam się. Niech zna moje dobre serce. Ku jej szczęściu już po 20 minutach łazienka była gotowa. Zabrałam potrzebne mi rzeczy, min. kosmetyczkę i piżamę, po czym udałam się do łazienki. Nie wiedziałam, że aż tak był mi potrzebny gorący prysznic. Po wyjściu z kabiny byłam jak nowo narodzona. Umyłam zęby, założyłam nową bieliznę i piżamę, a potem skierowałam się w stronę łóżka. Kiedy się kładłam, dziewczyny już spały. Przed snem spojrzałam na telefon. Widniały tam 2 wiadomości. Jedna od Mamy:
'Baw się dobrze kochanie.'
A druga od Karola:
'Widzimy się niedługo. Mam nadzieję, że się cieszysz. :*'  Szybko mu odpisałam, że przepraszam i już nie mogę się doczekać. Chwilę po tym myślałam nad słowami dziewczyn. Szczerze. Też mam wrażenie, że wydarzy się coś niezapomnianego. Z taką myślą zatonęłam w objęciach Morfeusza.
Następne dwa dni minęły bardzo szybko. Treningi, posiłki, odpoczynek, znowu trening i sen.
W końcu nadszedł długo oczekiwany przez dziewczyny dzień. Przyjazd siatkarzy na zgrupowanie. Miał się odbyć w Arłamowie, lecz niestety coś zawaliło. Nikomu spoza kadry nie były znane powody. Było już po południu. Wielu siatkarzy przybyło na miejsce. Niektórzy jeszcze nie dotarli. Pani trener dała nam chwilę czasu wolnego. Postanowiłam, że poświęcę go na czytanie. Wzięłam zatem książkę, zamknęłam drzwi pokoju, ponieważ dziewczyny wyszły do sklepu i zeszłam schodami na parter. Mój wzrok utkwił w książce, co nie było zbyt mądre. Przed wejściem do ośrodka niezdarnie na kogoś wpadłam. Można powiedzieć, że się odbiłam bo poszkodowany był wyższy ode mnie przez co i lepiej zbudowany.
-Jejku, przepraszam pana najmocniej zaczytałam się.-odruchowo wyrzuciłam z siebie przeprosiny. Jednak takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.:
-No widać, że tu pokojówki z roku na rok gorsze. Przyszła taka i się panoszy. Same plebsy.-głos skądś znajomy, dlatego podniosłam głowę by zobaczyć poszkodowanego. Nie wierzyłam własnym oczom. No to sobie Dzik przeholował.
-Hah. Pokojówki? Pan to chyba rozumy pozjadał. Rozumiem Mistrz Świata, były kapitan, ale trochę szacunku się należy. Nawet pokojówce.-odpowiedziałam ze wzburzeniem w głosie. Parę minut temu miałam go za autorytet. Teraz myślę, że pomyliłam osoby. Komu jak komu ale Kubiakowi gwiazdorzenie powinno już przejść.
-Z byle kim nie gadasz. Lepiej weź się za czyszczenie podłóg, a nie pyskowanie. Widać, że trochę się znasz więc jak będziesz grzeczna to dostaniesz autograf.-odrzekł po czym wsiadł do windy.
Ojj. Panie Kubiak. Wiem więcej niż się może zdawać. Na dużym wkurzeniu wyszłam z ośrodka. Siadłam na ławce i wzięłam się za czytanie. W głowie mi się nie mieściło jak można być takim burakiem. Wcześniej marzyłam żeby spotkać go osobiście. Teraz mam ochotę unikać i nie patrzeć na tą bezczelną twarz. Jednak marzyć zawsze można. Jak to ujęła Natalka. Czeka nas wieczór zapoznawczy z Orzełkami. Szczerze podłamałam się, gdy to usłyszałam. Mimo to ciekawa jestem jaka będzie mina Dzika, gdy zobaczy jak to on mnie nazwał, pokojówkę w grupie S.O.S'ów.
Zapowiadał się ciekawy wieczór.
___________
No i jest siatkarz. :) Mam nadzieję, że się podoba! ^^ Widzę wyświetlenia, a zero komentarzy. ;x  Komentujcie, motywacja ogromna. Do potem! < 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz